Choć oczywiście nic nie jest jeszcze przesądzone, teoretycznie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów mogą znaleźć się aż trzy włoskie drużyny – Milan, Napoli i Inter. Pierwsze dwie swoje mecze wygrały, trzecia dołącza do batalii dzisiaj. Byłoby to nie lada osiągnięcie dla Serie A, o której już od kilku sezonów panuje przekonanie (oparte naturalnie na faktach), że przestała liczyć się w europejskich rozgrywkach.
I chociaż wiadome jest, że nie można lekceważyć rywali „Nerazzurrich” – Porto, to jednak mediolańczycy przystępują do tego dwumeczu w roli faworyta. Dzisiaj przekonamy się, czy udźwigną ten ciężar, czy niczym Juventus w starciu z Portugalczykami w 2021 roku rozczarują na całej linii.
Słodko-gorzki sezon?
Naturalnym przedsezonowym założeniem w niebiesko-czarnej części Mediolanu jest zarówno walka o scudetto, jak i rywalizacja do samego końca w europejskich rozgrywkach. I chociaż drugie miejsce w Serie A, które obecnie zajmuje Inter, nie można nazwać rozczarowaniem, to aż 15 punktów straty do lidera musi być frustrujące. Trudno jednak nawiązać walkę z tak fenomenalnym Napoli, które na przestrzeni 23 kolejek zanotowało zaledwie dwa remisy i poniosło jedną porażkę.
Wydaje się jednak, że Inter mógł zrobić więcej, aby postraszyć neapolitańczyków. Aż sześć ligowych porażek nie może napawać dumą. Tyle samo ma dopiero szósta Atalanta, a więcej będąca dopiero na dziewiątej lokacie Bologna. Podopiecznych Inzaghiego „ratuje” fakt, że notują jednocześnie mało remisów. Szczególnie wrzesień i początek października były dla nich trudne. Przytrafiły im się wówczas dwie bolesne porażki – najpierw z Lazio 1:3, następnie w derbach della Madonnina 2:3. Kilka dni później doszła klęska z Bayernem Monachium, a później z Udinese i Romą.
Zwyżka formy w kolejnych miesiącach przy jednoczesnym kryzysie Milanu pozwoliły wdrapać się na pozycję wicelidera. W Serie A nie można sobie jednak pozwolić na chwilę wytchnienia, bo konkurencja jest bardzo silna, a miejsc gwarantujących udział w Lidze Mistrzów „zaledwie” cztery.
Tegoroczne zmagania w Lidze Mistrzów mogą być więc dla Interu miłym „uzupełnieniem” tego sezonu, a może nawet czymś więcej. Włochom udało się wyjść z niezwykle trudnej grupy z Bayernem i Barceloną, więc Porto, teoretycznie, wydaje się zadaniem nieco łatwiejszym.
Inter jest spragniony sukcesu w Europie
Ewentualny ćwierćfinał będzie bowiem dla Interu – wbrew pozorom – niemałym sukcesem. Trudno w to uwierzyć, ale ostatni raz „Nerazurri” zameldowali się w ćwierćfinale Champions League w sezonie 2010/2011, a więc aż 12 lat temu. Byli wówczas obrońcami tytułu, a w rozczarowujący sposób odpadli z rewelacją tamtych rozgrywek, Schalke 04.











