Dziś zaczyna się nowy sezon Bundesligi. Rozgrywki zza naszej zachodniej granicy od trzech lat dominuje Bayern Monachium. Nadchodzące dziesięć miesięcy może być jednak początkiem przełomu w niemieckiej piłce.
Próżno w Bundeslidze szukać rywali o klasie Realu Madryt, z którym Pep Guardiola musiał zmagać się z czasów pracy w Barcelonie. Do tej pory największym przeciwnikiem Bayernu w lidze był sam Bayern. Poprzeczka dla Hiszpana jest w rozpoczynającym się sezonie postawiona jednak znacznie wyżej. Przed startem niemieckich rozgrywek można odnieść wrażenie, że tym razem to nie tylko zawodnicy mistrza Niemiec mogą przegrać ten tytuł, ale także ich szkoleniowiec.
Pep to menedżer z najwyższej światowej półki, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Guardiola jest prawdopodobnie największym wizjonerem z obecnie pracujących szkoleniowców, który swoje zespoły nastawia nie tylko na wygrywanie trofeów, ale także serc kibiców i ekspertów.

To właśnie z nimi Guardiola będzie miał w tym sezonie niemałe problemy. Już podczas odbywającego się w okresie przygotowawczym Audi Cup słychać było gwizdy fanów Bayernu kierowane w stronę sternika ich ulubieńców.
Bayern dominuje na ligowym podwórku, ale wszyscy wokół klubu skupieni spodziewają się sukcesów na arenie międzynarodowej. – Jak to jest, że Jupp Heynckes w swoim finalnym sezonie ozłocił Bawarię potrójną koroną, a najlepszy trener świata nie może nawet nawiązać do tych osiągnięć – muszą myśleć sobie coraz bardziej poirytowani fani „Die Roten”. Guardioli nie pomógł też zapewne skandal z odejściem doktora Wolfharta-Muellera, a także rozstanie bez słowa z Bastianem Schweinsteigerem.
Przechodząc do Manchesteru United, Schweinsteiger mówił o tym, że potrzebował w karierze nowych wyzwań. Powód, dla którego popularny „Basti” uzasadniał zmianę klubu – nadal na mimo wszystko jeden z najlepszych w Europie – powinien był być głównym tematem przedsezonowych rozważań „Mister Pepa”. Tymczasem po letnich ruchach transferowych nie widać, by Hiszpan przykładał dużą wagę do problemu wypalenia (nasycenia) mistrzów w jego zespole.
W Monachium brakuje świeżej krwi. Guardiola, który w ojczyźnie swój geniusz taktyczny fantastycznie połączył z lokalną kulturą i przedstawicielami La Masii. W Monachium na stałe nie wprowadził żadnego wychowanka Bayernu. W dodatku na południu Niemiec boją się o niemiecką tożsamość klubu. – Dla nich Bayern staje się coraz bardziej hiszpański, a coraz mniej niemiecki – zwraca uwagę dziennikarz Sport.pl – Michał Zachodny – w rozmowie z Ulrichem Hesse.













