Po ledwie jednodniowej przerwie powraca hiszpańska Primera Division. 10. kolejka będzie rozłożona na trzy dni: już we wtorek zagrają drużyny biorące udział w najciekawszym pojedynku poprzedniej tury spotkań, Barcelona pojedzie do Grenady, a Sevilla podejmie u siebie Racing Santander. Drugi w tabeli Real Madryt zagra w środę z Villarrealem, a Levante, sensacyjny lider, będzie gościć Real Sociedad.
Wtorek
Granada CF – FC Barcelona
Na pierwszy rzut oka typowe starcie Dawida z Goliatem. Na drugi rzut oka okazja dla graczy Barcelony, by podreperować sobie statystyki strzeleckie. Na trzeci rzut oka nadchodzący koszmar dla bramkarza gospodarzy, Roberto Fernandeza.

Zanim rozpoczął się sezon, jako pewnik przyjmowano, że Granada jest najsłabszym zespołem La Liga. Później, w miarę trwania rozgrywek, pogląd ten wypadało lekko zmodyfikować: drużyna z Andaluzji nie była gromiona w każdym meczu, nie grała bezradnie i topornie. W większości meczów prezentowała bardzo solidną defensywę i organizację gry, a niekiedy udało się i wpadło coś z przodu. Niestety, formuła ta powoli się wyczerpuje, co potwierdził ostatni mecz ze Sportingiem Gijon – do tej pory pozostającym na dnie tabeli. Podopieczni Preciado pewnie pokonali beniaminka, który tym samym spadł na 18. miejsce. Nie jest to dobry prognostyk przed meczem z „Barcą”, tym bardziej że w ekipie Quique Piny nie zagrają kontuzjowani Boateng, Martins i Yebda.
Niepocieszony będzie zapewne Fabregas, który chętnie obrzuciłby wspomnianych Afrykanów inwektywami – powiedzieliby złośliwi. Dochodzenie, co powiedzieli sobie Cesc i Kanoute w końcówce meczu „Blaugrany” z Sevillą nie ma sensu, panowie bowiem już się przeprosili, sprawy zatem nie ma. Warto skupić się na sportowym wymiarze pojedynku obu klubów. Tu jeszcze jesteśmy w stanie powiedzieć, co się stało: „Barca” nie zdołała pokonać Sevilli, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tak się stanie. Z innego wymiaru, i zapewne nie z nieba i ziemi pochodzi za to Javi Varas, co tłumaczyłoby jego nieprawdopodobną dyspozycję sobotniego wieczoru na Camp Nou. Jeśli ani z gry, ani z wapna nie trafia Leo Messi, wiedzcie, że coś się dzieje. Wiedzcie też, że z Granadą nie zagra Carles Puyol, co zapewne nie przeszkodzi Katalończykom w zrewanżowaniu się za remis z Sevillą.
Zapraszamy na radiową relację ze spotkania na antenie iGol.fm.
Sevilla FC – Racing Santander
„Po takim meczu, jak w sobotę, Sevilla jest w stanie wygrać, a przynajmniej nie przegrać z każdym” – można by pomyśleć. Nic bardziej mylnego, pewni swego Andaluzyjczycy mogą stracić punkty już w najbliższym spotkaniu, z ostatnią drużyną w tabeli.
















