Jagiellonia Białystok nadal szuka wzmocnień przed jesienną grą w europejskich pucharach. Według medialnych doniesień białostocki klub mocno interesuje się napastnikiem IFK Göteborg, Maxem Fengerem. Duńczyk przeżywa obecnie bardzo trudny okres w lidze szwedzkiej. W tym roku rozegrał już 10 spotkań ligowych, ale w żadnym z nich nie zdołał jeszcze strzelić gola. Czy w zespole Adriana Siemieńca duński napastnik będzie w stanie wrócić do formy, którą prezentował jeszcze niecały rok temu?
Jagiellonia się zbroi na Europę
Jagiellonia Białystok jest już na sto procent pewna, że jesień spędzi w europejskich pucharach. Nie wiadomo jedynie, w których rozgrywkach zagra, ale po pierwszym meczu z Iberią Tbilisi można spodziewać się, że będzie to Liga Europy. Z tego powodu Białostoczanie nadal poszukują wzmocnień na poszczególne pozycje, w tym również nowego napastnika. Obecnie w kadrze Jagiellonii znajduje się trzech środkowych napastników, jednak tylko Nik Prelec pokazuje jak dotąd odpowiednią jakość. Nic więc dziwnego, że Jagiellonia zdecydowała się na pozyskanie nowego zawodnika.
Początkowo Jagiellonia była mocno zainteresowana Ousmanem Camarą, który miał za sobą bardzo udany sezon w drugiej lidze hiszpańskiej. Ostatecznie zbyt wysoka cena za 24-latka sprawiła, że białostocki klub musiał poszukać innej opcji. W ten sposób coraz więcej mówi się właśnie o Maxie Fengerze, którego ostatnie lata kariery przypominają prawdziwą sinusoidę. W tym roku duński napastnik przeżywa spory kryzys, ponieważ zdołał strzelić jedynie jednego gola w barwach Göteborga.
Porównując to z 2025 rokiem, kiedy Fenger był jednym z najlepszych napastników w lidze, widać ogromną przepaść. Piłkarz wyraźnie potrzebuje odbudowy, a jak wiemy, Adrian Siemieniec lubi pracować z zawodnikami, którzy chcą wrócić do swojej najlepszej formy. Ważniejsze jest jednak to, z jakim zawodnikiem kibice Jagiellonii mają do czynienia. Słaba forma w ostatnim czasie nie daje zbyt dużo powodów do optymizmu, co jest oczywiście zrozumiałe. Niemniej jednak profil Maxa Fengera wygląda bardzo ciekawie i może on okazać się interesującą opcją dla Jagiellonii.
🚨 Max Fenger kan lämna IFK Göteborg. Jagiellonia Bialystok vill värva den danska anfallaren innan det polska transferfönstret stänger. 🔵⚪️ @MarkusWulcan https://t.co/JCsfS4SOfT
— Anel Avdić (@AnelAvdic) August 25, 2026
Kim jest Max Fenger?
Jagiellonia Białystok może pozyskać piłkarza, który ma bardzo ciekawą renomę i jeszcze niedawno zapowiadał się na klasowego napastnika. W 2025 roku serwis Total Football Analysis umieścił go w gronie najlepszych napastników ligi szwedzkiej do 23. roku życia. Fenger świetnie wyglądał pod względem gry bez piłki, która jest jego największą zaletą. Duński napastnik, mający 182 cm wzrostu, niemal perfekcyjnie opanował wyjścia za plecy obrońców, a także regularnie szuka przestrzeni w polu karnym przeciwnika. To piłkarz, który również bazuje na swojej intensywności. Jego głównymi atutami są praca w pressingu i agresywne atakowanie przestrzeni. Pod tym względem powinien bez większego problemu pasować do stylu Adriana Siemieńca.
Gorzej wyglądają u niego podania, z których Fenger z pewnością nie słynie. Nie jest to piłkarz, który głęboko cofa się po piłkę i próbuje budować akcję od tyłu. Potwierdza to również niewielka liczba jego kontaktów z piłką poza polem karnym. Jego asysty z sezonu 2025 brały się głównie z odbiorów piłki na połowie rywala bądź po bardzo szybkich atakach jego zespołu. Drybling również nie należy do jego najmocniejszych stron, a liczba wygranych pojedynków nie powala na kolana. Mimo wielu prób podczas spotkań duńskiemu napastnikowi rzadko udaje się wyjść zwycięsko z tego typu starć.
Jego dużym plusem z pewnością jest niewielka liczba fauli. Zaledwie jedna żółta kartka w 30 spotkaniach ligi szwedzkiej w 2025 roku przy takim profilu to na pewno dobra rzecz. Dodatkowo Fenger często wymusza faule na rywalach, co może dać sporo w kluczowych momentach spotkania, kiedy trzeba grać na czas. Gdyby trafił do Polski w 2025 roku, można byłoby mówić o nim jako o przyszłej gwieździe PKO Ekstraklasy. Jaga chce go jednak sprowadzić w połowie 2026 roku, a obecny etap kariery wygląda zdecydowanie gorzej dla samego Fengera.
Jagiellonia musi go odbudować?
Jagiellonia, pozyskując Fengera, nie tyle podejmuje ryzyko, ile musi doprowadzić go do odpowiedniej dyspozycji. Max Fenger od początku 2026 roku ma pewne problemy, w tym również zdrowotne. Przed startem sezonu w Szwecji piłkarz zbyt mocno przesadził z intensywnością treningów, przez co jego organizm był wycieńczony. W efekcie Fenger miał zaburzony cykl regeneracji, a także ogólny spadek odporności, co przekładało się na częste infekcje. Taki stan rzeczy doprowadził do tego, że podstawowy napastnik Göteborga zagrał w tym roku zaledwie 805 minut we wszystkich rozgrywkach.
Miało to bardzo duży wpływ na jego formę, gdyż Fenger jest typem napastnika mocno uzależnionego od liczby rozegranych minut. Nie należy do zawodników, którzy od razu po powrocie po kontuzji odzyskują optymalną formę. Dodatkowo sam Göteborg nie kreuje zbyt wielu sytuacji, co dla piłkarza żyjącego z podań kolegów jest sporym problemem. Max Fenger w tym sezonie w lidze oddał zaledwie 11 strzałów, z czego tylko sześć było celnych. Po samym piłkarzu nadal widać, że nie odzyskał jeszcze pełni sił i prawdopodobnie w Białymstoku będzie trzeba na niego chwilę poczekać.
Nie jest to na pewno tak zwany „piłkarski trup”. Fenger najzwyczajniej potrzebuje zmiany otoczenia, które będzie bardziej skoncentrowane na ofensywnej grze. Jeśli duński napastnik odpowiednio przygotuje swój organizm i wróci do dobrej dyspozycji, gra w zespole trenera Siemieńca może ponownie naprostować jego karierę mimo obecnych problemów. Wydaje się, że taki ruch miałby całkiem spore prawdopodobieństwo powodzenia.
Max Fenger gjorde stor succé ifjol.
I år noll mål, noll assist och ratad i de två senaste matcherna.
Förklaringen kommer ifrån vinterns problem – men enligt honom själv och Joachim Björklund har det börjat gå åt rätt håll igen. #ifkgbg https://t.co/wEYjXYlLtu— Fredrik Janlind (@FJanlind) August 4, 2026
Max Fenger w Jagiellonii to związek idealny?
Patrząc na profil piłkarski Maxa Fengera, można odnieść wrażenie, że kierunek białostocki jest dla niego doskonały. Jagiellonia to zespół, który żyje z kreowania ataków, co dla Fengera ma ogromne znaczenie. Dodatkowo wysoki pressing bardzo mocno wpisuje się w filozofię gry Adriana Siemieńca. Kluczowa wydaje się więc kwestia tego, jak Duńczyk będzie prowadzony indywidualnie, bo właśnie tutaj można upatrywać największych obaw. Pod względem przydatności na pewno byłby to bardzo dobry transfer Jagiellonii. Sama pozycja typowej „9” w klubie z Białegostoku jest dość słabo obsadzona. Nik Prelec oczywiście daje odpowiednią jakość i już teraz stanowi kluczowe ogniwo Jagiellonii.
Youssouf Sylla i Dimitris Rallis nie wyglądają jednak już tak dobrze. Przy ewentualnej absencji Słoweńca na tej pozycji robi się spory problem dla Białostoczan. O ile w PKO Ekstraklasie nie byłby to aż tak duży kłopot, o tyle gra w Lidze Europy mogłaby przynieść ze sobą znacznie większe problemy. Transfer nowego napastnika wydaje się więc uzasadniony z perspektywy potrzeb klubu, a sam piłkarz, z którym Jagiellonia jest łączona, profilowo wygląda bardzo dobrze.
Nie twierdzę, że Duńczyk od razu stanie się kluczowym zawodnikiem w układance trenera Siemieńca. Z pewnością ma kilka rzeczy, nad którymi będzie musiał jeszcze popracować. Niemniej już teraz potencjałem prezentuje się lepiej od wspomnianych rezerwowych napastników Jagielloni. Fenger przy odpowiednim wejściu do klubu może sporo namieszać zarówno w Europie, jak i w naszej lidze. Transfer ten zapowiada się niezwykle ciekawie i jeśli dojdzie do skutku, na pewno trzeba będzie bacznie obserwować rozwój Duńczyka.
Zobacz także:
Lech Poznań żegna napastnika. Ikoniczna postać wraca do ojczyzny
Biało-czerwoni nad Bosforem: Karbownik z pierwszymi minutami w Basaksehir