Kiedy latem z Eintrachtu Frankfurt odeszli Luka Jović i Sebastian Haller, rozpoczęto poszukiwania ich godnych następców. Zdawano sobie sprawę, że muszą to być piłkarze z wysokiej półki bądź aspirujący do takiego miana. Potrzebny był minimum jeden gracz, który zagwarantuje zespołowi kilkanaście bramek w sezonie. Dlatego do Frankfurtu trafili chociażby Bas Dost czy Andre Silva. Jednak w obliczu ich problemów ze zdrowiem ciężar zdobywania goli najpewniej weźmie na barki Goncalo Paciencia.
Osiem meczów i pięć bramek to naprawdę przyzwoita statystyka. Takim wynikiem może się pochwalić Goncalo Paciencia w Bundeslidze. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, Portugalczyk ma na koncie osiem trafień w 18 spotkaniach. Swoją dobrą dyspozycję potwierdził tydzień temu w starciu z Bayerem Leverkusen, kompletując tzw. doppelpack. Paciencia pokazuje, że jeśli nie trapią go kontuzje, to potrafi regularnie pokonywać bramkarzy rywali.
Kariera pod znakiem kontuzji
O tym, że Goncalo Paciencia został piłkarzem, z pewnością w dużej mierze zadecydowały geny. Jego ojcem jest Domingos Paciencia – były reprezentant Portugalii oraz legenda FC Porto. Po zakończeniu kariery Paciencia senior zajął się trenerką. Prowadził m.in: Bragę, Sporting CP, Deportivo La Coruna, a ostatnio Belenenses.
Obu panów łączy gra na pozycji napastnika oraz rozpoczęcie kariery w FC Porto. Zasadnicza różnica występuje w kwestii występów w pierwszej drużynie „Smoków”. Goncalo zagrał w dziesięciu spotkaniach, natomiast Domingos grał tam ponad dziesięć lat.
W wieku 19 lat Goncalo Paciencia zadebiutował w barwach FC Porto. Przez lwią część swojego pobytu przy Estadio do Dragao obecny snajper Eintrachtu był wypożyczany do różnych klubów. Przywdziewał barwy Academiki Coimbra, Olympiakosu Pireus, Rio Ave oraz Vitorii Setubal.
W niemal każdym z wyżej wymienionych klubów zawodził. Wszystko przez kontuzje. Urazy mięśniowe, kontuzje kolana czy naderwane więzadła – w trakcie swojej kariery Goncalo Paciencia musiał zmagać się z przeróżnymi problemami zdrowotnymi. Niekiedy potrafił stracić niemal cały sezon na rehabilitację. Niewątpliwie było to przyczyną tego, że zawodnik, uznawany niegdyś za duży talent, nie mógł rozwinąć skrzydeł.
Nadzieja wróciła w rozgrywkach 2017/2018. Wówczas Goncalo Paciencia trafił na roczne wypożyczenie do Vitorii Setubal. Sezon spędzony w drużynie „Os Sadinos” był w porównaniu z poprzednimi wyjątkowo udany. Do tej pory Paciencii w seniorskiej piłce nie udało się osiągnąć dwucyfrowego dorobku bramkowego. Ta sztuka udała mu się właśnie w Setubal. Co prawda było to dziesięć goli (pięć w lidze, pięć w pucharze), ale jeśli weźmiemy pod uwagę jego wcześniejsze występy, był to dosyć przyzwoity wynik.









