W meczu 7. kolejki Primera Division Valencia pokonała na Estadio Mestalla beniaminka z Granady 1:0. Jedyną bramkę już w 3. minucie spotkania strzelił Sergio Canales.
Valencia od początku meczu osiągnęła widoczną przewagę, będąc przy piłce przez niemal cały czas od pierwszego gwizdka do… pierwszej bramki. Wynik spotkania został otwarty bowiem już w 3. minucie: po zaskakującym podaniu piętą Piattiego na strzał z dystansu zdecydował się Sergio Canales i był to dobry wybór – piłka wpadła tuż przy długim słupku bramki Granady! Zatem mecz świetnie się rozpoczął dla piłkarzy Unaia Emery’ego. W 7. minucie było blisko kolejnej bramki dla „Los Ches”: po szybkiej wymianie piłek Soldado z Mathieu ten drugi z ostrego kąta minimalnie przestrzelił. Chwilę później po centrze Canalesa bliski pokonania głową golkipera gości był Soldado, jednak rywal instynktowną interwencją przeniósł piłkę nad poprzeczką. Piłkarze Granady dopiero w 14. minucie przedarli się z piłką pod bramkę Guaity (albo i w ogóle na połowę Valencii) i od razu zaowocowało to bardzo groźnym strzałem Beniteza.

Od tej pory gra nieco się wyrównała, a podopieczni Jose Sandovala najwidoczniej uświadomili sobie, że meczu nie muszą prowadzić na przedpolu własnej bramki. Gracze beniaminka nie byli jednak tak groźni jak ich odpowiednicy w biało-czarnych strojach. Gościom z Andaluzji trzeba było jednak oddać, że wyprowadzanie piłki z własnej połowy wychodziło im dobrze i czynili to na dużej szybkości. Im bliżej bramki Guaity, tym bardziej ich akcje traciły impet. W 27. minucie swojej okazji próbowali Piatti (mocne uderzenie z dystansu) i Madutro (przytomna dobitka głową), ale Roberto nie dał się pokonać. Kilkadziesiąt sekund później doszło do komicznej sytuacji: podążający za szybką akcją Valencii sędzia Iturralde Gonzalez pośliznął się i sunąc po murawie wpadł na Canalesa! To byt faul na żółtą kartkę!
Młodzian wypożyczony z Realu Madryt specjalnie nie ucierpiał we wspomnianym starciu, już po chwili bowiem groźnie strzelał z dystansu na bramkę rywala po kolejnej z błyskawicznie wyprowadzonych akcji. „Los Ches” niemal wszystkie swoje natarcia przeprowadzali lewą stroną boiska, gdzie bardzo dobrze wyglądała współpraca Pablo Piattiego i Mathieu. Nieco rzadziej wykorzystywany był biegający po drugim skrzydle Pablo, ale i on miał swoje akcje. W 42. minucie, po nieco niefortunnym wybiciu piłki głową przez Victora Ruiza, bliski wyrównania był Yohann Mollo, ale nawet gdyby trafił do siatki, gol nie zostałby uznany, bo skrzydłowy beniaminka znajdował się na pozycji spalonej. W końcówce pierwszej połowy Valencia jeszcze zdecydowanie przycisnęła rywali, ale mimo co najmniej jednej szansy na podwyższenie wyniku (strzał z dystansu Banegi) nie udało im się to.












