Patrząc na Piast Gliwice w tym sezonie, można odnieść wrażenie, że kolejny polski klub zrozumiał, jak ważna jest ciągłość pracy szkoleniowca z zespołem. Inaczej nie da się logicznie wytłumaczyć, dlaczego ten klub po tak fatalnym początku sezonu nie zwolnił Fornalika w trybie natychmiastowym. Patrząc z perspektywy upływającego czasu, nie sposób odnieść wrażenie, że włodarze byłego mistrza Polski idą drogą przetartą przez szczecinian, gdańszczan oraz zabrzan, która ma mieć zawarte jedno jakże proste hasło – stabilizacja.
Kiedy były selekcjoner reprezentacji Polski obejmował stanowisko głównodowodzącego drużyny z Gliwic, to nikt nie przypuszczał, że zasiedzi się tam aż tak długo. Waldemar Fornalik pojawił się w klubie 19 września 2017 roku i trwa do dzisiaj. W polskiej lidze śmiało można to nazwać wiecznością. W naszej lidze często panuje przekonanie, że tylko zmiana trenera może wyciągnąć klub w momencie, gdy pojawia się kryzys sportowy. Na szczęście coraz więcej klubów rozumie, że tylko ciągłość pracy może dać efekt. Wymienianie starej miotły na nową może przynieść powodzenie zawsze, ale raczej na krótką niż dłuższą chwilę.
Za stabilizacją idą wyniki
To krótkie, ale i treściwe zdanie najlepiej obrazuje sytuację Piasta. Zespół Waldemara Fornalika zaczął słabo, bo od 14. miejsca na koniec sezonu 2017/2018. W kolejnym sensacyjnie zdobył tytuł najlepszej drużyny w kraju. Po mistrzostwie wszyscy zastanawiali się, jaka jest prawda o drużynie, która zanotowała taką sinusoidę wyników. Wydaje się, że weryfikacja nastąpiła w zeszłym sezonie. Gliwiczanie po wygraniu ligi uplasowali się w następnych rozgrywkach na 3. miejscu. To pozwala zaś założyć stwierdzenie – Piast Gliwice stał się realną siłą w polskiej piłce.
Najlepszym tego potwierdzeniem będzie to, co działo się na początku tego sezonu. Ten w śląskim klubie Remis z Wartą i seria czterech ligowych porażek, a wliczając w to eliminacje do europejskich pucharów, trzeba dodać jeszcze jedną. Piast Gliwice był w trudnych chwilach, bo choć większość obserwatorów naszej ekstraklasy dostrzegała pomysł na grę, to wyniki były mocno średnie. Jednak zaufanie, jakim obdarzono Waldemara Fornalika, przyniosło skutek pozytywny.











