Vahan Bichakhchyan (Legia Warszawa)

Gdy stołeczny klub wyciągał Armeńczyka z pogrążonej w problemach Pogoni za 250 tys. euro, w mediach mówiło się o pozyskaniu jakościowego piłkarza w promocyjnej cenie. Problem w tym, że Legia – podobnie jak wcześniej w przypadku Patryka Kuna – ponownie podkupiła ligowemu rywalowi zawodnika, który profilem zupełnie nie pasuje do stylu gry zespołu.
25-latek nie dał Legii praktycznie nic… no, może poza jedną asystą. Wystąpił w 10 spotkaniach i uzbierał łącznie 452 minuty. Jego udział w ofensywie drużyny był jednak znikomy – w wielu meczach pozostawał po prostu anonimowy. Vahan w żadnym stopniu nie przypominał dynamicznego i groźnego skrzydłowego z czasów gry w Pogoni Szczecin. Oglądając go w barwach Legii, można dojść do wniosku, że Gonçalo Feio nie jest nawet pewny, jaka jest optymalna pozycja i rola zawodnika.
Polydefkis Volanakis (Widzew Łódź)
22-letni środkowy obrońca zimą przeniósł się z Zemplínu Michalovce do Widzewa Łódź za nieujawnioną kwotę. Jego rynkowa wartość wynosiła wtedy około 200 tys. euro, co sugerowało, że transfer ma charakter zwiększenia rywalizacji na środku obrony, ale bez wielkich oczekiwań na natychmiastowy przełom.
Prawdopodobnie nikt w Łodzi jednak nie zakładał, że adaptacja piłkarza będzie przebiegać z takim trudem. Najpierw fatalny debiut w Poznaniu (porażka 1:4), w którym Volanakis był jednym z głównych winowajców większości traconych bramek. Później słaby mecz przeciwko Pogoni Szczecin (0:4), w którym miał ogromne problemy z asekuracją. W ośmiu ligowych meczach Widzew wygrał tylko raz przy jego udziale. Jak na razie Grek nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Damian Michalski (Zagłębie Lubin)

Polak zaliczył bolesny regres. Jeszcze niedawno w barwach niemieckiego Greuther Fürth prezentował się na tyle pewnie, że mówiło się nawet o jego debiucie w reprezentacji Polski. Tymczasem początek obecnego sezonu w 2. Bundeslidze był już słabszy i daleki od poziomu, do jakiego przyzwyczaił kibiców.
Zagłębie Lubin sprowadziło go za 200 tys. euro z nadzieją, że odbuduje formę i wzmocni defensywę. Nic z tego – Michalski zawodził w ważnych meczach z Piastem Gliwice, GKS-em Katowice czy Rakowem Częstochowa, co finalnie kosztowało go utratę miejsca w wyjściowym składzie. Po ponadmiesięcznej przerwie wrócił na boisko w derbach Dolnego Śląska, ale znów rozczarował. Jego dyspozycja pozostaje problemem do rozpracowania przez Leszka Ojrzyńskiego.














