Sebastian Szymański w piątkowym meczu z reprezentacją Rumunii zaliczył bardzo dobry występ. Jest to istotna sprawa, gdyż od dłuższego czasu trwa debata na temat tego, jaka powinna być jego podstawowa pozycja w kadrze. Ostatnie spotkanie rozegrał jako skrzydłowy i mimo wielu znaków zapytania przed meczem udźwignął swoją rolę. Jak więc może wyglądać przyszłość Sebastiana Szymańskiego w kadrze i jaka pozycja byłaby dla niego najlepsza?
Sebastian Szymański dał radę z Rumunią, ale…
Reprezentacja Polski w fenomenalnym stylu ograła reprezentację Rumunii aż 6:0. Mimo słabego początku spotkania w wykonaniu naszej kadry ostatecznie zdołaliśmy wyjść z tego problemu w świetnym stylu. Podobnie można ocenić występ Sebastiana Szymańskiego, który potrzebował trochę czasu, aby wejść na odpowiedni poziom. Ostatecznie pomocnik Stade Rennais, kiedy już się rozkręcił, rozegrał bardzo dobre spotkanie. Szymański zakończył ten mecz konkretem w postaci asysty przy bramce Jana Bednarka na 5:0, ale nie była to jedyna dobra rzecz w jego wykonaniu. Polski pomocnik w tym spotkaniu miał wysoki współczynnik skuteczności podań (86%), z czego aż dwa zagrania zostały zaliczone jako podania kluczowe. Wśród nich znalazło się oczywiście fantastyczne podanie w stronę Roberta Lewandowskiego, po którym nasz kapitan wywalczył rzut karny.
Sebastian Szymański większą rolę zaczął odgrywać w drugiej połowie. Brał aktywny udział w atakach naszej reprezentacji, ale nie był typowym skrzydłowym, jakiego można się spodziewać, widząc go na grafice meczowej. Sebastian Szymański głównie odpowiadał za wyprowadzenie piłki na połowę rywali i pełną kontrolę w środkowej części boiska. Ta rola bez wątpienia była dobrym pomysłem i po dwóch słabszych meczach Szymański może wracać na dobre tory. Czysto sportowo było bardzo dobrze, problemem może być natomiast poziom naszego rywala w piątkowym spotkaniu.
Reprezentacja Rumunii po czerwonej kartce prezentowała się tragicznie. Nie jest to ujma dla naszych graczy, którzy zdołali bardzo pewnie wygrać ten mecz, i chwała im za to. Sęk w tym, że reprezentacja prowadzona przez Gheorghe Hagiego po bramce na 1:0 przestała stwarzać jakiekolwiek zagrożenie. W drugiej części meczu Rumuni totalnie się posypali i od 50. minuty byli tłem dla naszej kadry. Można się cieszyć z tego zwycięstwa, ale nie powinno ono być głównym wyznacznikiem przed kolejnymi meczami naszej reprezentacji.
Sebastian Szymański jako fałszywy skrzydłowy?
Sebastian Szymański może pełnić w naszej kadrze podobną rolę, jaką w Bayernie od lat odgrywa Thomas Müller. Oczywiście, przy zachowaniu odpowiedniej skali tego porównania, nie wydaje się to być głupi pomysł. Ustawienie tuż obok napastników nie było dla 27‑latka optymalnym rozwiązaniem, co sprawiało, że rzadko mógł w pełni zaprezentować swoje umiejętności. W poprzednich meczach, gdy grał zbyt wysoko, ewidentnie nie mógł znaleźć sobie miejsca na placu gry. Sebastian Szymański wydaje się więc być idealnym graczem do grania w drugiej linii boiska, ale i tutaj może pojawić się problem w postaci doskonałego duetu Piotra Zielińskiego i Wiktora Nowaka. Obecnie nikt sobie nie wyobraża innego środka pola naszej reprezentacji i takie samo zdanie wydaje się mieć również selekcjoner Jan Urban.
Wszystko to powoduje, że ewentualna gra polskiego pomocnika w pierwszym składzie mogła być zagrożona. Ostatecznie jednak w meczu z Rumunią zdecydowano się na zupełnie inny wariant. Mimo specyficznego przebiegu spotkania pomysł, aby Szymański bezpośrednio napędzał podaniami akcje reprezentacji, zdał egzamin. Oczywiście jeden mecz nie jest dobrym wyznacznikiem do tego, aby w stu procentach stwierdzić, że problemy Szymańskiego w reprezentacji się kończą. Niemniej trzeba powiedzieć, że doszło do jakiegoś przełomu i na tym rozwiązaniu jak najbardziej można budować coś większego.
Jedynym mankamentem tego rozwiązania wydaje się być słabe zgranie z Mattym Cashem. W meczu z Rumunią coś w tym temacie ewidentnie nie zagrało i często brakowało zgrania między zawodnikami. Jednak nie traktowałbym tego jako wielkiego minusa, a raczej jako rzecz do poprawy, która z czasem powinna zostać uregulowana. Przy dobrym zgraniu z piłkarzem Aston Villi nasza kadra powinna zyskać bardzo dużo. Na ten moment wiele wskazuje na to, że prawa strona boiska będzie zarezerwowana dla Szymańskiego.
Nowy wykonawca stałych fragmentów gry?
Reprezentacja Polski już od dłuższego czasu ma z tym problem. Stałe fragmenty gry naszej kadry w wielu meczach wyglądały albo źle, albo tragicznie. W meczu z Rumunią było już zdecydowanie lepiej, ale głównie była to zasługa słabego występu naszych rywali przez większość tego spotkania. Mimo to Sebastian Szymański dostał kilka okazji do wykonania rzutów rożnych i jego dośrodkowania wyglądały dobrze. Asysta po świetnej wrzutce w stronę Jana Bednarka tylko to potwierdza. Oczywiście sam wykonawca nie sprawi, że zaczniemy lepiej wykonywać rzuty rożne czy wolne. Mimo to w następnych meczach Sebastian Szymański powinien dostać większy kredyt zaufania od selekcjonera w tym zakresie.
Cokolwiek by nie mówić o jego wielu występach w kadrze, Szymański to bardzo dobry piłkarz z dobrze ułożoną lewą nogą. Pokazywał to w wielu ważnych meczach naszej reprezentacji i trudno z takiego gracza rezygnować. W naszych warunkach Sebastian Szymański to gracz absolutnie kluczowy i trzeba szukać dla niego optymalnej pozycji. Jeśli trener Urban zdoła z niego uczynić gracza, który regularnie będzie dawał kadrze to, co dał jej w meczu z Rumunią, będzie to jego ogromny sukces.
Czy mecz z Bośnią będzie kluczowy dla Szymańskiego?
W jakimś stopniu na pewno, ale nie traktowałbym tego jako mecz o życie. Jeśli Sebastian Szymański znowu rozegrałby tak dobry mecz jak ostatnio, mogłaby to być świetna informacja dla sztabu. Jednak nie wywracałbym wszystkiego do góry nogami, jeśli nasz pomocnik nie zagrałby w tak imponujący sposób. Nasza kadra w tym momencie ma spore problemy i wahania formy. Szczególnie widać to przy gwałtownych zmianach, dlatego słabsze występy mogą się przytrafiać. Jeśli wreszcie pojawi się konsekwencja taktyczna i formacja przestanie zmieniać się co spotkanie, cały zespół powinien na tym skorzystać. Sebastian Szymański w nowej roli zaprezentował się bardzo dobrze i na jego dobrym występie można zacząć budować kolejne elementy.
Mecz z Bośnią najpewniej będzie kontynuacją tego, co widzieliśmy w piątek. Po takim wyniku Jan Urban nie zdecyduje się na wielkie zmiany w składzie i skupi się na rozwijaniu tego pomysłu. Wydaje się więc, że ostatnie spotkanie na tym zgrupowaniu będzie ważne nie tylko dla Szymańskiego. Cała nasza kadra w tym spotkaniu będzie musiała udowodnić, że mecz z Rumunią to nie był jednorazowy przypadek.
Dla Szymańskiego może być to szansa, aby w końcu stać się jasnym elementem tego zespołu. Zdarzały mu się już mecze wybitne, ale nigdy nie szła za tym regularność i nadal pojawiały się spore zjazdy. Teraz, przy zupełnie innej pozycji, może się wreszcie okazać, że Sebastian Szymański może w końcu być tym piłkarzem, na którego reprezentacja Polski tak długo czekała.
Zobacz także:
Robert Lewandowski z dziewięćdziesiątym (drugim) golem w reprezentacji
Liczby nie kłamią. Reprezentacja Polski w poniedziałek zagra z Bośnią o drugi koszyk eliminacyjny.











