W sobotę, 15 sierpnia, Wrocław był świadkiem prawdopodobnie najważniejszej piłkarskiej imprezy roku 2026 w Polsce. Do Miasta Stu Mostów przyjechały drużyny Manchesteru United oraz AC Milanu. Stawką meczu było trofeum ufundowane przez organizatora. Samo spotkanie zakończyło się wynikiem 4:2 dla AC Milanu. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że rezultat nie był tu najważniejszy. Liczyło się samo wydarzenie, które stanowiło niepowtarzalną okazję, by zobaczyć z bliska największe gwiazdy światowego formatu.
Przed meczem
Impreza we Wrocławiu związana z daniem głównym rozpoczęła się już 14 sierpnia, czyli dzień przed meczem. Wtedy na Placu Wolności otwarto specjalną strefę kibica połączoną z fan-store’ami obu zespołów. Dodatkowo dziesiątki osób czatowały na piłkarzy w hotelach, gdzie spali. Dziennikarze będący blisko United przyznawali, że podczas żadnego sparingu nie widzieli takiego zainteresowania drużyną „Czerwonych Diabłów”.
Ja osobiście nie uczestniczyłem w tych wydarzeniach i we Wrocławiu zameldowałem się dzień później o godzinie 13:30 na Dworcu Głównym. Dokładnie trzy godziny przed „godziną zero”. Już wtedy można było odczuć, jak miasto powoli zaczyna żyć tym meczem. Na ulicach, ze względu na barwy klubowe obu zespołów, dominował kolor czerwony, jednak zdecydowanie przeważali kibice Manchesteru United. Około 90 procent osób, które spotkałem, to fani „Czerwonych Diabłów”, natomiast kibice Milanu stanowili skromny ułamek.
Na stadionie pojawiłem się już o 14:10, aby zdążyć na przedmeczową konferencję głównej polskiej gwiazdy tego wydarzenia – Szymona Marciniaka. Niestety miałem spore problemy z wejściem na obiekt, ponieważ ochrona przerzucała mnie od jednego wejścia do drugiego, aż w końcu po 20 minutach wędrówki udało mi się dostać do środka. Z odsłuchu wiem, że nie byłem jedynym dziennikarzem z takimi problemami, które wynikały ze złego przeszkolenia obsługi. Podobnie sprawa wyglądała w przypadku zwykłych kibiców. Z obu stron otwarto łącznie cztery bramki, które miały wpuścić ponad 40 tysięcy widzów. Te błędy można jednak potraktować jako frycowe nowicjusza. Mam nadzieję, że podczas zapowiedzianego już meczu w przyszłym roku zostaną one całkowicie wyeliminowane. Po briefingu Marciniaka, który rozpoczął się z małym poślizgiem, mogliśmy się już w pełni szykować na piłkarskie święto.
Wyrównana pierwsza część
Zgodnie z zapowiedziami, w pierwszych składach obu drużyn mogliśmy oglądać ich największe gwiazdy. W Manchesterze United były to niewątpliwie takie nazwiska jak czy. Milan natomiast mógł pochwalić się takimi zawodnikami jak czy. Już w 2. minucie Harry Maguire zdobył bramkę po rzucie rożnym, a licznie zgromadzeni fani United nagrodzili go głośną przyśpiewką. W kolejnych minutach na boisku nie działo się nic nadzwyczajnego i jak na dłoni było widać, że mecz ma typowo sparingowy przebieg. Obie ekipy tworzyły sobie sytuacje, czasami nawet bardzo dobre. Jednak bez efektu bramkowego. Wszystko zmieniło się w 37. minucie, kiedy Samuel Chukwueze wykorzystał problemy United na lewej stronie i zdobył wyrównującą bramkę.











