Jakub Kamiński z debiutanckim golem w barwach Benfiki Lizbona. Reprezentant Polski w spotkaniu rozgrywanym w ramach fazy ligowej Ligi Europy przeciwko AC Milan do premierowego trafienia dołożył asystę. Świetny występ 24-latka i jasny sygnał wysłany do trenera, który rzadko na niego stawia.
Wykorzystana szansa
Przed nadchodzącym weekendowym klasykiem z FC Porto trener Benfiki – Marco Silva zdecydował się na lekką rotację w składzie, co otworzyło szansę dla Jakuba Kamińskiego. Polak wybiegł w wyjściowej jedenastce na prestiżowy mecz Ligi Europy przeciwko AC Milan i wykorzystał swoją szansę znakomicie.
W 16. minucie Polak przeprowadził indywidualną akcję i obsłużył zagraniem Dodiego Lukebakio, zaliczając asystę przy golu otwierającym wynik spotkania.
Po przerwie Kamiński sam wpisał się na listę strzelców, wykorzystując z zimną krwią dokładne zagranie El Karouaniego. Jak się okazało, Polak ustalił wynik spotkania na 0:2, co pozwoliło zainkasować klubowi z Lizbony pierwsze punkty do tabeli Ligi Europy.
Przełom po trudnym początku w Lizbonie?
Taki występ to dla Kamińskiego gigantyczny oddech. Od momentu transferu z 1. FC Köln za kwotę ok. 17 milionów euro, skrzydłowy miał spore problemy z regularną grą. Trener Silva rzadko stawiał na Polaka, otwarcie podkreślając, że w zespole panuje duża konkurencja o miejsce w wyjściowym składzie. W formacji ofensywnej o miejsce na skrzydłach rywalizują chociażby Andreas Schjelderup, Gianluca Prestianni, Dodi Lukebakio czy doświadczony Rafa Silva.
Dwa punkty do klasyfikacji kanadyjskiej, zdobyte w konfrontacji przeciwko AC Milan na San Siro, mogą wyraźnie poprawić jego pozycję w hierarchii Marco Silvy. Na ligowym horyzoncie pojawił się właśnie jeden z najmocniejszych konkurentów w walce o mistrzostwo kraju – FC Porto. Czy Kamiński po tak udanym występie przekona do siebie trenera i otrzyma minuty podczas sobotniego klasyku?











