Starcie KAA Gent z Wolfsburgiem z pewnością nie wzbudza tak wielu emocji, ile chociażby mecze Barcelony z Arsenalem czy Juventusu z Bayernem, ale na pewno nie możemy stwierdzić, że będzie to najnudniejszy dwumecz. Choć oba kluby różni budżet, to jest to pojedynek dwóch zespołów o zbliżonym potencjale.
KAA Gent
Forma w ostatnim czasie
Gent rozpoczął rok bardzo dobrze, bo już w dwóch pierwszych noworocznych kolejkach pokonał Anderlecht i Standard. Do tego „Les Buffalos” dorzucili jeszcze wygraną z Waaslandem-Beveren i patrzyli na resztę tabeli z góry. Wtedy jednak nadszedł luty, a zmorą mistrza Belgii okazał się Club Brugge, który najpierw kosztem klubu z Gandawy awansował do finału Pucharu Belgii, a następnie przerwał jego dobrą passę i odbił miejsce na szczycie. W miniony weekend oba zespoły zdobyły po trzy punkty i układ na czubie klasyfikacji się nie zmienił. Miejsce wicelidera wcale jednak nie oznacza, że Genk jest bez formy.
Formacje
Bramkarze:

Matz Sels to solidna firma w między słupkami Gentu. Młody golkiper ociera się o kadrę i konkuruje z Jeanem-Francois Gilletem w walce o trzecie miejsce na Euro. Jego zmiennikiem w bramce jest 34-letni Brian Vandenbussche.
Obrońcy:

Gent ma w zwyczaju grywać z trójką obrońców, tworzoną przez Rafinhę, Mitrovicia (ściągnięty zimą z Freiburga, więc z Wolfsburgiem miał już do czynienia) i Nielsena, choć w rzeczywistości wiemy, że wspomagają ich skrzydłowi. Tak naprawdę w grze obronnej bierze udział cała drużyna. Zawodnicy są niesamowicie zgrani, każdy dokładnie wie, gdzie ma się ustawić i jaką ma rolę na boisku, dlatego przechodzenie z 5-3-2 w trakcie defensywy na 3-5-2 w ofensywie odbywa się bardzo płynnie, wręcz naturalnie.
Pomocnicy:

Człowiek, który potencjalnie jest w stanie dać zespołowi w Lidze Mistrzów najwięcej, nie został zgłoszony do rozgrywek. O kim mowa? Mbark Boussoufa trafił do Gentu zimą i pomimo sześciu miesięcy bez gry wydawało się, że będzie on największą gwiazdą drużyny z Gandawy. W klubie zdecydowano jednak, że była gwiazda Jupiler Pro Ligue nie będzie wystarczająco w formie, aby pomóc w walce o awans. Oczywiście byli w błędzie, bo Marokańczyk już w ostatniej kolejce pokazał, że nie zapomniał, jak się gra w piłkę. Jest to prawdopodobnie największe osłabienie Gentu.


















