32 lata już czeka Górnik Zabrze na kolejne, piętnaste, mistrzostwo Polski. Dziesięć lat mniej czekał na zwycięstwo przy Łazienkowskiej. Drużyna trenera Brosza gra piękną piłkę, obecnie zdecydowanie najpiękniejszą w polskiej ekstraklasie. Pomimo tego, że chyba nikt nie spodziewał się tak świetnych wyników. Jak do tego doszło..?
„Nie wiem”. Tak mówi piosenka Zenka Martyniuka, ale my dobrze wiemy, jak do tego doszło. Choć przed sezonem niewiele wskazywało na to, że Górnik faktycznie może tak zaskoczyć. Jeszcze mniej wskazywało na to, że Górnik miałby pokonać Legię – wielu sądziło, że w Warszawie dobra passa się zakończy. Zwycięstwo z Legią może jednak dodać zabrzanom jeszcze jednej, dodatkowej pary skrzydeł i ponieść ich naprawdę wysoko. Co złożyło się zatem na początkowy sukces Górnika?
Gdy lider opuszcza zespół
154 spotkania w barwach Górnika, 88 zdobytych goli i 21 zaliczonych asyst… Takie liczby w Zabrzu wykręcił Igor Angulo, którego kibice zapamiętają na długo. Jest z czego go pamiętać, bo wprowadził zabrzan najpierw do ekstraklasy, a później do europejskich pucharów. Trzeba jednak szczerze powiedzieć sobie o dwóch faktach. Po pierwsze: Igor w ostatnich dwóch sezonach nie był już tym samym zawodnikiem. Z wiekiem niestety pogorszyły się jego walory szybkościowe, którymi dominował nad resztą zawodników. I choć jest to gracz niezwykle inteligentny i pewne braki nadrabiał sprytem boiskowym, nie dało się nie zauważyć,, że Angulo staje się gorszy motorycznie.
Mało tego – lukę po nim uzupełnił przecież zawodnik, który od kilku lat grał w Zabrzu. Jesus Jimenez wyszedł z cienia Angulo lepiej, niż zrobił to Neymar, uciekając do PSG przed cieniem Messiego. Hiszpan to obecnie najskuteczniejszy zawodnik Górnika, w pięciu meczach (liga + puchar) strzelił już sześć bramek. W takim tempie pobije wszelkie rekordy strzeleckie naszej ligi.
Po drugie, warte podkreślenia, odejście Angulo wyszło Górnikowi na ogromny plus. Hiszpan był liderem, owszem. Tak, trener Brosz rozpoczynał budowanie jedenastki na mecz właśnie od niego. I trzeba się zgodzić, że był jednym z lepszych, o ile nie najlepszym graczem Górnika. Jednakże taki zawodnik, jeśli postawimy go na piedestale i nie pozwolimy manipulować jego pozycją, bardzo ogranicza nasz zakres ruchu. Trener Brosz nie porywał się chociażby na eksperymenty taktyczne, nawet między sezonami.
I z jednej strony to dobrze, bo wszyscy wiedzieli, na czym stoją i czego będzie wymagał trener. A z drugiej Górnik niczym nie zaskakiwał, z roku na rok pokazywał mniejszy potencjał w ofensywie, w pewnym momencie to Jimenez zaczął dawać pod bramką więcej niż Angulo. I kiedy ten drugi odszedł z zespołu, trener w końcu mógł ustawić skład inaczej. Żaden zawodnik nie był pewniakiem do wystąpienia w pierwszym zespole. Do tego odejście napastnika zmusiło Brosza do myślenia – jak ustawić zespół tak, aby zwyciężał?











