Jakże różna jest obecnie sytuacja dwóch beniaminków, Piasta Gliwice i Pogoni Szczecin. Jeden jest prawdziwą rewelacją tych rozgrywek i zajmuje miejsce premiowane startem w europejskich pucharach, drugi z kolei – mimo udanego początku sezonu – rozpaczliwie walczy z Podbeskidziem o utrzymanie w ekstraklasie.
Dwa lata temu klub z Gliwic znalazł się na zakręcie. Po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej wydawało się, że szybko wróci do elity. Świetna gra jesienią rozbudziła nadzieje. Nic bardziej mylnego. Runda rewanżowa była tragiczna i marzenia o ponownym awansie do ekstraklasy trzeba było odłożyć na później. Nie zwolniono jednak trenerów Brosza i Dudka, a dano im drugą szansę. Jak pokazał ten przykład, warto postawić na ciągłość pracy trenerskiej. Piast awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej i śmiało można powiedzieć, że jest rewelacją tego sezonu. Zajmuje czwarte miejsce i jeżeli zakończy sezon na tej lokacie, to będzie grał w europejskich pucharach. Drużyna stanowi kolektyw i ma swoją wizję gry.

„Piastunki” nie należą w Polsce do finansowych potentatów, są beniaminkiem z budżetem 16 mln złotych, a mimo to walczą z najlepszymi jak równy z równym. Na czym polega ich siła w tym sezonie? Przede wszystkim na sprawnej polityce klubu. Zamiast niebotycznych kontraktów piłkarze są nagradzani za dobre wyniki. Za utrzymanie się w T-Mobile Ekstraklasie zawodnicy otrzymają 0,5 miliona złotych. Każde kolejne miejsce powyżej 12. jest premiowane dodatkowymi 100 tys. złotych. Teraz zespół jest w ścisłej ligowej czołówce i może spodziewać się prawdziwego przypływu gotówki. Ponadto gliwicki klub wspiera bogate miasto. W zeszłym roku klub otrzymał na funkcjonowanie aż 12,5 mln złotych. W tym roku ma to być kwota 7 milionów.
Na sukces Piasta składają się także nowy stadion, wybudowany za 55 milionów, a ponadto wypłacane zawodnikom na czas pensje. A to w T-Mobile Ekstraklasie jest ostatnio rzadkością. – Pierwszego każdego miesiąca na naszych kontach wszystko jest popłacone. Nie tylko pensje, ale też meczowe premie. Pod tym względem jest tak, jak się mówi. Piast to bardzo solidny klub pod względem finansowym – powiedział w wywiadzie dla dziennika „Fakt” Mariusz Zganiacz. Zespół z Gliwic musi jednak pamiętać, że najtrudniejszy dla beniaminka jest zawsze drugi sezon. Po awansie do ekstraklasy Podbeskidzie również błyszczało, a teraz toczy bój o utrzymanie.
Zupełnie inaczej sprawuje się druga drużyna, która awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej, szczecińska Pogoń. Po udanym początku sezonu przyszedł regres. W rundzie wiosennej zwolniony został Artur Skowronek, który był trenerem „Portowców” od 11 czerwca 2012. W rundzie wiosennej jego podopieczni nie zdołali w czterech kolejkach wygrać żadnego meczu. Zespół zanotował trzy porażki i jeden remis i był najgorszą drużyną T-Mobile Ekstraklasy w 2013 roku. W tabeli spadli na 13. miejsce. W mojej opinii była to jednak decyzja przedwczesna. Patrząc na ogół meczów Skowronka, trzeba powiedzieć, że zostało wykonane więcej, niż zakładał plan minimalny.











