Levante, dotychczasowy lider hiszpańskiej Primera Division, przegrało w Pampelunie z miejscową Osasuną 0:2. Bramki dla gospodarzy strzelali Cejudo oraz Nino. Tym samym dobiegła końca piękna seria siedmiu kolejnych zwycięstw i dziewięciu meczów bez porażki drużyny z Walencji.
Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze, a konkretnie Ibrahima Balde, który już w pierwszej minucie spotkania stanął przed szansą na otwarcie wyniku, ale jego strzał wybronił Munua. Wkrótce uaktywnił się jego vis-a-vis z drużyny przyjezdnych, Kone, który zaczął nękać defensywę ekipy z Nawarry. W 10. minucie ciemnoskóry napastnik popisał się mocnym strzałem z ostrego kąta, ale Fernandez wybił piłkę przed siebie, a resztę zrobili obrońcy. Chwilę później po rzucie rożnym groźnie głową strzelał Barkero. Osasuna starała się odpowiadać liderowi strzałami z dystansu, ale poza tym w wykonaniu Raula Garcii z 15. minuty nie były to udane zagrania.

Drugi kwadrans rozpoczął się od dosyć wyraźnej dominacji gospodarzy, najpierw niebezpiecznie w pole karne dośrodkowywał Puna, a chwilę później świetną indywidualną akcją popisał się Cejudo, który po minięciu kilku zawodników Levante niecelnie uderzył na dalszy słupek. Następnie gra nieco się uspokoiła i wyrównała, brakowało klarownych okazji i odważnych akcji oglądanych wcześniej. Mimo to wciąż grę prowadzili podopieczni Jose Mendilibara. W 26. minucie ponownie pokazał się Alvaro Cejudo, który udanie dośrodkował, ale w miejscu, gdzie wylądowała piłka ani Garcia, ani Nino nie byli w stanie zrobić z niej pożytku.
Jeszcze mniej pożytku robili z futbolówką gracze obydwu drużyn na początku ostatniego kwadransa pierwszej połowy. Gra toczyła się głównie w środku pola, a każde przedarcie się w strefę bezpośrednio przylegającą do bramki rywala wynikać mogło tylko z długiego zagrania w angielskim stylu. Każde inne próby skonstruowania ciekawej akcji były szybko kasowane przez zawodników rywala. Jedna z nich przyniosła jednak zamierzony efekt: n-ty strzał z dystansu Osasuny w tym spotkaniu w końcu znalazł drogę do siatki, a jego wykonawcą był chyba najlepszy zawodnik w kadrze zespołu z Pampeluny – Cejudo. 1:0 na Reyno de Navarra! Nie minęły trzy minuty, a rozkojarzone Levante dostało drugą bramkę: dzięki świetnemu zagraniu głową spod opieki obrońców uwolnił się Ibra, do zgubionej przez niego piłki dopadł Nino i płaskim strzałem pokonał Munuę. 2:0!
Pierwsze minuty po wznowieniu gry, podobnie zresztą jak cała pierwsza połowa, należały do graczy gospodarzy. W 48. minucie, po ładnie wyprowadzonym kontrataku, swoją drugą bramkę w tym meczu mógł zdobyć Nino, ale jego strzał nie bez problemów zatrzymał Munua. Chwilę później bramkarz przyjezdnych popełnił fatalny błąd: za daleko wypuścił sobie piłkę poza polem karnym – ale Nino, mimo że ją przejął, nie był w stanie wykorzystać tego kiksu. Kolejną okazję pod bramką Levante, za sprawą dobrego zagrania Punala, miał Nekounam, ale nie zdołał podwyższyć wyniku. W 58. minucie swój zespół osłabił Cejudo – po faulu na Barkero dostał drugą żółtą kartkę.












