
Szybki napastnik groźny przy wyjściach na wolne pole, odkrycie sezonu 2016/17 w Ekstraklasie, któremu karierę przerywały serce i kolana.
Urodził się 15 marca 1995 roku w Poniatowej na Lubelszczyźnie i dorastał na wsi. Godzinami grał w piłkę na podwórku z braćmi, starszymi o trzy-cztery lata, i z ojcem, który często stawał w bramce. Sam nazywa to swoją akademią. Od dziecka grał głównie z chłopakami kilka lat starszymi od siebie.
Pierwszym klubem był Opolanin Opole Lubelskie. Jako trzynastolatek przeszedł do Wisły Puławy. Przeprowadzka była dla nieśmiałego chłopaka trudna, ale po kilku miesiącach się zaaklimatyzował. Jeden z trenerów w Puławach powiedział grupie dwunasto-, trzynastolatków, że tylko on z nich będzie grał w piłkę, choć Niezgoda nie łapał się nawet do kadry województwa, w której grali niektórzy koledzy.
W seniorach Wisły Puławy zadebiutował 21 listopada 2012 roku w II lidze, wchodząc z ławki w przegranym 0:3 meczu z Pelikanem Łowicz. Przełomowy był dla niego sezon 2014/15, a jesienią 2015 roku, jako lider ataku, poprowadził Wisłę na drugie miejsce w tabeli II ligi.
Zimą 2016 roku przeszedł do Legii Warszawa. Wiosnę spędził w rezerwach, w III lidze. W szatni pierwszego zespołu, obok Michała Pazdana, Jakuba Rzeźniczaka czy Tomasza Jodłowca, był nieśmiały i niewiele mówił. Piłkarsko nie czuł, że odstaje, ale obciążenia na treningach Stanisława Czerczesowa dały mu się fizycznie we znaki.
W Ekstraklasie zadebiutował 20 sierpnia 2016 roku w podstawowym składzie Legii, w przegranym 1:3 meczu z Arką Gdynia. Besnik Hasi więcej na niego nie postawił i ostatniego dnia okna transferowego Niezgoda trafił na wypożyczenie do Ruchu Chorzów. Gola strzelił już w pierwszym meczu, który zaczął w wyjściowym składzie: z Zagłębiem Lubin wygrał pojedynek biegowy z Jarosławem Jachem i pokonał bramkarza. U Waldemara Fornalika szybko stał się podstawowym napastnikiem. Jesienią wszystkie gole zdobywał z akcji, a większość z nich dawała Ruchowi prowadzenie albo remis. Ruch spadł w tym sezonie z ligi, ale Niezgoda dostał nagrodę dla odkrycia sezonu. Mówi, że w Chorzowie dojrzał jako piłkarz i pokazał, że może grać na tym poziomie.
Do Legii wrócił latem 2017 roku. Przez uraz kostki stracił początek sezonu i nie został zgłoszony do rundy play-off eliminacji Ligi Europy. Pierwszego gola dla Legii strzelił 20 sierpnia 2017 roku w wygranym 1:0 meczu z Wisłą Płock. Jesienią zwycięskimi bramkami na 1:0 rozstrzygał też mecze z Lechią Gdańsk i Wisłą Kraków, a w sezonie 2017/18 był najlepszym strzelcem Legii. 2 maja 2018 roku na PGE Narodowym otworzył wynik finału Pucharu Polski z Arką Gdynia, wygranego przez Legię 2:1. Końcówkę sezonu, w którym Legia zdobyła też mistrzostwo Polski, stracił przez uraz pleców.
W czerwcu 2018 roku podczas rutynowych badań wykryto u niego zespół Wolffa-Parkinsona-White'a, wadę serca. Przeszedł ablację, a potem znów wróciły problemy z plecami. U Ricarda Sá Pinto, który stawiał na wysokich, silnych napastników, był dopiero trzecim wyborem. Zimą 2019 roku FC Midtjylland zaproponował za niego około 2,5 mln euro, ale Legia chciała więcej i do transferu nie doszło. W kwietniu 2019 roku naderwał mięsień dwugłowy uda. Sezon 2018/19 był dla niego właściwie stracony.
Sezon 2019/20 też zaczynał jako trzeci napastnik Legii, za Carlitosem i Sandro Kulenoviciem, i był bliski wypożyczenia. Szansę dostał, gdy negocjujący transfer Carlitos wypadł z kadry meczowej. 25 sierpnia 2019 roku strzelił dwa gole w wygranym 3:2 meczu z ŁKS-em, pierwsze dla Legii od maja 2018 roku. Tydzień później hat trickiem pokonał Raków Częstochowa (3:1). Mówi, że ten jeden tydzień zmienił wszystko.
Aleksandar Vuković wprost mówił mu, że jest dla niego najlepszym napastnikiem, ale często nim rotował i wpuszczał go z ławki. Niezgoda wspomina go najlepiej spośród trenerów Legii. W listopadzie 2019 roku został piłkarzem miesiąca Ekstraklasy, a przerwę zimową spędził na czele klasyfikacji strzelców. Kibice skandowali na stadionie jego imię; przyznał, że wcześniej przez długi czas go nie lubił.
Odszedł w styczniu 2020 roku, bo Legia nie zaproponowała mu umowy, która by go przekonała. Po straconym sezonie chciał podpisać dłuższy i lepszy kontrakt. Mistrzostwo za sezon 2019/20 Legia przypieczętowała już bez niego, choć to on strzelił dla niej w tych rozgrywkach najwięcej goli.
30 stycznia 2020 roku Portland Timbers ogłosiło jego transfer do MLS jako zawodnika z kategorii Designated Player. Po przylocie do USA badania wykazały, że musi przejść drugą ablację. W przygotowaniach naciągnął kolano, a gdy był bliski powrotu, zaczął się lockdown: pierwsze tygodnie pandemii spędził sam w Portland, bo jego partnerka czekała na wizę.
Latem 2020 roku wygrał z Portland turniej MLS is Back rozgrywany w Orlando. W finale z Orlando City wszedł na boisko w 67. minucie. 1 listopada 2020 roku, w wygranym 1:0 meczu z Vancouver Whitecaps, zerwał więzadło krzyżowe w lewym kolanie. Pauzował dziesięć miesięcy. Na boisko wrócił w sierpniu 2021 roku, a w październiku strzelił jedynego gola w meczu z Interem Miami. 11 grudnia 2021 roku zagrał w finale MLS Cup z New York City FC: wszedł w 84. minucie, a jego zablokowany strzał dobił Felipe Mora, doprowadzając do dogrywki. Portland przegrał w rzutach karnych.
Po tamtym sezonie mówił, że piłkarsko niewiele się w MLS nauczył, bo przez półtora roku praktycznie nie grał. Za każdym razem, gdy czuł, że wchodzi na wysoki poziom, wszystko się zatrzymywało.
20 sierpnia 2023 roku w meczu z Houston Dynamo zerwał więzadło krzyżowe po raz drugi. Portland nie przedłużył z nim wygasającej umowy. Od listopada 2023 roku rehabilitował się w Polsce z Michałem Trzaskomą, byłym fizjoterapeutą Legii. W USA urodziły mu się dwie córki.
Latem 2024 roku był już zdrowy, ale klubu nie znalazł. Trenował w Motorze Lublin, a we wrześniu 2024 roku przez kilka dni z greckim Asterasem Tripolis, prowadzonym przez Claude'a Makélélé. Trener chciał go zatrzymać, ale pierwsza oferta klubu była niska i Niezgoda się na nią nie zgodził.
22 września 2025 roku, po testach, które przekonały trenera Adama Noconia, podpisał kontrakt z Pogonią Siedlce z Betclic I ligi. 23 listopada 2025 roku wszedł z ławki w zremisowanym 0:0 meczu z Wisłą Kraków. Był to jego pierwszy mecz od 825 dni. Po sezonie 2025/26 odszedł z Siedlec.
Najgroźniejszy był wtedy, gdy mógł wyjść na wolne pole i uciec obrońcy. Wyróżniały go szybkość, prosty, ale skuteczny drybling i przede wszystkim wykończenie akcji. Strzelał obiema nogami i nie robiło mu różnicy, którą uderza. W polu karnym często był we właściwym miejscu we właściwym czasie, potrafił zgubić krycie i szybko oddać strzał.
Trenerzy próbowali poprawić jego grę tyłem do bramki, z różnym skutkiem; sam unika gry blisko obrońcy, woli mieć miejsce, żeby mu uciec. Nie słynął z wyjątkowej techniki ani z gry głową, nadrabiał to zmysłem do gry. Gdy wchodził do seniorskiej piłki, największe braki miał w przygotowaniu fizycznym, zwłaszcza w wytrzymałości, ale już w Ruchu regularna praca na siłowni zrobiła go mocniejszym. Do bezpośredniej gry opartej na dośrodkowaniach i stałych fragmentach, jakiej chciał Sá Pinto, nie pasował.
Vuković mówił o nim, że nie zawsze jest w pełni widoczny, ale w odpowiednim momencie potrafi rozstrzygnąć mecz, także po wejściu z ławki. Sam Niezgoda przyznaje, że po mowie ciała wygląda na zmęczonego, ale gdy trzeba ruszyć, jest gotowy. W Portland ceniono jego inteligencję piłkarską, grę kombinacyjną z partnerami i to, że nie był samolubny.
Powołania do pierwszej reprezentacji Polski nie dostał. Sam wskazuje wiosnę 2018 roku jako moment, w którym jego nazwisko było blisko kadry, zanim na rok wyłączyły go problemy zdrowotne.
Do reprezentacji U-21 Marcina Dorny pierwsze powołanie dostał w listopadzie 2016 roku przed meczem z Niemcami. Zadebiutował 23 marca 2017 roku w Krakowie w towarzyskim meczu z Włochami, a cztery dni później w Kielcach strzelił pierwszego gola, w meczu z Czechami.
Znalazł się w kadrze na rozgrywane w Polsce mistrzostwa Europy U-21 w 2017 roku. Był tam rezerwowym napastnikiem i na krótko wchodził na boisko w meczach ze Słowacją i Anglią, a Polska odpadła po fazie grupowej.
| Sezon | Klub | Rozgrywki | M | Min | Gole | Asysty |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2025/2026Betclic 1 liga | Pogoń Siedlce | Betclic 1 liga | 12 | 289 | 0 | 2 |





