AS Roma wygrywa w meczu 35. kolejki Serie A z Fiorentiną 1:0. Bramkę w samej końcówce meczu zdobył Pablo Osvaldo. Piłkarze Fiorentiny, mimo że przez całą drugą połowę przeważali i mieli kilkanaście okazji do strzelenia bramki, nie wykorzystali szansy i to gracze z Rzymu wyszli zwycięsko z tego emocjonującego starcia. Nie zabrakło pięknych strzałów na bramkę, a także ostrych starć pomiędzy piłkarzami obydwu drużyn.
Od początku zarysowała się przewaga zespołu Romy, który zaatakował jako pierwszy, o czym może świadczyć wykonywany w 4. minucie rzut wolny przez Francesco Tottiego. Jego uderzenie obronił bramkarz Fiorentiny. Wraz z upływem minut gra zaczęła się wyrównywać, a tym samym do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy już w 7. minucie mogli prowadzić, ale uderzenie Joveticia okazało się niecelne. W 20. minucie kolejne uderzenie na bramkę Fiorentiny, tym razem próbował głową Florenzi, jednak i jego strzał okazał się niecelny. W kolejnych minutach mecz się wyrównał i mogliśmy obserwować akcję za akcją z dwóch stron boiska, a przy tym nie brakowało ostrych starć na pograniczu faulu. Jednak sędzia tego meczu był dosyć pobłażliwy w stosunku do piłkarzy obu zespołów, gdyż żaden z nich nie został ukarany żółtą kartką.

W 30. minucie zdarzyła się dłuższa przerwa, gdyż, po jednym ze strać, w swoim polu bramkowym ucierpiał bramkarz gości, Bogdan Lobont, i był opatrywany przez służby medyczne, ale na całe szczęście dla fanów z Rzymu mógł kontynuować grę. Po wznowieniu znów dał o sobie znać napastnik gospodarzy, Czarnogórzec Jovetić, który oddał ładne uderzenie na bramkę rzymian, ale nie zdołał pokonać Lobonta. Mimo że do pierwszej połowy zostały doliczone cztery minuty, skończyła się ona bezbramkowym remisem.
Na drugą połowę nie wybiegł bramkarz Romy, Lobont, gdyż okazało się, że kontuzja, jakiej nabawił się w pierwszej części meczu, była poważna i musiał go zmienić Goicoechea. Od początku drugiej połowy zarysowała się przewaga gospodarzy i to oni próbowali za wszelką cenę zdobyć bramkę, o czym świadczy uderzenie Valero. Było ono jednak niecelne. Z minuty na minutę rosła przewaga piłkarzy „Violi”, którzy raz za razem wykonywali rzuty wolne, ale z ich strony przypominało to walenie głową w mur. Piłkarze „Giallorossi”, jak tylko mogli, odpierali ataki gospodarzy i próbowali samemu tworzyć akcje z kontry, ale ich wysiłki okazywały się bezproduktywne, gdyż piłka wracała za każdym razem na ich polowę.
W dalszej części meczu gra jeszcze bardziej się zaostrzyła, o czym może świadczyć pokazanie czterech żółtych kartek przez arbitra. W 80. minucie w końcu przed szansą stanęli gracze Romy, ale Osvaldo uderzył obok słupka. W 90. minucie o zwycięstwie Fiorentiny mógł zadecydować David Pizarro, ale po jego fenomenalnym uderzeniu piłka trafiła w słupek bramki rzymian. I gdy już wszyscy myśleli, że na Artemio Franchi nastąpi podział punktów, dało o sobie znać stare piłkarskie porzekadło, iż niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W doliczonym czasie po pięknej asyście z rzutu rożnego Miralema Pjanicia bramkę głową zdobył Pablo Osvaldo i mecz skończył się zwycięstwem gości. Trener Fiorentiny Vincenzo Montella znów nie zdołał pokonać swojej byłej drużyny.
sens tego wywodu jest następujący : jedni
przejmowali inicjatywę potem drudzy, następnie
pierwsi potem drudzy ;) w międzyczasie oddając
niecelne strzały ;) genialny artykuł - powinno się
przedrukować go we wszystkich językach świata pod
tytułem jak nie pisać recenzji ;) radze jeszcze
sporo poćwiczyć