Rozpoczął się sezon PKO BP Ekstraklasy, a Cracovia rozpoczyna akcję „spadek”


Michał Probierz na straży polskiego szkolenia. Cracovia w drodze po Fortuna 1. Ligę

24 lipca 2021 Rozpoczął się sezon PKO BP Ekstraklasy, a Cracovia rozpoczyna akcję „spadek”
Łukasz Sobala / PressFocus

Cracovia dziś o godzinie 15:00 rozpoczęła sezon 2021/2022. Pierwszy mecz rozegrła przeciwko beniaminkowi, a dokładniej Górnikowi Łęczna. Choć od dawna było wiadomo, że w krakowskim klubie brakuje polskich piłkarzy, a wśród obcokrajowców brakuje jakości, dzisiejsze spotkanie kolejny raz potwierdziło wszystkie przypuszczenia. "Pasy" zremisowały z nowym zespołem 1:1. Tu pojawia się pytanie: co jest przyczyną tak słabego startu, a przede wszystkim jaki jest pomysł Michała Probierza na ten sezon?


Udostępnij na Udostępnij na

Runda jesienna rozpoczęta od remisu na własnym stadionie z rywalem, który jest jednym z kandydatów do spadku, z pewnością nie napawa optymizmem sympatyków Cracovii. W mediach zawrzało już przed meczem. W składzie gospodarzy był tylko jeden Polak. Natomiast w zespole z Łęcznej wystąpiło tylko dwóch obcokrajowców. Reszta składu i ławki rezerwowych składała się z Polaków. Można? Można.

Burza przed meczem

Często można usłyszeć hasło: „Nieważne jak mówią, ważne, żeby mówili”. Z pewnością nie tym kieruje się trener przy układaniu wyjściowej jedenastki, ale w tym przypadku możemy odnieść wrażenie, że może być odwrotnie. Cracovia od jakiegoś czasu słynie z dużej liczby obcokrajowców w składzie. Z pewnością nie ma w tym ani trochę przesady. Okienko transferowe jeszcze nie dobiegło końca, a w kadrze klubu z ulicy Józefa Kałuży w tym momencie jest 19 obcokrajowców. Więc gdyby nie przepis mówiący o obowiązkowym młodzieżowcu w podstawowym składzie, to Cracovia mogłaby złożyć cały podstawową jedenastkę i ławkę rezerwowych z piłkarzy zza polskiej granicy.

Gdyby „Pasy” potrafiły z obcokrajowców wydobyć maksimum umiejętności i na koniec sezonu zajmowałyby miejsca w górnej części tabeli, to prawdopodobnie nikt nie miałby do nich pretensji. Inne spojrzenie mogłoby być na tę sprawę, jeśli polska liga nie znajdowałaby się na 30. miejscu lig europejskich, tylko przykładowo w pierwszej dziesiątce, a Cracovia walczyłaby o europejskie puchary. Tymczasem rzeczywistość jest dla nas brutalna. Jak wspomnieliśmy, polska liga jest na 30. miejscu wśród europejskich lig, a zespół Michała Probierza walczy, aby uniknąć spadku.

Poprzedni sezon zakończył na miejscu 14. z 16 zespołów. W normalnych okolicznościach „wygrałby” bilet w jedną stronę do Fortuna 1. Ligi, ale reforma PZPN powiększająca ligi sprawiła, że spadek poziom niżej zaliczał tylko najgorszy zespół. Finalnie z ligi spadło Podbeskidzie Bielsko-Biała. Jednak aby nie być stronniczym i podać wszystkie rzetelne informacje, należy dodać, że Cracovia sezon rozpoczynała z minus pięcioma punktami za korupcję w latach 2003/2004 oraz musiała zapłacić milion złotych kary. Kara wydaje się śmieszna, ale nie o tym jest ten artykuł. Gdyby do dorobku punktowego drużyny z Krakowa dodać pięć punktów, nie zakończyłby sezonu na 14. miejscu, lecz na 9. Teraz wygląda to nieco lepiej, ale dalej mizernie.

34-letni Słowak lepszy od młodego Polaka

To kolejny absurd w szeregach Cracovii. Sytuacja ta idealnie potwierdza, że mem o polskich klubach, które wolą kupować starych Słowaków, wcale nie jest wymyślony, a może być poparty wieloma przykładami, jak transfer 36-letniego Słowaka Martina Dobrotki do Arki Gdynia. W naszym przypadku mówimy konkretniej o tym, że w bramce na mecz z Górnikiem Łęczna wybiegł 34-letni Słowak Lukas Hrosso. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że na ławce usiadł 22-letni Niemczycki, który uznawany jest za jeden z talentów wśród polskich bramkarzy.

Szybko znaleźliśmy prawdopodobną przyczynę tej sytuacji. Młody Polak stracił już status młodzieżowca, więc Michał Probierz wolał postawić na doświadczonego Słowaka, a jako młodzieżowca wystawić Patryka Zauchę. Choć gdyby nie ten przepis, jesteśmy niemal pewni, że nie znalazłby się w podstawowym składzie. Co do Karola Niemczyckiego – po meczu usłyszymy zapewne, że miał problemy zdrowotne, albo to odpoczynek po ciężkim okresie przygotowawczym. Nas niestety nie przekonuje żadne z wytłumaczeń.

Michał Probierz na straży polskiego szkolenia

Z tej okazji, którą opisaliśmy powyżej, odszukaliśmy dla Was wypowiedzi trenera Michała Probierza z poprzednich lat dotyczące polskiego szkolenia oraz rodzimej ligi.

– Jeśli chodzi o pucharowiczów, śmiejemy się z zespołów, które ograły naszych. Wszyscy śmiejemy się z Azerbejdżanu, Kazachstanu, wcześniej z Macedonii. A kto przejechał się do tych krajów, by zobaczyć, jakie mają warunki do treningów i jakie środki pompują w kluby. Dlatego będę bronił naszych. Czas najwyższy, byśmy wstrząsnęli polską piłką, powiedzieli prawdę o tym, jak funkcjonuje. Wiele klubów nie ma nawet bazy treningowej – to wypowiedź z konferencji prasowej po jednym z meczów. Słowa te zostały wypowiedziane w 2017 roku po serii wpadek, które zanotowały polskie kluby w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

– Często się mówi, że deklaracje o stawianiu na młodzież to słowa rzucane na wiatr, ale my pokazaliśmy, że jest inaczej. W każdym klubie jest dużo młodzieży, ale brakuje cierpliwości, żeby na nich postawić – to cytat z czasów, gdy był jeszcze trenerem Jagiellonii Białystok. Jak widać, konsekwentnie trzyma się swojej filozofii i wprowadza polską młodzież, tym razem w barwach Cracovii…

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze