Wczorajszy mecz Deportivo A Coruna z Levante zakończył się remisem – bramkę dla klubu z Galicji w 63. minucie strzelił Bil Nsongo, wynik wyrównał Daniel Requena w końcówce spotkania. Na domiar złego chwilę później z boiska zszedł Bright Ede.
W „Depor” po rywalizacji z Levante panuje spory niedosyt. Od pięciu ligowych meczów nie potrafią odnieść zwycięstwa. Od 5 września, gdy wygrali z Villarrealem, zdobyli zaledwie trzy punkty. – Tu nie chodzi o to, kto na co zasłużył. Liczy się wygrywanie meczów i zdobywanie trzech punktów. Oczywiście robimy na boisku wiele rzeczy dobrze, ale nasze własne błędy zbyt drogo nas kosztują, dlatego musimy się poprawić – mówił na konferencji pomeczowej Antonio Hidalgo, trener hiszpańskiej drużyny.
Pech Polaka. Kontuzja w 85. minucie
Bright Ede rozgrywał dobre spotkanie. Jak pisał Paweł Nawrocki na portalu X, kibic Deportivo A Coruna, Polak uratował zespół przed stratą bramki i doskonale wyprowadzał piłkę z linii obrony. Zaliczył także kluczowe podanie przy golu.
W 85. minucie Hidalgo musiał zdjąć go z murawy, a w jego miejsce wszedł Miguel Loureiro. Szkoleniowiec poinformował na konferencji prasowej, że Bright najprawdopodobniej ma kontuzję mięśnia dwugłowego. Dodał także, iż „nie wygląda to najlepiej”.

Kolejny uraz polskiego zawodnika. Nad obrońcami ciąży fatum
Wczoraj media obiegła informacja o zerwaniu łąkotki u Jana Leszczyńskiego, piłkarza Borussii Mönchengladbach. Doniesienia „Bilda” podał dalej Marcin Borzęcki. Według niemieckiego portalu absencja Polaka potrwa od 2 do 8 miesięcy – w zależności od sposobu leczenia.
Jeszcze nie wiadomo, na jaki okres Bright Ede wypadnie ze składu Deportivo. W przypadku lekkiego nadciągnięcia przerwa może potrwać ok. 2 tygodni. W najbardziej pesymistycznym scenariuszu Polak może pauzować nawet od 2 do 3 miesięcy.










