Kompromitacja z Levadią, męczarnie z Interem Baku, a z drugiej strony fenomenalny rewanż z St. Patrick’s. Tak w ostatnich latach wyglądały pierwsze mecze polskich klubów na drodze do wyśnionej fazy grupowej Ligi Mistrzów. We wtorek Legia gra rewanż ze Zrinjskim Mostarem, a my sprawdzamy, kto w ostatnich latach napsuł nam dużo krwi, a kto był tylko smakowitą przystawką przed daniami głównymi.
Pod uwagę bierzemy okres od 2009 roku włącznie. Wtedy właśnie weszła w życie reforma Michela Platiniego, która wydawało się, że skróci nam drogę do Ligi Mistrzów i zatrzyma nieuchronnie bijący zegar oczekiwania na kolejny występ w piłkarskim raju. Tak się jednak nie stało, a ogromnego piłkarskiego kaca przeżyliśmy już przy pierwszym podejściu.
Sezon 2009/2010. Wisła Kraków – Levadia Tallin 1:1 i 0:1
Jedna z największych kompromitacji nie tylko Wisły, ale też całego polskiego futbolu w Europie. Krakowianie, opromienieni zdobyciem drugiego z rzędu mistrzostwa, mieli w dwumeczu z Levadią tylko się rozgrzać i wejść w sezon przed kolejnymi spotkaniami z trudniejszymi rywalami. Zamiast pewnego awansu już po pierwszym starciu zrobiło się nerwowo, ponieważ Estończycy zremisowali w Sosnowcu (wtedy tam z powodu remontu obiektu grała „Biała Gwiazda”), a bramkę stracili dopiero w doliczonym czasie gry. Jeszcze gorzej było w rewanżu. Wisła stworzyła multum sytuacji, a parafrazując Gary’ego Linekera, na końcu i tak wygrali Estończycy. Błąd przy golu popełnił Mariusz Pawełek, którego tragiczny klops był dla krakowskiego zespołu idealnym podsumowaniem estońskiego koszmaru.
Sezon 2010/2011. Inter Baku – Lech 0:1, 1:0, po karnych 8:9
Horror z happy endem. Tak należy opisać dwumecz sprzed sześciu lat między Lechem Poznań a Interem Baku. Mimo zwycięstwa na gorącym terenie w Azerbejdżanie po bramce Artura Wichniarka (przychodził jako następca Roberta Lewandowskiego, a w Baku strzelił jedynego gola w barwach „Kolejorza”) poznaniacy zafundowali w rewanżu horror, a awans uratował bramkarz Krzysztof Kotorowski, który kapitalnie spisał się w konkursie jedenastek. Przygoda z marzeniami o Lidze Mistrzów zakończyła się na kolejnym rywalu – Sparcie Praga.
Sezon 2011/2012. Skonto Ryga – Wisła Kraków 0:1 i 0:2
Po sosnowsko-talińskim dramacie i poznańskim horrorze tym razem było dużo spokojniej. Właściwie co można o tym dwumeczu napisać? Budowana z myślą o Champions League Wisła zmazała plamę sprzed dwóch lat i bez problemów uporała się z Łotyszami. W trzeciej rundzie podopieczni Roberta Maaskanta wyeliminowali bułgarski Litex Łowecz, a w czwartej okazali się słabsi od APOEL-u Nikozja. Mimo że jedną nogą i czterema palcami drugiej byli w fazie grupowej. Zabrakło jednak trzech minut…
Sezon 2012/2013. Buducnost Podgorica – Śląsk Wrocław 0:2, 1:0
W roku Euro 2012 niespodziewanym mistrzem Polski został Śląsk Wrocław. Wrocławianie dostąpili zaszczytu gry o Ligę Mistrzów. Pierwszym rywalem była czarnogórska Buducnost Podgorica. Czarnogórców z trudem, bo z trudem, ale udało się przejść. W trzeciej rundzie wrocławianie trafili jednak na Helsingborgs. Szwedzi okazali się zespołem co najmniej dwie klasy lepszym i z hukiem wyrzucili wrocławian.










