Katowicka GieKSa w meczu 27. kolejki zremisowała na własnym obiekcie z Sandecją Nowy Sącz 0:0. Ciekawostką jest fakt, że ostatni bezbramkowy remis katowiczanie zanotowali również z ekipą z Małopolski. Zdarzyło się to dokładnie 27 maja ubiegłego roku.
Korespondencja z Katowic
GieKSa Katowice mimo wielu przedsezonowych problemów związanych przede wszystkim z panem Ireneuszem Królem w sezonie spisuje się całkiem dobrze. Gdyby nie wpadki z Polonią Bytom czy Kolejarzem Stróże, to być może ekipa ze stolicy Górnego Śląska mogłaby rywalizować o promocję do ekstraklasy. Tymczasem nowosądeczanie w trwających rozgrywkach na zapleczu pierwszej ligi skupiają się przede wszystkim na obronie przed spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej. Ubiegłotygodniowa porażka z Arką Gdynia na pewno podopiecznym Mirosława Hajdy nie pomogła w zapewnieniu sobie utrzymania, więc okazją do rehabilitacji był mecz z katowiczanami.

Pierwsza połowa spotkania pomiędzy oboma zespołami ze strony sportowej nie zachwyciła. Mało było dogodnych sytuacji bramkowych. Piłkarze obu drużyn oparli głównie swoje poczynania boiskowe na walce w środkowym sektorze boiska. W pierwszych trzech kwadransach gry na wyróżnienie zasługują praktycznie tylko dwie sytuacje. W pierwszej, z 8. minuty, z dobrej strony pokazał się Łukasz Budziłek, który popisał się świetną interwencją po uderzeniu Mrozińskiego. Piłka wówczas została odbita do boku boiska, po czym opuściła plac gry. Tymczasem gospodarze odpowiedzieli w 32. minucie spotkania. Wówczas na strzał z dalszej odległości zdecydował się Przemysław Pitry. Jednak tym razem z dobrej strony pokazał się bramkarz drużyny przeciwnej.
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @ŁukaszPawlik
Po zmianie stron podopieczni Rafała Góraka szukali swojego szczęścia między innymi w akcjach uskrzydlających. Po jednej z nich na listę strzelców w 62. minucie spotkania mógł się wpisać Deniss Rakels, lecz nie sięgnął piłki i wynik meczu nie uległ zmianie.
Mimo starań gospodarzy związanych z chęcią zdobycia bramki gole nie padły i „Trójkolorowi” podobnie jak goście z Nowego Sącza musieli być usatysfakcjonowani z bezbramkowego remisu. Tym samym passa wygranych przez GieKSę meczów przy Bukowej zatrzymała się na liczbie cztery.