Druga kolejka Super Lig mogła wyglądać jak początek wielkiego polskiego tygodnia, ale tak nie było. Jedynie Adrian Benedyczak znów wcisnął zwycięskiego gola, a Kacper Tobiasz zaliczył czyste konto mimo gry w dziesiątkę. Poza tym Michał Karbownik w końcu łapie pierwsze minuty i to w starciu z Trabzonsporem. Gdy kurz po 2. kolejce opadł, obraz stał się mniej optymistyczny niż chcieliby kibice kadry Jana Urbana. Kasimpasa żyje z jednego napastnika. Gaziantep FK wygrał, choć Kozłowski nie zostawił nawet śladu w protokole. Eyupspor z Michalakiem ma zero punktów.
Lokomotywa z Kasimpasy
W Corumie nie było nawet tłumu, który mógłby podnieść temperaturę. Corum FK odpokutowuje sędziowską karę za zamieszki z play-offów z Bodrum FK, więc 22 sierpnia stadion został pusty. Kasimpasa i tak znalazła sposób, żeby zabrać trzy punkty. W szóstej minucie Claudio Winck posłał długą piłkę za linię obrony, Benedyczak wpadł w szesnastkę i z prawej przekątnej umieścił futbolówkę w siatce. 0:1. Do końcowego gwizdka wynik się nie zmienił.
🇹🇷 Süper Lig – Adrian Benedyczak showing excellent speed & finish in Kasımpaşa SK 1:0 win vs Corum for his 2nd goal of the season. Going back to last season, he’s scored his clubs last 6 goals.
Call up incoming in September ? pic.twitter.com/va5AcMNyDf
— Scouting Polska (@ScoutingPolska) August 23, 2026
To nie był gol do kolekcji. To był gol, bez którego Kasimpasa wracałaby do Stambułu z zerem. W pierwszej kolejce Benedyczak wyrównał z rzutu karnego z Trabzonsporem Mohameda Salaha. W drugiej, można powiedzieć, że sam wygrał mecz. Dwa spotkania, dwa trafienia, cztery punkty. Żaden inny piłkarz Emre Belözoğlu nie wpisał się jeszcze na listę strzelców w tym sezonie. Zespół plasuje się na siódmym miejscu w tabeli.
Warto przypomnieć, skąd się wzięła ta zależność. Zimą 2026 roku Benedyczak przyjechał z Parmy na wypożyczenie. Wiosna była na tyle konkretna, 10 goli w Super Lig, że Kasimpasa wykupiła go za około cztery miliony euro. 25-latek, który kiedyś wyjeżdżał z Pogoni Szczecin jako nadzieja polskiej piłki, w Turcji nagle stał się maszyną do punktów. Ajansspor po meczu z Corumem wyliczył jego cały dorobek w tej lidze na 12 goli i jedną asystę w 16 meczach. Przy takiej cenie transferowej to już nie wygląda na ryzyko. To wygląda na okazję, z której Stambuł korzysta co kolejkę, a w przyszłości być może na zysk.
Czyste konto w dziesiątkę
Dzień później, polski wątek przeniósł się do Esenyurt Necmi Kadioglu Stadyumu. Eyupspor podejmował Gaziantep FK i na murawie było aż trzech Polaków. W bramce gości stał Kacper Tobiasz. W pomocy od pierwszej minuty biegł Kacper Kozłowski. Na ławce gospodarzy siedział Konrad Michalak. Do godziny w meczu nie za wiele się działo. W 60. minucie Deian Sorescu, ten sam Sorescu, który tydzień wcześniej, jako były piłkarz Rakowa, uratował Gaziantepowi punkt z Alanyasporem, wszedł w pole karne i strzelił na 0:1. Cztery minuty później Juninho Bacuna powalił Yao, a VAR ściągnął sędziego Coskunsesa do monitora, żółta kartka została anulowana, a czerwona zostawiła gości w dziesiątkę. Tobiasz i spółka musieli dowieźć prowadzenie przez ostatnie pół godziny.
Gaziantep FK 3 puandan çok daha fazlasını kazandı
Gaziantep FK, Eyüpspor karşısında sadece 90 dakikanın sonunda tabelayı değiştirmekle kalmadı; 3 puandan çok daha fazlasını cebe koydu. Tribünlerde inancını kaybetmeye başlayan, maça gelmekte tereddüt eden taraftara adeta enerjik… pic.twitter.com/6BGcLwN0GZ
— Okan Çelik (@okancelik27) August 23, 2026
Były golkiper Legii Warszawa rozegrał pełne 90 minut i w drugiej kolejce Super Lig wreszcie zaliczył czyste konto. W debiucie z Alanyasporem zawodnicy z Alanyi i tak zdołali znaleźć drogę do siatki. Teraz, w osłabieniu, Gaziantep nie puściło nic. Cenne trzy punkty, cztery na koncie, szóste miejsce w tabeli, tuż obok Kasimpasy. Trener Radoi może spać spokojniej. Tobiasz dostał mecz, w którym bramkarz albo wybroni mecz, albo tonie razem z drużyną. Wybrał to pierwsze.
Transferowe spekulacje odłożył na bok, skupił się na lidze, powtarzał, że „robi swoje” Gaziantep Postasi o Kozłowskim
Kozłowski wyszedł w pierwszym składzie i zszedł dopiero w 88. minucie za Sontjego Hansena. Protokół zapamiętał jego dośrodkowanie z 36. minuty, po którym Anil Yasar wybił piłkę na rzut rożny. I tyle. Reprezentant Polski, który od Euro 2020 wciąż szuka stałego adresu, w Gaziantep dostał minuty. Teraz musi z nich zrobić coś więcej niż obecność na boisku. W sobotę 29 sierpnia czerwono-czarni podejmą Rizespor. To będzie kolejna szansa, żeby protokół zapamiętał Kozłowskiego nie tylko z listy wyjściowej.
Kacper Tobiasz görünce içim açılıyor ❤️🖤 pic.twitter.com/XwNA0tVvn1
— GFK Arena (@Gfksoldiers) August 22, 2026
Huśtawka nastrojów po stronie gospodarzy
Dla Konrada Michalaka ten sam wieczór ułożył się inaczej. W pierwszej kolejce wyszedł od początku przeciwko Besiktasowi na Tupras i zagrał do 85. minuty. Vaclav Cerny strzelił w 25 minucie, David Costa zobaczył czerwoną w 68, a Eyupspor wrócił z zerowym dorobkiem punktów. Trener Pulat w drugiej serii posadził Polaka na ławce. Michalak wszedł w 64. minucie za Bilala Boutobbę, już przy 0:1 i zaraz po tym, jak Gaziantep został w dziesiątkę. W doliczonym czasie sam dośrodkował z prawej, a Yao, stojąc w świetnej pozycji, posłał piłkę na aut.

Dwa mecze, zero goli, zero asyst, zero punktów. Eyupspor jest szesnasty, z bilansem 0:2. W niedzielę 30 sierpnia podejmie Alanyaspor, czyli zespół, który właśnie ograł Besiktas. Michalak nie jest winny kryzysu klubu, ale jest jego częścią. Kiedyś skrzydłowy, który potrafił rozświetlić mecz jedną wrzutką, dziś musi udowodnić, że letni transfer do Stambułu nie był tylko zmianą adresu. Dwie kolejki to za mało, żeby stawiać krzyżyk. To jednak wystarczająco dużo, żeby zobaczyć różnicę między Polakiem, który wygrywa mecze, a Polakiem, który w nich uczestniczy.
Zimny prysznic nad Morzem Czarnym
Most z Eyupsporu prowadzi prosto do Papara Parku. Tego samego niedzielnego wieczoru, İstanbul Basaksehir wyjechał do Trabzonu z dwoma Polakami w kadrze i wrócił ze złamaną serią. Mohamed Salah potrzebował ośmiu minut, żeby otworzyć mecz, Eldor Shomurodov z karnego wyrównał , a Egipcjanin w 48. minucie dobił gości na 2:1. Mogło być jeszcze gorzej, ale gol na 3:1 został anulowany przez VAR z uwagi na spalonego. Super Lig nie czeka, aż nowy sezon się ułoży. W Trabzonie już po pierwszej kwadransie było wiadomo, kto dyktuje tempo.
Pierwsze minuty Karbownika w nowych barwach w meczu z Trabzonsporem. Niestety wynik 2:1 dla gospodarzy 🇪🇬👑@kontrasports #Başaksehir #süperlig #karbownik pic.twitter.com/NVFVZNkGlI
— Justyna Winiarska (@jviniarska) August 23, 2026
Jakub Kałuziński znów wyszedł w jedenastce Nuriego Şahina. Tydzień wcześniej, przy 2:0 z Kocaelisporem, zagrał niemal do końca. Teraz zszedł w 58. minucie, gdy Salah miał już dublet, a pomarańczowo-granatowi gasili pożar. Michał Karbownik zaliczył w końcu pierwsze minuty w nowych barwach na poziomie ligowym. Wszedł w 70. minucie za Sahinera, gdy wynik praktycznie wisiał na włosku. Nie było to spektakularne wejście, ale przynajmniej nie przyczynił się do straty bramki dla swojego zespołu. Mimo to nie należy robić z tego dramatu po dwóch kolejkach. Basaksehir ma trzy punkty i w niedzielę 30 sierpnia podejmie Kasimpasę Benedyczaka. Wtedy okaże się, czy stambulski duet tylko zalicza minuty, czy potrafi stanąć naprzeciw faceta, który w Turcji wygrywa mecze sam.
Czas rozliczeń, ale nie w kadrze. Jeszcze nie
Tabela po drugiej kolejce wygląda jak żart dla wielkich stambulskich klubów. Liderem jest Genclerbirlibi, dwa zwycięstwa, sześć punktów, po raz pierwszy od inauguracji sezonu 2012/2013 zamyka kolejkę na czele. Galatasaray ma cztery punkty. Fenerbahce wygrało z Konyasporem 4:2, ale ma już jedną porażkę na swoim koncie. Besiktas odpadł w Alanyi. A Kasimpasa Benedyczaka i Gaziantep Tobiasza siedzą w grupie zespołów z czterema punktami, tuż za Trabzonsporem Salaha.
Polacy w Turcji nie przegrali weekendu. Jeden z nich ten weekend wygrał za dwóch. Reszta dostała punkty albo minuty i musi zamienić je w historię. Dla polskiego oka to tło ma znaczenie. Benedyczak nie zadebiutował jeszcze w reprezentacji. Jedno powołanie we wrześniu 2023, Albania, ławka, ostatni mecz Fernando Santosa i cisza. Dwie kontuzje zabrały mu niemal rok, skuteczność spadła, kadra poszła dalej. Teraz, gdy Jan Urban liczy napastników, a 25-latek w Super Lig strzela w każdym meczu, apel z tureckich trybun i polskich felietonów brzmi podobnie: panie selekcjonerze, bilety do Stambułu nie są takie drogie.