Dzisiejszego wieczoru na słynnym Stade Velodrome rozpocznie się kolejny mecz z cyklu „Olympico”, czyli Marsylia kontra Lyon. Marsylia ma za sobą fantastyczne miesiące, Lyon również brakiem formy nie grzeszy, a stawką spotkania może być nawet wejście na ligowe podium. Na rywalizację tak znakomitych piłkarskich firm nadszedł zatem moment wyśmienity! Mecz rozpocznie się o godzinie 21, lecz już od 18 zapraszamy na relację live.
Marsylii PNA nie straszny
Świetna forma, a wraz z nią wyniki marsylczyków, rośnie już od końcówki poprzedniej rundy. 19 listopada „Les Phoceens” przegrali ostatni ligowy mecz – 0:1 na wyjeździe z Montpellier – i od tamtej pory rozbijają właściwie każdego przeciwnika, tylko raz remisując z Bordeaux. Po siedmiu kolejkach są liderem tabeli jako jedyna ekipa bez porażki, zdobywając trzy punkty więcej niż przewodzący generalnej klasyfikacji PSG (kluczowy więc zdał się triumf w klasyku pomiędzy tymi ekipami).

Przewidywano jednak, że tę fantastyczną serię zakończy jeden drobny, ale bardzo istotny szczegół we francuskim świecie futbolu, Puchar Narodów Afryki. Patrząc na osłabienia, jakie mają z tego powodu czołowe ekipy, to prowansalski klub wyszedł na tym najgorzej. PSG nie doznało prawie żadnego uszczerbku (Siaka Tiene nie jest podstawowym piłkarzem), Lille co prawda straciło Moussę Sowa, ale już zdążyło go sprzedać na rzecz nowego nabytku z Brestu, Nolana Roux, Marsylia zaś musiała radzić sobie od połowy stycznia bez trzech bardzo ważnych piłkarzy (w sumie pojechało ich czterech, lecz brak Charlesa Kabore nie był już aż tak widoczny) i błogosławieństwem okazał się brak w turnieju na Czarnym Lądzie Kamerunu, bo straty byłyby jeszcze większe.
OM pomimo niekorzystnych wiatrów nie spuścił jednak z tonu. W 2012 roku wygrał wszystkie sześć spotkań we wszystkich rozgrywkach, awansując do 1/8 finału Pucharu Francji i, co okazalsze, do finału Pucharu Ligi po raz trzeci z rzędu i podobnie jak przed rokiem wystąpi w nim w roli obrońcy tytułu. W nowej formie tego turnieju (od 1994 roku) wcześniej nikt nie był w stanie czegoś takiego dokonać. Jeśli do tych wyczynów dodać możliwość walki przynajmniej o awans do Ligi Mistrzów i zbliżający się pojedynek w niej z Interem Mediolan, nikt już nie będzie pamiętał, że z początkiem sezonu w Marsylii myślano o zwolnieniu trenera.
Didier Deschamps posadę utrzymał i będzie prowadził dziś wieczorem swój zespół do kolejnego spektakularnego zwycięstwa na własnym obiekcie. To właśnie tutaj, na Stade Velodrome, Marsylia była w stanie pokazać najlepszy futbol w tegorocznych rozgrywkach, gdy do stolicy Prowansji przyjeżdżali czy to PSG w listopadzie, czy Lille z początkiem stycznia. W magii stadionu doszukiwać się można zatem wybitnej postawy „Les Phoceens”, która pozwoli zrewanżować się za jesienną porażkę. Wtedy to po wyjątkowo bezbarwnej grze przegrali na Stade Gerland 0:2 za sprawą świetnie ówcześnie prezentującego się duetu Bastos – Gomis.
Co jednak przemawia na niekorzyść gospodarzy przed dzisiejszym „Olympico”, jak przyjęło się od kilku lat mówić na pojedynek Marsylii z Lyonem? W ubytkach kadrowych widzi ich słabość Stefan Białas, wieloletni szkoleniowiec na francuskim rynku. – Jeśli chodzi o zawodników, Marsylia jest rozbita. Oprócz piłkarzy, którzy wyjechali na Puchar Narodów Afryki, odszedł Lucho Gonzalez, a Mathieu Valbuena dostał czerwoną kartkę w półfinale Pucharu Ligi z Niceą i nie będzie grał – stwierdził trener.
Rzeczywiście, nawet jeśli założyć, że fenomenalny w ostatnich tygodniach Loic Remy zasklepi znów dziurę po ghańskich braciach Andre i Jordanie Ayewie (Gignac jest wciąż kontuzjowany, a i tak nikt chyba już nie wierzy w jego powrót do formy), to wyrwa, jaka zrobiła się w linii pomocy, może stać się ich powodem do klęski. Lucho otrzymał wolną rękę w powrocie do FC Porto, bo klub szukał oszczędności w gażach dla piłkarzy, a przepisy łączące kartki pucharowe z ligą wyeliminowały innego wielkiego kreatora drugiej linii, Valbuenę. Jedynym ofensywnym pomocnikiem, jednocześnie zapewniającym jakość, pozostał Morgan Amalfitano i może w takiej sytuacji Remy pojawi się na skrzydle, a na szpicy ustawiony zostanie Brazylijczyk Brandao, udowadniający ostatnio golami swoją przydatność.
Naenergetyzowany Lyon
– Olympique Lyon jest na fali po tym, jak wyszedł z trudnej sytuacji, w której przegrywał 0:2 i właściwie w doliczonym czasie gry zremisował w Lorient, a później wygrał – przypomina Stefan Białas. Zwycięstwo półfinałowe Marsylii nad Niceą nie było jednak niczym ekscytującym, pomimo dwóch czerwonych kartek, jeśli wziąć pod uwagę zdarzenia z Stade de Moustoir. Lorient do 80. minuty prowadziło z Lyonem różnicą dwóch bramek, a i tak nie zdołało awansować do finału, tracąc w ciągu kolejnych 40 minut aż cztery gole. – Ponownie dobrze zareagowaliśmy na trudną sytuację i muszę za to pogratulować moim piłkarzom – mówił po awansie szkoleniowiec OL, Remi Garde. – Oni mają fenomenalne zasoby psychicznych możliwości. Trudno się z nim nie zgodzić. Wystarczy przypomnieć nieprawdopodobną wygraną „Les Gones” w Champions League w Zagrzebiu nad Dynamem aż 7:1 (a przegrywali 0:1), by pokazać, jaką mają nieprawdopodobną łatwość do odbudowywania własnej psychiki.
Teraz w obliczu wielkiego „Olympico” mogą bazować na nagromadzonej we wtorek motywacji, a to może być kluczowy dodatek do i tak bardzo korzystnej sytuacji wyjściowej. Biorąc pod uwagę każdy inny futbolowy aspekt, to właśnie oni jawią się w roli faworytów. Oprócz wspomnianej energii, dochodzą również kwestie kadrowe czy pozycja w tabeli. Na braki w składzie Remi Garde narzekać raczej nie może, bo poza jednym istotnym punktem (Dejan Lovren zmaga się z poważną kontuzją ścięgna Achillesowego), to wszyscy pozostali piłkarze na zdrowie nie narzekają. Tak oto do Marsylii udali się tacy zawodnicy, jak Lisandro Lopez, Bafetimbi Gomis, Michel Bastos, Jimmy Briand czy Yoann Gourcuff. Ofensywne możliwości „Les Gones” są więc nieprzeciętne i dziś mogą znacznie górować nad przeciwnikiem w tym aspekcie. Również klasyfikacja ligowa pozwala im myśleć korzystnie nawet o wywiezionym remisie, bo nad OM utrzymują jednopunktową przewagę i jeśli nie polują w tym roku na mistrzostwo, a raczej na miejsce w Lidze Mistrzów, to wciąż będą niedaleko od celu.
Jedyną niedogodnością dla nich zdaje się miejsce rozgrywania spotkania. Co prawda na Velodrome udało się Lyonowi wygrać aż czterokrotnie w lidze w ciągu dziesięciu lat, to jednak właśnie położony prawie nad samym Morzem Śródziemnym obiekt jest obecnie twierdzą prawie nie do zdobycia. Prawie, bo udało się tam wygrać ekipie Rennes, ale stało się to wiele miesięcy temu, gdy OM zakopane było w odmętach strefy spadkowej. Wspomniane jednak wygrane nad PSG i Lille, w których podopieczni Deschampsa faworytami nie byli, udowadniają, że atmosfera gorących nawet zimą trybun odgrywa znaczącą rolę.
Lyon stoi przed olbrzymią szansą wywiezienia z gorącego terenu kompletu punktów, bo tak osłabioną Marsylię trudno będzie jeszcze spotkać w tym sezonie i to raczej jego zwycięstwo będzie mniej opłacalne w bukmacherskich zakładach. Niemniej jednak taki obrót sprawy może paradoksalnie stać się jego problemem, gdy zgubna okaże się motywowana pucharowym triumfem chęć wywalczenia trzech punktów. Oczywiście, zapowiada to dla nas kibiców jedynie wyśmienite widowisko, które przyniesie wiele emocji i grad bramek. Nie innego zdania jest Stefan Białas: – Zapowiada się ciekawy i interesujący mecz, w którym o zwycięstwie mogą decydować detale. Będzie to preludium do kwietniowego finału Coupe de la Ligue, w którym obie ekipy spotkają się ponownie, by walczyć o pierwsze tegoroczne trofeum.
Od godziny 18 zapraszamy do śledzenia relacji live, która pojawi się w naszym serwisie!
Skład Olympique Marsylia:
Bramkarze: Mandanda, Bracigliano
Obrońcy: Azpilicueta, Fanni, Diawara, N’Koulou, Morel, Traore, Sabo
Pomocnicy: Diarra, Cheyrou, Amalfitano, Azouni, Kabore
Napastnicy: Remy, Brandao, Gadi, Jobello
Skład Olympique Lyon:
Bramkarze: Lloris, Valverde
Obrońcy: Dabo, Reveillere, Cris, B.Kone, Umtiti, Cissokho
Pomocnicy: Gonalons, Fofana, Kaellstrom, Grenier, Gourcuff, Pied
Napastnicy: Briand, Lisandro, Gomis, Bastos, Lacazette, Ederson
Olympique Marsylia – Olympique Lyon
05.02.2012 (niedziela), godzina 21
Bilans spotkań:
25 – 31 – 27, bramki: 137-130 [ogólnie]
19 – 13 – 9, bramki: 79-48 [na Stade Velodrome]
Lepiej dajcie mecz chelsea-man-u