Przedstawiamy kolejny artykuł z serii podsumowującej sezon 2012/2013 w T-Mobile Ekstraklasie. Tym razem wzięliśmy na tapetę największe niespodzianki, które rosły w siłę na naszych oczach. Kto nas zaskoczył, kto rozbłysnął, choć się tego nie spodziewaliśmy? Znalazło się miejsce dla bramkarza, obrońcy, pomocnika, napastnika, a także drużyny. Oto nasza subiektywnie wybrana toplista.
1. Emilijus Zubas
Paradoks. Bramkarz ostatniej drużyny w tabeli zostaje wybrany na największe zaskoczenie sezonu. Jednak każdy, kto śledził polską ekstraklasę, wie, że litewski bramkarz był najjaśniejszym punktem rewelacyjnego wiosną Bełchatowa. Gdyby nie on, to PGE GKS z pewnością nie walczyłby do ostatniej kolejki o utrzymanie w TME. Statystyki tego golkipera są niesamowite – 15 występów, 11 straconych goli i ośmiokrotnie zachowane czyste konto. Jednak suche liczby nie przedstawią tego, co Litwin wyczyniał w bramce. Przypomnijmy sobie choćby mecz w Poznaniu, gdy Lech szturmował świątynię bramkarza urodzonego w Molainiu. Ten bronił w taki sposób, że nawet fani drużyny z Bułgarskiej z uznaniem kiwali głową. Ostatecznie Bełchatów wywiózł ze stolicy Wielkopolski jeden punkt po bezbramkowym remisie. Albo wróćmy do marcowej potyczki ze Śląskiem. Nieprawdopodobne parady i kolejne zero z tyłu. A uratowanie punktów dla „Brunatnych” w ostatnich minutach meczu z Zagłębiem? Czapki z głów! Imponująca seria 497 minut bez straty gola zaraz na początku rundy pokazała, że Zubas to materiał na bardzo, ale to bardzo dobrego golkipera. I już teraz rękawy na utalentowanego 23-latka zakasują Legia i Wisła. Według gazet zainteresowanie Litwinem przejawia… Liverpool, który obserwował go ponoć podczas spotkania z „Miedziowymi”. Co z tego wyniknie? Poczekamy, zobaczymy, a na razie Zubas dostaje od nas tytuł odkrycia sezonu.
2. Piast Gliwice

Jeszcze rok temu gliwicka ekipa jeździła na ligowe spotkania do Ząbek czy Niecieczy. Dzisiaj z niecierpliwością czeka na wylosowanie rywala w eliminacjach Ligi Europy. Maszyna trenera Brosza zostawiła w tyle Górnika, Wisłę czy Zagłębie. Sensacyjne czwarte miejsce nie przeszło bez echa w polskim futbolu. Piasta się chwali, Piasta pokazuje się jako przykład na to, że cierpliwość popłaca. Gdy nie szło mu w I lidze dwa lata temu, kibice w niewybrednych słowach komentowali postawę szkoleniowca swojego ukochanego zespołu, zarzucali mu brak ambicji, honoru i umiejętności. Prezydium się nie ugięło pod naciskiem, Brosz dostał kredyt zaufania i teraz zbiera tego efekty. W Gliwicach, dzięki dobrej grze całej drużyny, promują się jednostki. O Podgórskiego walczył Śląsk, Zbozienia określa się mianem jednego z najzdolniejszych młodych obrońców, a Trela wyrósł na czołowego golkipera ligi. Jednak „Piastunki” muszą pamiętać o pracy nad mankamentami. Największym z nich jest z pewnością gra defensywna. Liczne braki w ustawieniu potrafili wykorzystać napastnicy z polskiej ligi, więc co dopiero zrobią z tym faktem piłkarze z pułapu europejskiego. Niemniej u nas zasłużona druga lokata dla podopiecznych Marcina Brosza.











