Wielkimi krokami zbliża się koniec bieżącego sezonu ekstraklasy. Jak co roku wiąże się to z ogromnymi zmianami w klubach. Powoli przychodzi czas wzmocnień, ale i czas roszad. Zwłaszcza tych na stanowiskach trenerskich. Nie inaczej dzieje się w Płocku, gdzie w ubiegły piątek obecny szkoleniowiec „Nafciarzy” ogłosił pewną decyzję. Radosław Sobolewski wraz z końcem bieżących rozgrywek postanowił zrezygnować z prowadzenia Wisły Płock.
Dla wielu była to dość szokująca decyzja. Nie ma co ukrywać, trener Sobolewski zwyczajnie wszystkich zaskoczył. Do samego ogłoszenia tej jakże szokującej informacji z klubu nie dochodziły żadne głosy, które mówiły o odejściu „Sobola” z własnej woli.
Co to oznacza zarówno dla Wisły Płock, jak i samego trenera? Jakie są konsekwencje owej decyzji? Jak podsumować kadencję Radosława Sobolewskiego w klubie z centralnej części Polski? Cytując klasyka: „Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi…”.
Zapowiadało się dobrze…
A skończyło jak zwykle. Żarty żartami, ale Radosław Sobolewski w Płocku zaczął naprawdę bardzo obiecująco. Warto przypomnieć, że ze swoich pierwszych jedenastu meczów jako szkoleniowiec „Nafciarzy” wygrał aż dziewięć. Tak, dokładnie, AŻ DZIEWIĘĆ. Dziś może zabrzmieć to trochę śmiesznie. Nic więc dziwnego, że dla kibiców Wisły iskierka nadziei, jaka towarzyszyła przy zatrudnieniu Sobolewskiego, przeistoczyła się w iskrę. Ogromną iskrę.
Ponadto w klubie znajdowało się wówczas wielu obiecujących i przede wszystkim uzdolnionych zawodników. Wydawało się zatem, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku. W końcu nie musieli się oni martwić o zaplecze finansowe, z czym wiele polskich klubów, jak wiemy, potrafi mieć spore problemy. Jednak wszystko, co dobre, szybko się kończy, a w przypadku klubu z Płocka skończyło się bardzo szybko…












