BE: Rozpaczliwa matematyka


Końcówka rodzimej ekstraklasy jak zwykle oprócz specyficznej dawki emocji przynosi sporą liczbę matematycznych działań. Liczy się kolejki, punkty, gole, bezpośrednie pojedynki, patrzy się na terminarz, analizuje potencjalne zdobycze. My postanowiliśmy zrobić to samo i pobawiliśmy się w prognozowanie wyników ostatnich dwóch kolejek T-Mobile Ekstraklasy.


Udostępnij na Udostępnij na

Na samiutkim szczycie już wszystko jasne – mistrzostwo zgarnia Legia, tuż za jej plecami finiszuje poznański Lech. Jeżeli chodzi o Ligę Europy, to też chyba obejdzie się bez większych komplikacji. Oprócz wspomnianej dwójki to Śląsk i Piast zademonstrują swoją siłę na arenie międzynarodowej. I choć Polonia zachowała jeszcze teoretyczne szanse na czołową czwórkę, to trudno wierzyć w ekonomiczny cud przy Konwiktorskiej. Zresztą skoro teraz kibice muszą zbierać 6 tysięcy złotych na organizację ostatniej meczu ligowego „Czarnych Koszul”, to jakie byłyby koszty spotkań w LE?

Ruch potrzebuje niewiele do utrzymania
Ruch potrzebuje niewiele do utrzymania (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Drużyna trenera Stokowca jest doskonałym łącznikiem między górą a dołem tabeli. I nie chodzi tu rzecz jasna o zajmowane miejsce, lecz o decyzję związkowych władz, według której Polonia nie dostanie papierów na granie w najwyższej klasie rozgrywkowej (a wiele wskazuje na to, że w I i II lidze też). Tym samym robi się nam arcyciekawie na dole, bo rzecz jasna w tejże sytuacji spada tylko jedna ekipa. Spoglądamy na ostatnie miejsca i widzimy duży kocioł. Teoretycznie spaść może jedna spośród aż pięciu drużyn. Jak wyglądają szanse każdej z nich?

Biorąc pod uwagę zgromadzone dotychczas punkty, nietrudno wywnioskować, że w najgorszej sytuacji jest Podbeskidzie. Jednak ostatnia wygrana „Górali” nad Lechem nie dość, że pozwoliła im na doskoczenie do uciekinierów ze strefy spadkowej, to jeszcze styl, w jakim tego dokonali (szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę teren, z którego wywieźli trzy punkty), wlał w serca sympatyków ekipy z Bielska-Białej dużą dawkę optymizmu. Podopieczni trenera Michniewicza teoretycznie mają wszystko we własnych rękach, bo zagrają z drużynami, które na wiosnę nie błyszczały formą. Najpierw podejmą Pogoń, a później pojadą po punkty do Łodzi. Dało się znaleźć łatwiejszy terminarz? Szczerze powiedziawszy – nie wierzę w spadek Podbeskidzia. Mimo że szczecinianie i łodzianie ostatnio wyglądają przyzwoicie, to wyczuwam w tym raczej ostatnie podrygi sezonu. „Górale” zdobędą w tych dwóch spotkaniach cztery punkty i zostaną w ekstraklasie.

Dalej mamy GKS, który ostatnio finiszuje niczym zawodowy sprinter. Jeśli przed chwilą prognozowałem utrzymanie Podbeskidzia, to czy w takim razie spada Bełchatów? Śmiem twierdzić, że nie. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby po takiej niesamowitej rundzie piłkarze tego zespołu mogli zlecieć do I ligi. Ale spójrzmy na fakty – terminarz „Brunatnych” można określić mianem średniego. U siebie powalczą z Jagiellonią, która zalicza zjazd po równi pochyłej, a także na wyjeździe z Piastem. O ile wynik pierwszego spotkania idzie łatwo przewidzieć, o tyle rywalizacja z gliwiczanami może być bardzo zacięta. Zakładam jednak, że remis jest w zasięgu podopiecznych Kamila Kieresia, i zapisuję na ich koncie potencjalne cztery punkty.

Zubas wybroni utrzymanie Bełchatowowi?
Zubas wybroni utrzymanie Bełchatowowi? (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)

Na kolejnym miejscu jest Ruch, w którym upatruję spadkowicza tego sezonu. Nie wiem, czy to moja wybujała fantazja. Być może kosztem chorzowian utopijnie szukam niesamowitych obrotów akcji na samym finiszu sezonu. Ale jest mi tak po ludzku żal Podbeskidzia czy GKS-u, które walczą o swoje miejsce w ekstraklasie i pokazują taką grę, jaką chce się oglądać. Jednakże to przecież Ruch, niesamowicie utytułowana drużyna. Faktycznie, jesień w Bełchatowie i Bielsku była tragiczna, przyznaję. Świeża wiosna cieszyła jednak moje oczy do tego stopnia, że w przyszłym roku chętnie obejrzałbym oba zespoły w kolejnych ekstraklasowych pojedynkach. Wróćmy jednak do chorzowian, którzy na swojej rozkładówce mają domowy mecz z Legią i wyjazd do Białegostoku. Legia, jeśli będzie się jej jeszcze chciało, ogra gości bez problemu. W takim wypadku o wszystkim będzie decydowała potyczka z „Jagą”. Czy trener Hajto będzie chciał w godny sposób pożegnać się z białostockimi trybunami? Jeśli Ruch zdobędzie w tym meczu jakiekolwiek punkty, to według mnie zagwarantuje sobie byt w TME. Jednak czy da radę?

O Widzewie czy Pogoni w charakterze potencjalnych spadkowiczów trudno cokolwiek powiedzieć, bo im spadek grozi w razie niesamowitych splotów wydarzeń. Na naszych oczach rozstrzygną się więc losy trzech ekip. Jak procentowo oceniłbym szanse na utrzymanie? Jak dla mnie – 40% dla GKS-u i po 30% dla Ruchu i Podbeskidzia. Przypominam też bardzo ważny fakt: „Górale” mają lepszy bilans bezpośredni między nimi a „Niebieskimi”, co w kontekście moich prognozowanych wyników może dać podopiecznym trenera Michniewcza utrzymanie. Czy będzie tak, jak przewiduję? Odpowiedź na to pytanie poznamy jeszcze przed końcem tygodnia. A być może już w czwartek wieczorem wyklaruje nam się sytuacja i dowiemy się, kogo w przyszłym sezonie czekają wycieczki do Ząbek, Grudziądza czy Legnicy.

Komentarze
~Chan (gość) - 13 lat temu

Wszystko jasne.mistrz-legia.wicemistrz-lech.król
strzelców -liuboja.git

~szalony mnich (gość) - 13 lat temu

nie pier.dól tyle bo się zapowietrzysz .
Pamiętaj-Chrystus jest z tobą

~Aja (gość) - 13 lat temu

Ty na górze powiedz co ty o tym myślisz

~Chan (gość) - 13 lat temu

Do szalony mnich.powiedz co ty o tym myślisz

~kriss (gość) - 13 lat temu

DO CHAN: Jak Ljuboja może być królem strzelców
skoro Demjan ma 13 bramek a serb 12? A z tego co mi
wiadomo to piłkarz legii w tym sezonie już nie
zagra

~begi (gość) - 13 lat temu

ljuboja zagra najprawdopodobniej w meczu ze
śląskiem :)

~kriss (gość) - 13 lat temu

no ja słyszałem że już nic nie zagra ale spoko
być może zagra. Ale jeszcze musi zdobyc bramke wie
jeszcze nic nie jest przesądzone :) sie zobaczy

Najnowsze