„Es nuestra noche” krzyczy z okładki dzisiejszy dziennik „Marca”. Rozgrywki Primera Division mają krótką przerwę, ale na Półwyspie Iberyjskim jest goręcej w porównaniu do tego, co dzieje się w nieco szarawej już codzienności madrycko-katalońskiej. Dzisiejszego wieczoru wszystkie oczy skierowane są na Paryż, gdzie „La Furia Roja” walczyć będzie z Francją o trzy punkty w grupie I eliminacji do mistrzostw świata.
Mundial dla Hiszpanii rozpoczyna się na Saint-Denis – co do tego dziennikarze nie mają żadnych wątpliwości. Podopieczni Vicentego del Bosque sami narobili sobie problemów. Po ostatnim remisie z Finlandią zewsząd dało się słyszeć głosy, że to koniec „tiki-taki” na poziomie reprezentacyjnym. Skąd my to znamy… Identyczne opinie pojawiały się po wygranej Milanu z Barceloną. Rewanż pomiędzy tymi ekipami udowodnił jednak, że kiedy Messi i spółką pokażą, że mają jaja, to są w stanie rozbić w pył każdego przeciwnika. Czy jaja pokaże także kadra? Należałoby zadać chyba pytanie, czy zrobi to Del Bosque? Jeśli popularny „Sfinks” czegoś nie zmieni, może być różnie. Mistrzowie świata i Europy stawiani są w roli faworyta, ale bukmacherzy sugerują się chyba tylko tym, że na papierze „złote pokolenie” prezentuje się nieco okazalej. Kłopot w tym, że owe „złote pokolenie” ma niemałe problemy ze stwarzaniem sobie klarownych okazji bramkowych. Nie dziwi więc fakt, że w Hiszpanii zastanawiają się, jak przebić solidny francuski mur z tak dobrze znanym Raphaelem Varane’em na czele.

Didier Deschamps, selekcjoner „Trójkolorowych”, stawia sprawę jasno – idziemy z Hiszpanią na wojnę. Wieczorna konfrontacja będzie interesująca nie tylko ze względu na sytuację w grupie. Pole do opisu będą mieli właśnie obydwaj szkoleniowcy. I jeden i drugi ma bowiem problem w ofensywie. Po jednej stronie barykady jest Karim Benzema. Po drugiej David Villa. Tego pierwszego ponad 70% kibiców, którzy wzięli udział w sondażu „L’Equipe”, nie chce już widzieć w wyjściowym składzie. Temu drugiemu również nie wiedzie się ostatnio najlepiej, ale mimo to nadal ma zaufanie kibiców w swoim kraju. Niemniej jednak Del Bosque ciągle główkuje. Villa czy Fabregas. Fabregas czy Villa. Klepać czy nie klepać. Pff, pewnie, że klepać. Czy od pierwszej minuty zagra Villa czy Fabregas, tak czy siak będziemy oglądać – w mniejszym lub większym stopniu – próby wejścia z piłką do bramki. A na taką grę podopieczni Deschampsa nie pozwolą. Wspomniany Varane właśnie przeciwko atakującym Barcelony, czyli Villi, Pedro czy Inieście, rozegrał niedawno dwa nadzwyczajne mecze w barwach Realu Madryt. Były piłkarz OSC Lille dopiero kilka dni temu zadebiutował w dorosłej reprezentacji, a na mecz z mistrzami świata i Europy stawiany jest w roli lidera bloku defensywnego.











