W drugim wtorkowym meczu rozgrywanym w ramach 10. kolejki Primera Division Sevilla zremisowała u siebie z Racingiem Santander 2:2. Dwa gole dla gospodarzy strzelił Manu del Moral, dla gości trafiali Ariel i Jairo.
Już od początku spotkania wyraźną przewagę zarówno jeśli chodzi o posiadanie piłki, jak i o inicjatywę osiągnęli gospodarze. Na pierwszą klarowną szansę bramkową czekaliśmy jednak do 11. minuty i (o dziwo) nie była to okazja Sevilli. W dogodnej sytuacji znalazł się napastnik gości Momo Kone, który jednak nie zdołał pokonać Javiego Varasa. W 15. minucie po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego z prawego skrzydła przed korzystną szansą na otwarcie wyniku znalazł się Martin Caceres, ale jego strzał głową nie znalazł drogi do siatki.

Chwilę później groźnie z dystansu strzelał Piotr Trochowski, jednak urodzonemu w Polsce Niemcowi podobnie jak Urugwajczykowi zabrakło nieco szczęścia, tym razem przy uderzeniu z dalszej odległości. Następnie w ekwilibrystyczny sposób Tono próbowali pokonać Armenteros i Gary Medel, ale bramkarz Racingu poradził sobie z ich uderzeniami. W kolejnych minutach napór Sevilli nie malał, Kantabryjczykom trudno było wyjść z własnej połowy, lecz jak to już czynili, bez większych kłopotów przedzierali się pod bramkę Varasa, gdzie nieźle radził sobie aktywny Kone.
W 37. minucie przewaga, którą „Los Nervionenses” mieli od początku spotkania, w końcu przełożyła się na efekt bramkowy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne, których tego wieczoru mieliśmy już okazję oglądać co niemiara, najsprytniej zachował się Manu, uwalniając się spod opieki obrońców i głową kierując piłkę do siatki. Po chwili gospodarze mogli dwukrotnie podwyższyć prowadzenie, ale zarówno strzał Navasa, jak i Spahicia świetnie zatrzymał Tono. Kilkadziesiąt sekund później akcja przeniosła się już pod bramkę gości, gdzie w wybornej sytuacji fatalnie przestrzelił Ariel.
Chwilę po wznowieniu gry idealną szansę na podwyższenie prowadzenia i tym samym ustrzelenie dubletu miał Manu, ale w klarownej sytuacji trafił wprost w bramkarza. Kolejne minuty to długotrwałe oblężenia bramki Tono, ale poza większą ilością wylanego potu przez linię defensywną Racingu nie przełożyło się to na konkretny efekt. Takowego nie przyniosła również akcja młodego Kone, który po raz kolejny zdołał znaleźć się w dogodnej sytuacji i po raz kolejny nie potrafił jej wykorzystać. Dużo lepiej poradził sobie Ariel, mocnym strzałem głową świetnie wykończając podręcznikową kontrę Racingu. 1:1 w Sewilli!












