Zimową przerwę w rozgrywkach można wykorzystać w różny sposób. Dyrektorzy sportowi, kompletując kadry na wiosenne zmagania, nie zawsze chętnie wzmacniają swoje drużyny w styczniu. Co innego, gdy zimujesz w strefie spadkowej, a szanse na utrzymanie nie są zbyt duże. Ruch Chorzów udał się na zakupy i na ten moment wygląda, że nie odda ekstraklasy bez walki.
W połowie października wszystkim wydawało się, że znamy spadkowiczów z ekstraklasy w sezonie 2023/2024, a lista pokrywa się w 100% ze składem beniaminków obecnego sezonu. Jako pierwsza, i na razie jedyna, Puszcza Niepołomice postawiła się zblazowanym średniakom, którzy najmniejszym nakładem sił chcieli w tym roku utrzymać się, „bo przecież spadną Puszcza Ruch i ŁKS”. W tej chwili na miejscu spadkowym jest Korona, tuż przed nią Warta, Cracovia, rzeczona Puszcza, Stal i Widzew. W dużo gorszej sytuacji znajduje się dwóch outsiderów. Przerwa zimowa to ostatni dzwonek dla Ruchu i ŁKS-u, by poszukać wzmocnień, które mogą dać upragnione utrzymanie.
Wysłużone czerwone latarnie
Dwa zasłużone kluby w historii polskiej piłki, mistrzowie Polski, będący w top 6 tabeli wszech czasów. Ruch Chorzów i ŁKS Łódź prowadzą ciężki żywot beniaminka. Rundę jesienną zakończyły na dwóch ostatnich miejscach w ligowej tabeli. ŁKS ma 10 punktów (i 1 mecz zaległy), Ruch zgromadził 13 oczek. Piętnasta Warta Poznań ma punktów 19, nad nią znajduje się kilka klubów z podobną liczbą punktów. Na 15 kolejek przed końcem sytuacja jest zła, ale nie beznadziejna. Obie czerwone latarnie nie próżnują i robią sporo transferów. Łodzianie mają pięciu nowych zawodników, a „Niebiescy” sześciu oraz nowego trenera. To najwyższe wyniki w lidze, poza Rakowem, który ściągnął ośmiu zawodników.
Transfery szyte na miarę
Różna jest jednak konsekwencja w dokonywaniu tych wzmocnień. Oczywiście tego, ile poszczególni zawodnicy dadzą zespołom, dowiemy się wiosną, ale na razie łatwo zaobserwować, który trend jest brawurowy i być może chaotyczny, a który spójny i konsekwentny. Do Chorzowa poza trenerem Niedźwiedziem, który w zeszłym sezonie utrzymał Widzew w elicie, trafili:
- Robert Dadok (Górnik Zabrze),
- Mike Huras (VFB Stuttgart),
- Patryk Stępiński (Widzew Łódź),
- Dante Stipica (Pogoń Szczecin),
- Adam Vlkanova (Viktoria Pilzno),
- Filip Wilak (Lech Poznań).
Z tego grona jedynie pierwszych trzech zawodników podpisano na stałe, a Stipica, Vlkanova i Wilak to wypożyczenia. Ruch, chcąc, nie chcąc, po takiej jesieni musi liczyć się ze spadkiem. W jego przypadku kadra nie zostanie obciążona wysokimi kontraktami w 1. lidze. Tak samo Dadok i Stępiński podpisali umowy tylko do czerwca 2024 z opcją przedłużenia.











