Na Michała Probierza, szkoleniowca Cracovii, w ostatnim czasie spadła spora fala krytyki. Spowodowane to było faktem, że od trzech kolejek w wyjściowym składzie umieszcza on tylko jednego polskiego piłkarza, do czego notabene zobowiązują przepisy. Mimo to stwierdzić trzeba, że zawodnik ten – Kamil Pestka – w pełni wywiązuje się ze swoich boiskowych obowiązków i rzeczywiście jest wartością dodaną w zespole „Pasów”.
– Zaczyna mnie to bawić. Ma grać ktoś dobry czy Polacy? – pytał trener Probierz w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”, tym samym odpierając płynące zewsząd słowa krytyki.
Cracovia coraz bardziej wielokulturowa
Na dzisiaj klub z Małopolski w swojej kadrze posiada dwunastu polskich zawodników – Wilka, Pieńczaka, Helika, Pitułę, Pestkę, Wdowiaka, Rakoczego, Gola, Lusiusza, Zauchę, Pika oraz Strózika. Dla porównania, na zakończenie ubiegłego sezonu takich graczy było blisko 20. Ponadto Cracovia przewodzi obecnie w klasyfikacji zespołów z największą liczbą obcokrajowców w PKO Ekstraklasie.
Czy zatem Michał Probierz zmienił swoje zdanie w kwestii stawiania na rodzimych piłkarzy? Nie do końca. – Czepianie się o to uważam za szukanie dziury w całym. W innych klubach Polacy też mało grają. Wiem, że kiedyś mówiłem coś innego o młodzieży, ale czasy się zmieniły. Dawniej można było sprowadzić Świderskiego z SMS-u, teraz każdy młody chłopak od razu jest oferowany za granicę – wyjaśniał szkoleniowiec Cracovii, cytowany przez wspomniany już wcześniej „Przegląd Sportowy”.
Podobnego zdania zdaje się być Kamil Kania, którego poprosiliśmy o opinię na ten temat. – Michał Probierz jest pragmatykiem. Nie wyobrażam sobie, aby stawiał na obcokrajowców, gdyby Polacy wyglądali od nich lepiej. Trener widzi tych zawodników codziennie na treningach i, co pokazują składy Cracovii na poszczególne mecze, uważa, że obcokrajowcy, których ma, gwarantują mu większą jakość.
Zwróciłbym uwagę na to, że temat „polskości” składu pojawia się tylko wtedy, kiedy zespół Probierza nie punktuje regularnie. Nie przypominam sobie zbyt wielu komentarzy w tej kwestii, kiedy Cracovia szła łeb w łeb z Legią Warszawa – tłumaczy komentator radia „Weszło FM„. I trudno się z nim nie zgodzić.
Kamil Pestka – niedawno wielki przegrany, dziś symbol solidności
Cofnijmy się na chwilę do lata zeszłego roku. Kamil Pestka ma za sobą bardzo udane młodzieżowe mistrzostwa Europy. Ba, według jednego z popularniejszych zagranicznych portali piłkarskich znalazł się nawet w najlepszej jedenastce całego turnieju. Początek sezonu na polskich boiskach okazuje się jednak dla lewego obrońcy „Pasów” dość trudny.
Po formie z czerwcowego turnieju zbyt wiele już nie zostało, a Kamil Pestka zmuszony jest walczyć o miejsce w składzie. Czarę goryczy przelewa spotkanie z ŁKS-em, w którym 21-latek zostaje wystawiony na lewej stronie pomocy, gdzie, delikatnie mówiąc, nie radzi sobie najlepiej. Po pół godzinie gry Pestki już na boisku nie ma.










