Niedziela należała do pucharowiczów, wszystkie trzy zespoły reprezentujące naszą ligę w Europie wygrały swoje mecze. Legia na wyjeździe pokonała grającego w dziesiątkę Piasta. Po bramkach Jędrzejczyka, Kante i Nagya stołeczna drużyna do Luksemburga pojedzie w dużo lepszych humorach. Bramkę honorową dla Piasta sprytnie zdobył Papadopulos. W Poznaniu Lech nie dał najmniejszych szans gościom z Sosnowca, wygrywając cztery do zera. Po porażce Piasta, Lech został samodzielnym liderem. Jagiellonia
Cztery gole, czerwona kartka i powrót Jędrzejczyka
Mistrzowie Polski po czwartkowej kompromitacji w europejskich pucharach, udali się do Gliwic na mecz z świetnie dysponowanym Piastem. Gospodarze dzisiejszego pojedynku są, obok Lecha Poznań drużyną, która po trzech meczach miała komplet punktów.
Dla Legionistów ważniejszym starciem będzie mecz rewanżowy w Luksemburgu, dlatego tymczasowy trener stołecznej drużyny, Aleksander Vuković wystawił w swoim prawdopodobnie ostatnim meczu w roli pierwszego szkoleniowca, dość eksperymentalne zestawienie. W ataku gości od pierwszych minut szansę dostał Radović. Do pierwszego składu wrócił Artur Jędrzejczyk, który w końcu dogadał się z klubem w kwestii wynagrodzenia. Na ławce wylądowali natomiast m.i.n: Carlitos, Pazdan, Kante czy Cafu.
Trener Fornalik wyszedł przed meczem z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia i nie zdecydował się rotować składem, licząc na czwarte zwycięstwo z rzędu.
Od początku to Piast przeważał. Gospodarze utrzymywali się przy piłce i to oni stworzyli sobie w ciągu pierwszych piętnastu minut, dwie dogodne sytuację do zdobycia gola. Groźnie pod bramką Malarza robiło się zwłaszcza po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. Jednak jak dobrze wiemy piłka nożna jest grą przewrotną. Mimo, że to Piast przeważał, pierwszą bramkę w spotkaniu zdobyła Legia. Po rzucie wolnym piłkę głową do siatki skierował, do niedawna skazany na ostracyzm przez władze Legii, Artur Jędrzejczyk.











