Arka Gdynia to drużyna, która niekoniecznie bije się co sezon o pierwszą ósemkę. Jest to zespół, który co sezon bije się o utrzymanie. Zatrzymać miała to era państwa Midaków, którzy mieli zapewnić klubowi lepsze jutro. Efekt jest wszystkim bardzo znany. Dzisiaj Arce w oczy zagląda widmo I ligi i raczej w nowym sezonie gdynian zobaczymy na zapleczu ekstraklasy. Zmiany właścicielskie i zmiana trenera miały zapewnić Arce utrzymanie, ale po paru spotkaniach pod wodzą Ireneusza Mamrota trzeba patrzeć realnie i stwierdzić, że Arka z taką grą nie da rady się utrzymać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce.
Granie tym, co ma się obecnie
Ireneusz Mamrot, który zastąpił Krzysztofa Sobieraja na stanowisku trenera, nie miał podobnie jak poprzednik możliwości przeprowadzenia wzmocnień. Trener musiał budować zespół na ludziach, których obecnie miał w drużynie. Materiał ludzki w Arce nie należy do najlepszych i to mogło już budzić problemy, patrząc na to, jaką drużynę Mamrot miał w Jagiellonii. W Arce zaufano Mamrotowi, bo wielokrotnie będąc trenerem Jagiellonii, pokazywał, że jest dobrym trenerem na ekstraklasowe warunki.
W Arce musiałby naprawdę nastąpić wstrząs i wykrzesać z tych zawodników więcej, niż oni myślą. Liczono, że będzie robił tutaj cuda, ale prawda jest taka, że gdyby mógł przejąć zespół zimą, to Arka byłaby w zupełnie innym miejscu. Gra zespołem, który ustalał Rogić, niekoniecznie się opłaca i ratunek Arki jest bardzo trudnym zadaniem. Trener ma bardzo mało czasu, a musi przetestować każde rozwiązanie, każdemu dać szansę.
Teraz kadra po spotkaniu i przed spotkaniem z Płockiem staje się coraz mniejsza i w meczu z Zagłębiem trzeba będzie postawić wszystko na jedną kartę. Ciekawym rozwiązaniem było postawienie na Adama Dancha, który u poprzednich trenerów więcej siedział na ławce, niż grał w pierwszym składzie. Mimo wszystko postawienie na Serrarensa nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem, ale jak już wspomniano, trzeba szukać rozwiązań nowych z tego składu, który obecnie jest. Zobaczymy, czy praca na takim materiale ludzkim, jaki jest obecnie, da Arce utrzymanie.
Gra przeciętna, słaba
Trzy ostatnie spotkania Arki nie należą do najlepszych wyników, co prawda można tłumaczyć tym, że Arka grała z Legią, ale mecze z Wisłą Płock i Wisłą Kraków były nudne, a gra Arki nie porywała. Mecze z Lechią czy później Śląskiem mimo wszystko zrobiły jakieś pozytywne wrażenie i myślano, że Arka jednak może się utrzymać w ekstraklasie. Niestety po spotkaniu w Warszawie, które dobrze się zaczęło dla arkowców, gra, która wcześniej nie wyglądała źle, spadła o parę poziomów w dół. Wyglądało to tak, jakby drużyna z Gdyni w meczach z Wisłami zatraciła pewność siebie i wiarę w swoje umiejętności.
Wrażenie po meczu w Płocku jest takie, że taktyka, jaką obrał Mamrot, niekoniecznie pasowała do poziomu niektórych piłkarzy Arki. Brakuje napastnika, który jest w stanie wziąć na siebie ciężar gry, bo powiedzmy szczerze sobie, że Serrarens czy Skhirtladze to nie są zawodnicy, którzy umieją wziąć ciężar gry na siebie co mecz. Drużyna nie przejawiała jakichś pozytywów w meczu z Płockiem i w spotkaniu z Zagłębiem ta gra będzie musiała się o wiele poprawić, jeśli Arka chce zachować jakiekolwiek szanse na utrzymanie.











