25-letni Brazylijczyk Rivaldinho to bez wątpienia jeden z najbardziej zaskakujących nabytków w polskim klubie podczas trwającego obecnie okienka. Mający słynne korzenie napastnik związał się trzyletnim kontraktem z zespołem Cracovii, która po odejściu do Legii Rafaela Lopesa została pozbawiona swojego najlepszego strzelca ubiegłych rozgrywek. Czy obecność syna Rivaldo sprawi, że „Pasy” szybko zapomną o bramkostrzelnym Portugalczyku? Patrząc na jego CV, naprawdę trudno stwierdzić, czy odnajdzie się w nowych boiskowych realiach.
Jedno jest pewne – w swojej piłkarskiej karierze występował w znacznie słabszych klubach, niż czynił to słynny Rivaldo. Jego droga nie wiodła przez takie światowe marki jak Barcelona czy AC Milan, a jedynie prowadziła przez czołowe kluby rumuńskiej ekstraklasy. Rivaldo Junior ma też za sobą krótki epizod w Portugalii oraz roczny pobyt na stadionach Bułgarii. Jest nominalnym napastnikiem, choć może grać także jako playmaker (pozycja nr 10) bądź prawoskrzydłowy. Co zaprezentuje i jakie będą jego losy w zespole Michała Probierza, pokaże nam nadchodząca przyszłość.
Nazwisko prawdę ci powie? – Rivaldinho pod lupą iGola
O tym, kim był i jak wiele znaczył dla światowego futbolu doświadczony egzekutor Rivaldo, można było przekonać się wielokrotnie. Były gwiazdor Barcelony oraz niespełniona nadzieja Milanu ma na swoim koncie występy na dwóch mundialach, na których z „Canarinhos” zanotował łącznie jeden triumf (2002). W swojej bogatej karierze udało mu się wygrać Ligę Mistrzów (Milan, 2002/2003) oraz odebrać prestiżową Złotą Piłkę (1999). Nieobce były mu również mistrzostwa Hiszpanii (Barcelona, 1998, 1999) ani też zwycięskie czempionaty w Grecji (Olympiacos, 2005, 2006, 2007). W ślady 48-letniego byłego napastnika rodem z Brazylii stara się pójść jego 25-letni potomek – znacznie młodszy striker, syn Rivaldinho.
Piłkarz ten, choć posiada ogromny talent, nie prezentuje się jednak tak okazale, jak przed laty czynił to jego ojciec. Jego piłkarskim środowiskiem jeszcze nie tak dawno były rozgrywki najlepszej rumuńskiej ligi, w których spisywał się stosunkowo przeciętnie. Warto tutaj nadmienić, że choć występował w nich cztery sezony, to tylko w jednym z nich przekroczył barierę dziesięciu bramek. To, jak na potomka legendy i osobę środkowego napastnika, nie wygląda najlepiej, żeby nie powiedzieć słabo. Tym bardziej że występował w znaczących klubach dla rumuńskiego futbolu, takich jak Dinamo Bukareszt i Viitorul Constanta. W drugim z nich prowadził go były zawodnik „Dumy Katalonii”, słynny rumuński szkoleniowiec Gheorghe Hagi.












