Po 85 minutach nudnego meczu 1. kolejki Primera Division Osasuna remisowała z Valencią na Reyno de Navarra 0:0. Wtedy jednak do siatki trafił Roberto Soldado, ale punkt dla gości uratował chwilę później Lolo Toribio.
Valencia przystępowała do spotkania z Osasuną po kosztujących wiele sił derbach Walencji, które rozgrywała trzy dni temu. Skład desygnowany na mecz z zespołem z Nawarry był również bardzo podobny do tego, który Unai Emery posłał w meczu Pucharu Króla, zatem gospodarze mieli nad „Los Ches” przewagę w postaci większych pokładów sił. Od początku było widać, że pomysłem Mendilibara na gości z Lewantu było zabieganie, wysoki pressing i długie piłki na wysokiego Lekicia. Ważną rolę w taktyce odgrywał również Raul Garcia, który już w trzeciej minucie miał okazję na otworzenie wyniku. Osasuna miała inicjatywę, starając się długo utrzymywać przy piłce.

Najlepsze okazje gospodarze stwarzali sobie po dłuższych dośrodkowaniach – próbowali je wykończyć m. in. Lamah i Cejudo, a z drugiego tempa akcję miał finalizować Raul Garcia, po którego strzale arbiter Teixerira Vitienes mógł podyktować rzut karny (Dealbert starał się cofnąć rękę, ale piłka mimo wszystko zmieniła tor lotu). Pierwszą okazję na bramkę Valencia stworzyła sobie dopiero w 23. minucie, kiedy to Jonas posłał niezłe, prostopadłe podanie do Soldado, a ten, mimo ostrego kąta i Sergio Fernandeza na plecach, zdołał oddać dobry, acz w niewielkim stopniu niecelny strzał. W końcówce drugiego kwadransa goście nieco przycisnęli, w końcu zdecydowanie wychodząc spod pressingu rywala.
W 34. minucie świetną akcją popisał się Jonas, który w niezwykle efektowny sposób minął kilku rywali, ale kolejny zdołał zablokować już jego soczysty strzał. Dosłownie kilkanaście sekund później fatalny błąd popełnili Albelda i niezwykle niepewny dzisiaj Diego Alves. Pierwszy w niebezpiecznej sytuacji podawał do bramkarza, a ten niezbyt precyzyjnie przyjął piłkę, przez co musiał o nią walczyć bark w bark z pędzącym Lekiciem. Alves wygrał pojedynek, Serb padł na murawę, ale rzut karny Osasunie się nie należał. W końcówce pierwszej połowy oprócz szans na bramkę Banegi, Garcii i Cejudo oglądaliśmy dużo wzajemnych fauli i kłótni z arbitrem.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli gracze Osasuny. Najpierw mocno we znaki Ramiemu w walce o piłce dał się Lekić, a później po akcji Cejudo gracze Mendilibara wywalczyli rzut rożny. Dośrodkowanie skrzydłowego potężnym strzałem głową zakończył Garcia, ale Alves w świetnym stylu wybił piłkę. Chwilę później Brazylijczyk interweniował jeszcze efektowniej, gdy z rzutu wolnego próbował go pokonać Javad Nekounam. Napór Osasuny nie ustawał, a kolejne stałe fragmenty przynosiły kolejne zagrożenia pod bramką Valencii. Kolejnym z nich był strzał Lekicia z dystansu, który minimalnie przeleciał nad bramką. Goście radzili sobie coraz gorzej, zatem Emery postanowił prowadzić młodego Bernata i Aduriza za Jonasa i Banegę.












