Gent – Wolfsburg. Kopciuszek z Beneluksu powalczy o niespodziankę
17 lutego 2016
Starcie KAA Gent z Wolfsburgiem z pewnością nie wzbudza tak wielu emocji, ile chociażby mecze Barcelony z Arsenalem czy Juventusu z Bayernem, ale na pewno nie możemy stwierdzić, że będzie to najnudniejszy dwumecz. Choć oba kluby różni budżet, to jest to pojedynek dwóch zespołów o zbliżonym potencjale.
Gent rozpoczął rok bardzo dobrze, bo już w dwóch pierwszych noworocznych kolejkach pokonał Anderlecht i Standard. Do tego „Les Buffalos” dorzucili jeszcze wygraną z Waaslandem-Beveren i patrzyli na resztę tabeli z góry. Wtedy jednak nadszedł luty, a zmorą mistrza Belgii okazał się Club Brugge, który najpierw kosztem klubu z Gandawy awansował do finału Pucharu Belgii, a następnie przerwał jego dobrą passę i odbił miejsce na szczycie. W miniony weekend oba zespoły zdobyły po trzy punkty i układ na czubie klasyfikacji się nie zmienił. Miejsce wicelidera wcale jednak nie oznacza, że Genk jest bez formy.
Formacje
Bramkarze:
Transfermarkt.de
Matz Sels to solidna firma w między słupkami Gentu. Młody golkiper ociera się o kadrę i konkuruje z Jeanem-Francois Gilletem w walce o trzecie miejsce na Euro. Jego zmiennikiem w bramce jest 34-letni Brian Vandenbussche.
Obrońcy:
Transfermarkt.de
Gent ma w zwyczaju grywać z trójką obrońców, tworzoną przez Rafinhę, Mitrovicia (ściągnięty zimą z Freiburga, więc z Wolfsburgiem miał już do czynienia) i Nielsena, choć w rzeczywistości wiemy, że wspomagają ich skrzydłowi. Tak naprawdę w grze obronnej bierze udział cała drużyna. Zawodnicy są niesamowicie zgrani, każdy dokładnie wie, gdzie ma się ustawić i jaką ma rolę na boisku, dlatego przechodzenie z 5-3-2 w trakcie defensywy na 3-5-2 w ofensywie odbywa się bardzo płynnie, wręcz naturalnie.
Pomocnicy:
Transfermarkt.de
Człowiek, który potencjalnie jest w stanie dać zespołowi w Lidze Mistrzów najwięcej, nie został zgłoszony do rozgrywek. O kim mowa? Mbark Boussoufa trafił do Gentu zimą i pomimo sześciu miesięcy bez gry wydawało się, że będzie on największą gwiazdą drużyny z Gandawy. W klubie zdecydowano jednak, że była gwiazda Jupiler Pro Ligue nie będzie wystarczająco w formie, aby pomóc w walce o awans. Oczywiście byli w błędzie, bo Marokańczyk już w ostatniej kolejce pokazał, że nie zapomniał, jak się gra w piłkę. Jest to prawdopodobnie największe osłabienie Gentu.
Najbardziej znaczącą postacią całej ekipy jest jednak jego kapitan, Sven Kums. Belg to zarazem najskuteczniejszy strzelec (11 bramek) i asystent (10 asyst) w swoim zespole. Jest on prawdziwym duchem drużyny, potrafi ją pociągnąć do przodu. Wbrew pozorom jednak najbardziej ofensywny w środku pola jest Danijel Milicević.
Ze względu na system gry preferowany przez Heina Vanhaezebroucka pomocnicy Gentu zazwyczaj grają w jednej linii, przy czym skrzydłowi są także odpowiedzialni za rolę obrońców.
Napastnicy:
Transfermarkt.de
Para podstawowych napastników to Moses Simon i Laurent Depoitre. Pierwszy z nich to jeden z największych afrykańskich talentów młodej generacji. W tym sezonie zdecydowanie spisuje się jednak poniżej swoich możliwości – w lidze trafił tylko dwukrotnie i popisał się taką samą liczbą asyst. W ostatnim meczu ligowym Nigeryjczyk opuścił boisko jeszcze w pierwszej połowie i nie wiadomo, czy będzie w pełni sił na spotkanie z Wolfsburgiem.
Inaczej sytuacja wygląda z Depoitrem. Belg to prawdziwa maszynka do strzelania bramek, pomimo wielkiej konkurencji w zeszłym roku po raz pierwszy wystąpił w narodowych barwach, a swój debiut przypieczętował bramką. Wraz z Kumsem jest on główną postacią drużyny. Nie bez powodu bije się o niego cała Premier League.
Zmiennikiem wyżej wymienionych panów jest jak na razie Kalifa Coulibaly, który do klubu trafił zimą. Niewykluczone, że z powodu problemów Mosesa to on wybiegnie w pierwszej jedenastce na Wolfsburg.
13 skautów z BPL ma jutro być obecnych na meczu Gentu z Wolfsburgiem. Zimą A. Villa była zainteresowana Depoitrem, ale okazał się za drogi
Belgijski dziennikarz RTBF-u, Pascal Scimè, zgodził się porozmawiać z nami na temat Gentu i jego szans na awans do ćwierćfinału.
fot. Twitter.com
Jest to taki mecz, w którym trudno wskazać faworyta. Może być tak, że będziemy oglądać piłkarskie szachy, a o wygranej zadecyduje jakiś stały fragment gry. Wolfsburg ma jednak taką przewagę, że jego piłkarze mają nieco więcej doświadczenia na arenie międzynarodowej. Na dodatek drugi mecz rozegra u siebie. Gent jednak nikogo się nie boi, w przeciwieństwie do innych belgijskich zespołów występujących w europejskich pucharach odważnie gra swoje i nie daje rywalom narzucić swojego stylu gry.
To prawda, że „Les Buffalos” w fazie grupowej nie mieli nic do stracenia, ale tak naprawdę teraz też nie: przecież jeżeli odpadną, to nie będzie to żaden skandal, „Wilki” mają w końcu trzy, cztery razy większy budżet.
Ich największymi atutami są kolektyw i mentalność. Nie ma tu ani boiskowych egoistów, ani gwiazd, i to właśnie tworzy siłę tego zespołu. Jeśli chodzi o indywidualnych graczy, to Depoitre zawsze jest bardzo ciążący obronie. Nie można też zapomnieć o mózgu tej drużyny, kapitanie Svenie Kumsie. Ci wszyscy piłkarze indywidualnie nic nie zdziałają, tu liczy się kolektyw.
Jeśli chodzi o Boussoufę, to sam trener Vanhaezebrouck przyznał, że niezgłoszenie go do Ligi Mistrzów było wielkim błędem. Marokańczyk nawet w 60% swoich możliwości wniósłby coś do drużyny, to jedyny z piłkarzy La Gantoise, który ma doświadczenie w Europie. Nawet wchodząc na 15 minut, mógłby odmienić losy spotkania.
Przewidywana jedenastka:
VfL Wolfsburg
Forma w ostatnim czasie
Już sama lokata klubu w tabeli ligowej sugeruje, że coś jest nie tak. „Wilki” to przecież potentat, finansowy numer dwa za naszą zachodnią granicą. Półmetek sezonu już za nami, a Wolfsburg do drugiej Borussii Dortmund traci aż 18 punktów. Wydaje się, że szczytem marzeń jest w tym momencie rola czarnego konia Champions League i walka o najniższe miejsce na podium w Bundeslidze.
Po rozgromieniu Werderu Brema (6:0) w listopadzie ubiegłego roku „Wilki” na następne zwycięstwo czekały aż do minionego weekendu, w którym pokonały u siebie Ingolstadt 2:0. Passa siedmiu kolejnych meczów bez wygranej to dla tak renomowanego klubu duży policzek, nawet jeśli w zespole doszło do prawdziwej plagi kontuzji. Nie jest to absolutnie ten świetny Wolfsburg sprzed kilku miesięcy, który istotnie mógł być rozpatrywany jako kandydat do bycia rewelacją Ligi Mistrzów.
Formacje
Bramkarze:
Źródło: Transfermarkt.de
W obliczu kontuzji Diego Benaglio miejsce między słupkami zajmie rodak dzisiejszych rywali niemieckiego klubu – Belg Koen Casteels. Niemal dwumetrowy golkiper w czasach gry w Hoffenheim powoływany był nawet do kadry „Czerwonych Diabłów”, teraz jednak mu do tego daleko. Na ławce zasiądzie wychowanek Bayernu Monachium – Max Grun – idealny rezerwowy, który nie narzeka na swoją rolę w klubie.
Obrońcy:
Źródło: Transfermarkt.de
W środku z pewnością doskwierać będzie brak Naldo, zastąpi go inny wieżowiec – Robin Knoche, któremu wyraźnie brakuje rytmu meczowego. Jego partnerem będzie Dante, który nadal szuka zagubionej formy – w tym momencie to bardzo „elektryczny” defensor. Po bokach doświadczony Christian Trasch, były reprezentant Niemiec, oraz Ricardo Rodriguez – perła w koronie obecnego Wolfsburga, chłopak, za którego Real Madryt był skłonny zapłacić 40 milionów euro. Jego dynamiczne akcje w ofensywie będą jedną z głównych nadziei kibiców „Wilków” na pozytywne rozstrzygnięcie dwumeczu z Gent.
Pomocnicy:
Źródło: Transfermarkt.de
Kluczowym piłkarzem zabezpieczającym środek pola jest Brazylijczyk Luis Gustavo. Obok niego zagra zapewne Maximilian Arnold, zawodnik o nieco bardziej ofensywnym usposobieniu. Dużym osłabieniem jest brak kontuzjowanego Josuhy Guilavoguiego – taki silny dominator bardzo by się przydał do walki z zagęszczonym środkiem pola Gent. Linię trzech ofensywnych pomocników utworzą prawdopodobnie doświadczony Portugalczyk Vieirinha i dwaj reprezentanci Niemiec – Julian Draxler i wymieniający się pozycjami z napastnikiem Andre Schuerrle. Dobra współpraca pomiędzy tymi zawodnikami to klucz do uzyskania przez „Wilki” korzystnego wyniki dwumeczu.
Napastnicy:
Źródło: Transfermarkt.de
W obliczu nieobecności jednej z gwiazd zespołu, Holendra Basa Dosta, obowiązek strzelania bramek rozłoży się na całą linię ofensywnych pomocników oraz wysuniętego Maxa Krusego. Reprezentant Niemiec w żadnym wypadku nie jest typową „dziewiątką”. To typ mobilnego piłkarza, lubiącego cofać się po piłkę w głąb pola, co może stwarzać problemy w przypadku nagłej próby rozpoczęcia kontrataku – pod polem karnym przeciwnika prawdopodobnie nikogo nie będzie.
Okiem eksperta
O szansach Wolfsburga na pokonanie Belgów w dwumeczu porozmawialiśmy z Tomaszem Urbanem, znawcą piłki niemieckiej.
Tomasz Urban (fot. fot. Twitter)
Moim zdaniem mimo wszystko to Wolfsburg jest faworytem dwumeczu, bo jednak kluby z Bundesligi są z definicji typowane do zwycięstwa w konfrontacji z klubami z ligi belgijskiej. Oczywiście absolutnie nie oznacza to, że „Wilki” mogą się już czuć ćwierćfinalistą. W Gandawie udało się zbudować bardzo fajny i niewygodny dla rywala zespół, a Wolfsburg ma swoje problemy i na tyle niestabilną formę, że z pewnością nie będzie to dla tego zespołu spacerek, jak mogłoby się wydawać tuż po losowaniu. Wolfsburg przejdzie dalej, pod warunkiem że zagra na poziomie swoich najlepszych meczów w tym sezonie.
Nie sposób odpowiedzieć na pytanie, czy „Wilki” zostawiły za sobą kryzys formy. Po klęsce w Gelsenkirchen Allofs zarzekał się w mediach, że w spotkaniu z Ingolstadt kibice zobaczą inny zespół, i słowa dotrzymał, bo Wolfsburg pierwszy raz od dawna zagrał naprawdę dobrze, zwłaszcza w defensywie. Pytanie jednak, czy to zwiastun stałego trendu, czy to boiskowe niechlujstwo za chwilę nie powróci. O wychodzeniu z kryzysu Wolfsburga będzie zatem można pisać dopiero wtedy, gdy wygra dwa, trzy spotkania z rzędu i zdoła w końcu przełamać swoją wyjazdową niemoc. Pojedyncze wygrane w jego przypadku niewiele mówią, bo kadrowo jest na tyle mocny, że jest w stanie postawić się niemal każdemu.
Silne strony zespołu to na pewno indywidualności, których w Wolfsburgu nie brakuje. Nawet jeśli zespołowi nie idzie, to Draxler, Kruse czy Ricardo Rodriguez są w stanie pojedynczymi zagraniami przechylić szalę meczu na korzyść „Wilków”. Więcej natomiast jest słabszych stron. Po pierwsze – dużo kontuzji. W meczu z Gandawą poza kadrą znaleźli się Benaglio, Naldo, Guilavogui, Caligiuri, Bendtner no i oczywiście Dost. Można więc powiedzieć, że w każdej formacji Wolfsburg ma spore kłopoty kadrowe, największe jednak zdecydowanie ze środkiem defensywy i atakiem.
Pod nieobecność Nalda parę środkowych obrońców tworzyć będą zapewne coraz wolniejszy i popełniający sporo błędów Dante oraz odspawany dopiero co od ławki Knoche. W ataku natomiast rzuca się przede wszystkim brak Dosta. Wolfsburg ma bardzo wysoki wskaźnik strzałów oddawanych po dośrodkowaniach (grubo ponad 40%, jeden z najwyższych w całej lidze) i brak Dosta w prostej linii przekłada się na gorsze wyniki, bo ani Kruse, ani Schürrle to nie są typowi napastnicy szukający piłki w polu karnym. Jeśli więc Belgom uda się ukrócić małą grę w środku pola Krusego z Schürrlem i zatrzymają szybkie kontry wyprowadzane głównie skrzydłami, to kto wie, jak potoczy się ten dwumecz.
Przewidywana jedenastka:
Historia spotkań
Wieczorem będziemy świadkami pierwszej potyczki pomiędzy oboma klubami.
Porównanie wartości wyjściowych jedenastek
Gent: 45 000 000 euro
Wolfsburg: 134 500 000 euro
(ZaTransfermarkt.de)
Typ iGola
Awans Wolfsburga. Wszyscy kochamy takie historie jak ta z Gent w roli głównej. Trzymamy kciuki za to, żeby wiodło mu się jak najlepiej, ale Niemcy są na papierze o wiele silniejszym zespołem (nawet jeśli obecnie walczą z kryzysem). W tym momencie szanse na awans wynoszą 40% dla Belgów, 60% dla „Wilków”.
Niedziela z Ekstraklasą dała nam trochę więcej piłkarskich wrażeń niż sobotnie spotkania. Za nami zwycięstwa Wisły Kraków i Wisły Płock oraz remis Widzewa Łódź z Motorem Lublin
Górnik Zabrze rozpoczął nowy sezon PKO BP Ekstraklasy między meczami w ramach II rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Arena Zabrze rozgrzała się przed środowym rewanżem
Wisła Kraków po czterech latach wraca do PKO BP Ekstraklasy. Pod względem promocji, budowy wizerunku wszystko wygląda topowo. „Biała Gwiazda” dysponuje nazwiskami, które mogą namieszać w PKO BP Ekstraklasie