Lech Poznań mistrzem Polski? Czemu nie. Ekipa Mariusza Rumaka wyprzedziła w tabeli Legię Warszawa i być może będzie to decydujący moment w wyścigu dżokejów o pierwsze miejsce na mecie.
„Uwaga! Uwaga! Ostatnie metry do mety! Do zakończenia wyścigu pozostał tylko jeden zakręt. Kto da radę? Na czele koń Mariusza Rumaka, tuż za nim galopuje Jan Urban. Pozostali zostali w tyle. Kto ma większe szanse na zwycięstwo? Ależ emocje na samym końcu tego długiego wyścigu”. Tak najlepiej możemy powiedzieć o tym, co obecnie dzieje się w T-Mobile Ekstraklasie. Kto ma większe szanse na zwycięstwo? Kto na nie bardziej zasługuje? Do 24. kolejki mówiło się o legionistach, teraz na pierwszy plan wychodzą piłkarze z Poznania.

Zaledwie kilka lat temu mieliśmy podobną sytuację. Jak doskonale wszyscy wiemy, „Kolejorz” został mistrzem Polski w sezonie 2009/2010. Nie było to jednak zwykłe wywalczenie pierwszego miejsca. W pewnym momencie zawodnicy z Poznania tracili do lidera 11 pkt. Drużynie nie wróżono niczego dobrego. Aż w końcu przed ostatnią kolejką ni stąd, ni zowąd Lech zajmował pierwszą lokatę. Oczywiście został najlepszą drużyną w Polsce i do dziś powtórzyć tego sukcesu się nie udało.
Teraz rzucimy okiem na obóz rywala – Legii. Nie trzeba przewracać setek stron encyklopedii polskiego futbolu. Wystarczy spojrzeć na poprzedni sezon. W ubiegłym roku scenariusz wyglądał podobnie jak w tym. Warszawianie na 30 kolejek 16 razy byli liderami. Co z tego, jeżeli na samym finiszu dali się wyprzedzić? Jak to wygląda w tym roku? Na 24 rozegrane kolejki podopieczni Jana Urbana tylko trzy razy nie zajmowali najwyższego miejsca w tabeli.
Artykuł ukazał się także na blogu Teksty z Kurzawą!
Koniec lekcji historii. Zastanówmy się teraz, co będzie się działo dalej z Lechem w następnych tygodniach i miesiącach. Tezę, która się sprawdza, przed startem rundy wiosennej T-Mobile Ekstraklasy postawił Czesław Michniewicz: – Trzeba stwierdzić, że Lech grał bardzo fartownie jesienią. Nie było drugiego zespołu, który wygrałby tyle meczów. Jeżeli ten fart będzie sprzyjał mu do końca rundy, to dla mnie też jest jednym z kandydatów do zwycięstwa. Jeżeli go opuści, to nie wierzę, żeby w Lechu jeden zawodnik mógł wygrać całe spotkanie i żeby Lech grał dobrą piłkę. Święte i zarazem prorocze słowa trenera. Patrząc na ostatnie mecze Lecha, to co drugi należy do bardzo dobrych. Jak na razie szczęścia Mariuszowi Rumakowi nie brakuje i wiele wskazuje na to, że do końca sezonu to szczęście opuszczać go nie będzie.
Cały deser czeka na nas w najbliższych dniach. Obie ekipy 18 maja spotkają się w bezpośrednim starciu i kto wie, może ten pojedynek zadecyduje o zwycięstwie w lidze. Wisienką na torcie będą dwie ostatnie kolejki. Jedni i drudzy zmierzą się w nich ze Śląskiem Wrocław. Starcia byłego z przyszłym mistrzem na pewno dodadzą uroku lidze w ostatnich dniach maja. Już teraz warto wpisać sobie w kalendarz hitowe mecze naszej podwórkowej ligi, ponieważ będzie się działo bardzo dużo.
Załóżmy sobie, że Lech zostaje mistrzem Polski. Po kilku dniach, kiedy wszyscy dojdą do siebie po sukcesie, to prawdopodobnie zaczną myśleć, co dalej, oczywiście w kontekście Ligi Mistrzów. Bardzo prawdopodobny wydaje się scenariusz „jest dobrze, nic nie zmieniajmy”. Od razu mówię: nie jest dobrze, jest co zmieniać!
1. Słaba ławka rezerwowych – spójrzmy, co dzieje się w obronie „Kolejorza”. Na liście ewentualnych zastępców podstawowej jedenastki znajdziemy takich zawodników, jak: Błażej Cyfert, Ivan Durdević i Tomasz Kędziora. Jest jeszcze Arboleda, który w Lechu już nie dostaje szansy występu. Rumak nie ma dobrych zmienników w żadnej formacji. Ewentualna kontuzja piłkarza może przynieść w Poznaniu sporo „niespodzianek”.
2. Słabi napastnicy – pytanie najważniejsze: kto w Lechu ma strzelać bramki? Zazwyczaj są one wyszarpywane, zdobywane przez pomocników, ale przecież to najbardziej wysunięci zawodnicy są za nie odpowiedzialni. Lech będzie „straszył” w Lidze Mistrzów Ślusarskim, Reissem i Ubiparipem. Jest jeszcze Teodorczyk, ale znając życie, to pewnie nie on będzie straszył, tylko sam się wystraszy. W Lechu wygląda to bardzo nieciekawie. Zawsze „Kolejorz” mógł pochwalić się solidnym napastnikiem, czy to Rudnevsem, czy to Lewandowskim, a teraz?
3. Brak zapału na ruchy transferowe – w przeciwieństwie do Legii ekipa z Wielkopolski nie ma zamiaru dokonywać głośnych transferów latem. Z drużyną może pożegnać się ewentualnie Tonew i na tym zamyka się liczba prognozowanych transferów „Kolejorza”. A szkoda. Ostatnimi czasy trenerzy Lecha bardzo rozsądnie sprowadzają zawodników. Dobrym przykładem na to są transfery Hamalainena i Lovrencsicsa, którzy w ostatnich kolejkach zaprezentowali się z bardzo dobrej strony.
Legia ma jeszcze jeden problem, o którym warto wspomnieć. To przede wszystkim presja ze strony działaczy i kibiców. Ostatni raz mistrzostwo zostało zdobyte przez stołeczną drużynę w 2006 roku. Nikt nie wyobraża sobie innego scenariusza, jak gra w Lidze Mistrzów „Wojskowych”. Narzekanie na grę w finale Pucharu Polski może okazać się zgubne, ponieważ być może będzie to jedyne trofeum Legii w tym sezonie.
Lech Poznań jest bardzo ciekawą drużyną w naszej lidze. Zespół Rumaka w 13 wyjazdowych meczach aż dwunastokrotnie wygrał. Ma najlepszą defensywę w Polsce, natomiast zawodników odpowiedzialnych za strzelanie bramek pozazdrościć mu nie można. Pozazdrościć można szczęścia. Wcześniej wspominałem, że Lech co drugi mecz gra bardzo dobrze. „Co drugim meczem” ma być pojedynek z Legią, w którym być może jeden z koni potknie się o kępę i z upragnionego mistrzostwa będą nici.
A tak w Lidze Mistrzów będzie strzelał Bartosz Ślusarski:
Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @ArturKurzawa
Pozdrawiam prowokatora z Warszawy, który nie ma
pojęcia o czym pisze.
"Jest jeszcze Arboleda, który w Lechu już nie
dostaje szansy występu. "
Gdybyś wiedział o czym piszesz to byś wiedział
iż Arboleda nie jest w stanie grac po poważnej
kontuzji.
kogo obhodzi ta zalosna liga w ktorej nikt nie
potrafi grac tylko kase brac
Mnie obchodzi... bo ta "zalosna" liga to część
Polski w której my, a zapewne i ty żyjesz... Jako
fan piłki nożnej, powinno cię to obchodzić. Wiem,
że poziomem czysto sportowym, nasza liga nie
zachwyca, ale trzeba trzymać kciuki, może kiedyś
się to zmieni na lepsze... a wtedy pewnie nagle
zacznie cię to interesować, marny, sezonowy kibicu.
https://twitter.com/Dawidenko7
Zapraszam
Brawo Lech
Ludzie czy wy wiecie o czym piszecie wogóle po
pierwsze wygra ten kto bedzie lepszy a po drugie co
wy chcecie od teodorczyka jeszcze w ostatnim okinie
transferowym chwalono LECHA a teraz jakies glupoty
Możliwe że mi się wydaje ale czytając ten
artykuł miałem wrażenie ,że autor za wszelką
cenę chce przedstawić lecha w negatywnym świetle.
Lech wcale nie wygrywa jeszcze ligi ponieważ legia
ma zaległy mecz i pewnie dziś powróci na fotel
lidera..
Sora Artur. To co napisałeś jest żałosne i iGol
powinien cię wywalić na zbity pysk. Poziom -99999.
Kijowy ten artykuł
gówno gówno gówno gównogówno gówno gówno
gówno gówno gówno gówno gówno gówno gówno.
wypieprzać z tym
gówno gówno gówno gównogówno gówno gówno
gówno gówno gówno gówno gówno gówno gówno.
wypieprzać z tym