Deian Sorescu jako gwiazda rumuńskiej ligi od pewnego czasu stanowi dla polskich klubów łakomy kąsek na rynku transferowym. Piłkarz Dinamo Bukareszt dalej jednak, pomimo wielu pozytywnych przesłanek ku przeprowadzce, pozostaje nieosiągalny. Pół roku temu Legia Warszawa proponowała Rumunom kwotę w okolicach miliona euro, ale sprawa ciągnąca się w nieskończoność nie znalazła korzystnego dla mistrzów Polski rozwiązania. Teraz podobną, a nawet większą telenowelę przeżywa aktualny wicemistrz kraju, Raków Częstochowa.
Saga transferowa z udziałem 24-letniego prawego wahadłowego to dziesiątki lub nawet setki sprzecznych ze sobą informacji. Huśtawka ze strony tamtejszych mediów, z którą mamy do czynienia w ostatnich dniach, co chwila przynosi nowy obrót spraw i następne sensacyjne, czasami wątpliwe doniesienia.
Deian Sorescu i pożądanie Rakowa
Głosy o zainteresowaniu klubu z Częstochowy bałkańskim graczem pojawiały się już latem zeszłego roku, kiedy niejasna wydawała się przyszłość Frana Tudora. Wtedy konkurencja w postaci legionistów ofertą powyżej miliona euro dawała prosty sygnał, że to oni są pierwsi do wspólnego brydża. Pełna zwariowanych, nagłych zmian saga zapadła warszawskim kibicom głęboko w pamięć, a piłkarz przynajmniej kilka razy był ogłaszany nowym nabytkiem. Tamte rozgrywki warszawianie w także szalonych okolicznościach jednak przegrali, gdy Dinamo na finiszu zażądało za piłkarza więcej, niż było uzgodnione, i zostali oni zniechęceni do podejmowania dalszych prób.
Wprost przeciwnie zrobił Raków, który wyczuł okazję. Częstochowianie wypatrzyli gracza niemal ze szczytu listy życzeń i są maksymalnie zdeterminowani, aby dopiąć transfer Deiana Sorescu w zimowym okienku transferowym. O dziwo akurat teraz, gdy całkiem prawdopodobne zdaje się pozostanie Chorwata w Polsce na kolejne 2,5 roku. Sytuacja jest jednakże dynamiczna i wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Od osób, które śledzą rumuński futbol, na bieżąco słyszymy, że „Medaliki” mają do czynienia z misją niemożliwą do zrealizowania, ale za to jeszcze kilkanaście godzin temu transfer miał być o krok. Podobnie twierdzono jednak przed kilkoma dniami, a pierwsze wątpliwości pojawiły się, gdy Rumun wystąpił w sparingu swojej drużyny.
Z naszych źródeł, które od samego początku stanowczo trzymają się swojej pierwszej wersji, wynika, że Deian odejdzie dopiero latem. Zdaniem eksperta od tamtejszej piłki, redaktora Transfery.info, Pawła Kiełbusa, sama pozycja zawodnika na rynku to niezrozumiała zagadka: – Obrońca z ośmioma golami w 20 meczach, w dobrym wieku. I tylko oferty z Rakowa, plus od jakichś mało wiarygodnych Saudyjczykow, z Turcji, ale nie wiadomo od kogo. Targowanie się o milion euro jest zastanawiające. Chyba nikt z takim opornym sprzedawcą nie chce











