Bardzo zadowolony po dzisiejszym zwycięstwie nad Śląskiem Wrocław był trener Legii Warszawa, Maciej Skorża. Dzięki wygranej „Wojskowi” awansowali na drugie miejsce w tabeli i do lidera z Wrocławia tracą dwa punkty.
Lepszego scenariusza legioniści nie mogli sobie wymarzyć. Już po 35 sekundach prowadzili dzięki trafieniu Janusza Gola. Nie skończył się pierwszy kwadrans, a ten sam zawodnik podwyższył na 2:0. Przed przerwą przyjezdni wyprowadzili trzeci cios. Najpierw Ljuboja był faulowany, za co czerwoną kartkę ujrzał Dariusz Pietrasiak, a następnie sam poszkodowany pięknym strzałem z rzutu wolnego wymierzył sprawiedliwość. Dzieła zniszczenia w drugiej połowie dopełnił Inaki Astiz.
Cóż więc mógł w tej sytuacji powiedzieć Maciej Skorża?

– Bardzo cieszymy się z pierwszego zwycięstwa w nowym roku. Najważniejsze, że udało się wygrać, ponieważ po porażce w Lizbonie nastroje w zespole nie były najlepsze. Boisko lidera to najlepsze miejsce, aby przerwać złą passę. Wykonaliśmy swoje zadanie i wywozimy stąd trzy punkty. Zleciłem zawodnikom grę pressingiem, ale przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, iż tak szybko uda się zdobyć bramkę.
– Po otworzeniu wyniku meczu graliśmy mądrze. Bardzo mądrze zachował się Danijel Ljuboja, co spowodowało, że Dariusz Pietrasiak otrzymał czerwoną kartkę. W drugiej połowie nie rzuciliśmy się do ataku, co wywołuje u mnie pewien niedosyt. Najważniejsze jest to, że mentalnie i taktycznie zaprezentowaliśmy się tak, jak powinniśmy.
Szkoleniowiec warszawian ma teraz tylko jeden cel – zdobyć mistrzostwo Polski.
– Teraz pozostało nam jedenaście meczów do końca rozgrywek ligowych, w których chcemy wywalczyć mistrzostwo Polski. Odrobiliśmy do Śląska trzy punkty, więc teraz dzielą nas jedynie dwa oczka.
Na koniec Skorża ocenił występ swojego nowego zawodnika, Nacho Novo, oraz wyjaśnił absencję Ivicy Vrdoljaka.
– Nacho Novo zadebiutował dziś w Legii i jestem z jego występu zadowolony. Hiszpan miał udział przy drugiej bramce, a ponadto stworzył sobie dwie sytuacje. Bardzo się cieszę, że jest częścią zespołu. Na boisko wrócił Miroslav Radović, co jest dla nas bardzo pozytywną informacją. Ivica Vrdoljak ma pewien problem z łydką i uznałem, że jeśli nie będzie takiej konieczności, to Chorwat nie wystąpi we Wrocławiu.