Ronaldo wciąż bez gola, Zieliński bohaterem Napoli


Sobota w Serie A stała pod znakiem hitów. Najpierw Juventus pokonał Lazio 2:0, potem Napoli po niesamowitym spotkaniu pokonało Milan 3:2

25 sierpnia 2018 Ronaldo wciąż bez gola, Zieliński bohaterem Napoli

Sobota we włoskiej Serie A zapowiadała się emocjonująco. Najpierw Juventus podejmował u siebie Lazio, a następnie w Neapolu Napoli mierzyło się z Milanem. Łącznie padło siedem goli, a autorem dwóch z nich był Piotr Zieliński.


Udostępnij na Udostępnij na

Juventus nie zachwycił

Mecz Juventusu z Lazio był pierwszą okazją dla kibiców „Starej Damy”, by po raz pierwszy na własnym stadionie móc zobaczyć Cristiano Ronaldo. Na Allianz Stadium po raz pierwszy od powrotu z Mialnu zagrał też Leonardo Bonucci. Włoch nie mógł liczyć na entuzjastyczne powitanie. Każdy kontakt z piłką oznaczał wygwizdanie przez własnych kibiców.

Od początku było widać, że Lazio nie chce dać się zdominować aktualnym mistrzom Włoch. Goście z Rzymu zwłaszcza w pierwszych minutach prezentowali się znacznie lepiej od gospodarzy. Problemem Juventusu była głównie gra w środku pola, gdzie piłkarze „Bianconeri” popełniali masę błędów. Właśnie po błędzie Pjanicia gospodarzy przed utratą bramki uchronił doskonałą interwencją Wojciech Szczęsny.

Lazio nie potrafiło wykorzystać słabego okresu gry Juventusu. Gospodarze z biegiem gry rozkręcali się i stwarzali sobie coraz lepsze okazje do zdobycia gola. Bardzo bliski pokonania bramkarza Lazio był Sami Khedira, jednak trafił prosto w słupek.

Podopieczni Massimiliano Allegriego w końcu dopięli swego. Po cudownym strzale Miralema Pjanicia gospodarze objęli prowadzenie.

 

 

Po utracie bramki rzymianie rzucili się do ataku. W szeregi gospodarzy znów wkradł się chaos i dużo niedokładności. Lazio było coraz bliżej zdobycia gola kontaktowego, jednak w bramce Juventusu bardzo dobrze spisywał się bramkarz reprezentacji Polski, który popisał się kilkoma ważnymi interwencjami.

Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, piłkarze Lazio schodząc do szatni, mogli mieć pretensje tylko do siebie, że po pierwszych 45 minutach przegrywali z wcale nie lepszym Juventusem.

Druga połowa była, delikatnie mówiąc, dużo mniej efektowna niż pierwsza. Tempo spadło, a momentami na boisku panował bałagan. Lepiej jednak w tym chaosie odnalazł się Juventus, który kontrolował grę, coraz bardziej dominując nad drużyną prowadzoną przez Simone Inzaghiego. Mimo słabszej gry Juventus w drugiej połowie zdołał stworzyć sobie kilka okazji strzeleckich, jedną z nich wykorzystał Mario Mandżukić, który zachował się dużo lepiej niż kilka sekund wcześniej Ronaldo.

Po zdobyciu bramki Juventus odpuścił, pozwalając Lazio grać dużo bliżej własnego pola karnego. Jedynym piłkarzem „Juve”, któremu zależało na zdobyciu bramki, był CR7. Ta sztuka się jednak nie udała, a Portugalczyk wciąż musi czekać na swoje premierowe trafienie w Serie A. Pierwszy hit rozczarował, na mecz godny tego tytułu musieliśmy chwilę poczekać

Mistrz kontra uczeń

Drugim dzisiejszym starciem we włoskiej Serie A była potyczka pomiędzy Napoli z Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem w pierwszym składzie a AC Milan. Mecz Napoli z Milanem był również trenerskim pojedynkiem pomiędzy Carlo Ancelottim a jego byłym piłkarzem, Gennaro Gattuso. Ponadto do stolicy Kampanii przyjechał wróg publiczny numer jeden, Gonzalo Higuain. Zapowiadało się więc arcyciekawie.

Rażąca nieskuteczność Napoli

Od początku Napoli utrzymywało wysokie tempo gry, utrzymując się większość czasu przy piłce. Gospodarze nie potrafili jednak wykreować sobie dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Zupełnie inaczej wyglądało to u piłkarzy z Mediolanu, cofnięci do defensywy stwarzali zagrożenie pod bramką Ospiny po grze z kontrataków. Po jednej z takich akcji fenomenalnie uderzył bardzo dziś aktywny w pierwszej połowie Giacomo Bonaventura. Piłka po strzale włoskiego pomocnika trafiła do siatki. Milan objął prowadzenie.

 

 

Obraz gry po zmianie wyniku znacząco się nie zmienił, wciąż to gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, jednak nie byli w stanie zaskoczyć świetnie zorganizowanej defensywy Milanu. Gościom odpowiadała gra w głębokiej defensywie,  efekcie piłkarze z Mediolanu od 30. minuty praktycznie nie opuszczali własnej połowy boiska.

W pierwszej połowie aktywni byli obaj nasi reprezentanci, jednak podobnie jak cały zespół Napoli nie potrafili zaskoczyć Gianluigiego Donnarummy.

W drugiej połowie o dziwo to „Rossoneri” zaatakowali jako pierwsi. Choć pierwszy atak nie był udany, to już drugi zakończył się bramką. Calabria pewnym uderzeniem pokonał Ospinę. Co ciekawe, był to dopiero drugi celny strzał Milanu. Goście weszli w drugą połowę najlepiej, jak mogli. Napoli znalazło się w trudnej sytuacji.

 

Grande Zieliński

Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać, podopieczni Carlo Ancelottiego szybko rzucili się do odrabiania strat. Gola na 1:2 zdobył Piotr Zieliński. Polak uderzył tuż obok słupka, nie dając najmniejszych szans golkiperowi Milanu. Bramka Zielińskiego dała nadzieję kibicom Napoli, że spotkanie z Milanem nie jest jeszcze przegrane. Mecz się rozkręcił.

 

 

Napoli złapało wiatr w żagle. Piłkarzem, który napędzał ataki gospodarzy, był nie kto inny jak strzelec gola kontaktowego. Zieliński był bliski zdobycia drugiej bramki po strzale zza pola karnego, jednak niewystarczająco podkręcił piłkę i ta minęła bramkę.

Kilka minut później Polak już się nie pomylił. Po rzucie rożnym dla Napoli futbolówka opuściła pole karne gości, wpadając tuż pod nogi „Ziela”. Ten się nie wahał i bez przyjęcia posłał piłkę z woleja w to samo miejsce co wcześniej. Polak odrobił straty i dzisiejszym meczem pokazał swoją wartość. Zieliński nie ustrzelił jednak hat-tricka w swoim 156. meczu w Serie A (dogonił Zbigniewa Bońka), bo tuż po zdobyciu drugiego gola opuścił boisko. W Neapolu znów był remis.

 

W ostatnich piętnastu minutach mecz się otworzył, ale to Napoli znajdowało się w lepszej sytuacji. Uskrzydleni odrobieniem strat piłkarze z Neapolu wciąż atakowali. Gol dla gospodarzy wisiał w powietrzu i tak też się stało. Po szybkiej kontrze piłkę do pustej bramki skierował Dries Mertens. Napoli po raz pierwszy wyszło na prowadzenie.

 

Tempo w ostatnich minutach nieco spadło. Gospodarze trochę się cofnęli, by bronić wyniku. Goście natomiast sprawiali wrażenie zrezygnowanych, niemających już sił do ataku. W efekcie wciąż gospodarze atakowali, raz po raz zagrażając bramce Milanu.

Napoli dopięło swego i ostatecznie pokonało u siebie AC Milan. Bohaterem Neapolu był dziś bez wątpienia Piotr Zieliński, który pokazał, że to faktycznie może być jego sezon, a w pojedynku mistrz kontra uczeń wciąż lepszy jest ten pierwszy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze