Pojedynki Wisły Kraków z Legią Warszawa zawsze gwarantują ogromne emocje. Obie drużyny mają na swoich kontach trzynaście mistrzostw Polski, nie dziwi więc, że i w niedzielę wieczorem oczy wszystkich fanów piłki w naszym kraju były zwrócone na stadion przy Łazienkowskiej. Nic nie zapowiadało jednak tego, co wydarzyło się przez kolejne 90 minut…
Wpierw Luquinhas, potem trzy razy Kante, dalej Novikovas, Wszołek i Niezgoda. Łącznie siedem. Siedem bramek strzeliła warszawska Legia w meczu przeciwko Wiśle na własnym stadionie. Załamani fani „Białej Gwiazdy” zaczęli opuszczać trybuny na długo przed końcowym gwizdkiem, ku uciesze miejscowych.
Vuković zostaje, Stolarczyk odchodzi?
Miniony wieczór może nie odwrócił sytuacji w naszej ekstraklasie o 180 stopni, ale z pewnością skłonił nas do zadania sobie kilku pytań. Po pierwsze wydaje się, że szkoleniowiec Legii Aleksandar Vuković odkupił winy i odzyskał zaufanie zarządu i kibiców. Po zwycięstwie nad dwoma największymi rywalami w kraju nie mogło być inaczej, tym bardziej że Legia znacząco przybliżyła się do obecnego lidera. Do Wisły Płock warszawiacy tracą już tylko dwa punkty. Serb, którego posada tak właściwie od przegranego dwumeczu z Rangers Glasgow wisiała na włosku, teraz wydaje się pewny jak nigdy dotąd.
I o ile sytuacja trenera Legii znacząco się poprawiła, o tyle po drugiej stronie barykady nie jest kolorowo. Dla Macieja Stolarczyka porażka 0:7 to zwykła kompromitacja. Kompromitacja, która stanowi idealne podsumowanie obecnej sytuacji Wisły Kraków. Drużyna z Krakowa w niedzielę przegrała piąty mecz ligowy z rzędu, a w lidze zajmuje dopiero 14. miejsce. Gorsze od Wisły są tylko ekipy Arki Gdynia i Korony Kielce.
Dlatego też należy się zastanowić, jak długo jeszcze zarząd krakowskiej Wisły będzie darzył trenera Stolarczyka zaufaniem. Wygląda na to, że Wisła Kraków będzie się bronić przed spadkiem do samego końca – obecnie znajduje się przecież w strefie spadkowej i nie ma podstaw do tego, aby wierzyć w to, że szybko uda jej się od niej oddalić.
Do tego ostatnio znów pojawiły się doniesienia, jakoby Wisła miała kolejne problemy finansowe. Kolejne miesiące mogą się okazać niezwykle kluczowe dla „Białej Gwiazdy”, a ewentualny spadek krakowskiego klubu może być jego gwoździem do trumny. Mecz z beniaminkiem ligi, Rakowem Częstochowa, dla trenera Stolarczyka może być zatem meczem o być albo nie być w Wiśle Kraków. Pytanie tylko, jaki pomysł na poprawę sytuacji ma zarząd klubu, o ile tylko w tym roku zapadnie decyzja o zwolnieniu szkoleniowca.











