W meczu inaugurującym 13. kolejkę Primera Division Villarreal pokonał na własnym stadionie Betis 1:0. Bramkę dla gospodarzy pięknym lobem zza pola karnego zdobył Borja Valero.
W pierwszych minutach meczu jedyną godną wspomnienia sytuację podbramkową zanotował Villarreal: po dobrej wrzutce Borjy Valero z rzutu wolnego mocno zakotłowało się pod bramką Casto, bliski dojścia do piłki był zastępujący kontuzjowanych Nilmara i Rossiego Marco Ruben. Między 11. a 12. minutą za sprawą rozgrywającego „Żółtej Łodzi Podwodnej” ponownie zrobiło się groźnie w polu karnym gości: Valero dwa razy dośrodkowywał i znów bliski szczęścia był Ruben, natomiast za trzecim razem z śmiesznie małej odległości do bramki nie trafił Gonzalo. Villarreal, mimo że przetrzebiony kontuzjami, zdecydowanie przeważał, goście ograniczali się do kontrataków.

W 20. minucie po raz kolejny świetnie zaprezentował się duet Ruben – Valreo. Po kiepskim wyprowadzeniu piłki przez Etxebarrię piłkę przejął i ładnie wystartował Perez, po chwili odegrał do Argentyńczyka, który najpierw skupił na sobie uwagę obrońców, by w odpowiedniej chwili odegrać do wbiegającego na czystą pozycję Valero. Łysy pomocnik szybko przeanalizował ustawienie bramkarza i kapitalnym lobem trafił do siatki! 1:0 dla gospodarzy! Chwilę później po świetnej dwójkowej akcji Pozuelo – Castro mocno strzelał ten drugi, ale Diego Lopez poradził sobie z jego zagraniem.
Villarreal zdecydowanie górował nad „Los Verdiblancos” w operowaniu piłką, gospodarzom wystarczało kilka zagrań, żeby przedostać się pod bramkę przeciwnika, ten natomiast rozgrywał ją długo, ale nie przynosiło to efektów. Między 34. a 35. minutą dwukrotnie z dalszej odległości strzelał Iriney, ale albo bronił Lopez, albo piłka zdecydowanie mijała bramkę. Chwilę później okazję na wyrównanie miał jeszcze Jorge Molina, ale również przestrzelił. Do końca pierwszej połowy piłkarze Villarrealu w zdecydowany sposób bronili wyniku (kartki dla Bruno i Rubena), ale cel osiągnęli – na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Drugą połowę z nieco większym animuszem zaczął Betis – podopieczni Pepe Mela odważnie przesunęli się pod bramkę Lopeza, gdzie próbowali znaleźć lukę w formacji defensywnej gospodarzy, ale przynajmniej w pierwszych minutach nic z tego nie wyszło. Villarreal odpowiadał na to szybkimi kontrami, ale w końcowej ich fazie brakowało dokładności albo też odważnymi interwencjami popisywał się Casto (wybicia poza polem karnym). W 56. minucie w miejsce nieco bezproduktywnego Etxebarii pojawił się Jefferson Montero, zapewne z zadaniem ożywienia gry ofensywnej beniaminka. Wciąż lepszy był jednak Villarreal.












