Po bezbarwnym i nudnym meczu Sevilla zremisowała przed własną publicznością z Levante. Kibice zgromadzeni na Ramon Sanchez Pizjuan nie obejrzeli w niedzielny wieczór ani jednego gola.
Przez całą pierwszą połowę stroną absolutnie przeważającą byli gospodarze, którzy jednak razili nieskutecznością. Początek spotkania nie stał na zbyt wysokim poziomie. Obydwie drużyny skupiły się przede wszystkim na grze w środkowej części boiska, przez co nie byliśmy świadkami okazji podbramkowych. Pierwsza z nich miała miejsce dopiero w 13. minucie. Sprzed pola karnego na bramkę Levante uderzał Rakitić po odbiciu piłki przez obrońcę gości, jednak Munua nie miał problemu z obroną tego strzału. 180 sekund później Andaluzyjczycy po raz kolejny próbowali zaskoczyć swojego rywala, dorzucając piłkę z bocznego sektora boiska, ale Alvaro Negredo nie zdążył do zagrywanej piłki. Przed bardzo dobrą szansą gospodarze mogli stanąć w 20. minucie, przeprowadzając szybką kontrę z własnej połowy boiska. Futbolówka powędrowała do Jesusa Navasa, ten podbiegł z nią kilkadziesiąt metrów, zszedł do środka i oddał strzał na bramkę, jednak pomylił się o dobre dwa metry. W kolejnej akcji na skrzydle szarżował już Luna, ale i po jego dośrodkowaniu Negredo nie zdołał oddać strzału.

Do bardzo nieprzyjemnej sytuacji doszło w 24. minucie spotkania. Po krótko rozegranym rzucie rożnym przez zespół miejscowych piłka znalazła się przed polem karnym „Żab”, na potężny strzał zdecydował się Medel, a na twarz przyjął go Juanfran, od razu padając na boisko. Hiszpański zawodnik na chwilę stracił przytomność, ale dzięki interwencji służb medycznych mógł kontynuować grę. Przez kolejnych dziesięć minut byliśmy świadkami powtórki z początku spotkania. Żadna drużyna nie była w stanie w jakikolwiek sposób sobie zagrozić. Dopiero na dziesięć minut przed końcem na uderzenie sprzed pola karnego zdecydował się Cicinho, jednak po rykoszecie futbolówka wyszła na rzut rożny.
W końcówce pierwszej połowy jeszcze raz przycisnąć próbowała Sevilla, która nie wypuszczała rywala z jego połowy, ale dobrze broniące się Levante nie dopuszczało przeciwnika w okolice pola karnego. Nawet jeśli Negredo i spółka się w nim znajdowali, nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Munuy.
Niewiele zmieniło się w drugiej części spotkania. Levante w dalszym ciągu skupiało się jedynie na grze defensywnej. Sevilla próbowała grać tę samą piłkę co w pierwszej odsłonie, jednak jej akcje były zdecydowanie wolniejsze. W 52. minucie z dystansu strzelał Cicinho, ale jeden z defensorów zablokował tę próbę. Sześć minut później Andaluzyjczycy oddali kolejny strzał – tym razem Munua został zmuszony do interwencji, ale nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki. Golkiper Levante stanął przed trudniejszym zadaniem w 65. minucie, kiedy mocno z rzutu wolnego uderzał Alvaro Negredo. Munua zdołał odbić jednak piłkę do boku. Najlepszą okazję bramkową ekipa z Sewilli miała na 20 minut przed końcem. Lewą stroną boiska ruszył Navarro, będąc na wysokości pola karnego posłał piłkę wzdłuż linii, w końcu uderzył ją Jesus Navas, jednak ta przeleciała wysoko nad poprzeczką.











