Jeszcze niedawno w nie najgorszym stylu wywalczyliśmy punkt z Włochami, a potem efektownie ograliśmy Bośnię. Choć ostatni z tych meczów reprezentacja Polski rozegrała zaledwie dziewięć dni temu, to musimy pamiętać, że czas w piłce nożnej biegnie szybko. Dziś, 23 października Jerzy Brzęczek ogłosił skład kadry na kolejne spotkania.
W porównaniu z poprzednim zgrupowaniem podczas tego najbliższego nasi reprezentanci będą przygotowywać się do raczej trudniejszych spotkań. Zamiast Finlandii i Bośni zmierzymy się bowiem z Ukrainą i Holandią. Czy w składzie Polaków mamy jakieś niespodzianki lub nowe twarze?
Czterech gości, a tylko jedna bramka
Trudno jest nie zauważyć, że selekcjoner Jerzy Brzęczek w ostatnim czasie zapałał sympatią do naszych bramkarzy. To uczucie jest na tyle silne, że po raz kolejny powołał ich aż czterech. O miejsce między słupkami powalczą Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Łukasz Skorupski i Bartłomiej Drągowski.
Jest to dokładnie ten sam skład osobowy, który zameldował się na poprzednim zgrupowaniu. Choć pole do rotacji jest tu naprawdę duże, to raczej nie powinniśmy spodziewać się wielu niespodzianek. Bardzo prawdopodobne jest powtórzenie tego, co miało miejsce ostatnio – tj. wystawienie Drągowskiego lub Skorupskiego na sparing, a oddanie meczów o stawkę Szczęsnemu lub Fabiańskiemu.
W pewien sposób powinniśmy już przywyknąć, że „bramkę” reprezentacja Polski ma od dłuższego czasu obsadzoną solidnie. I ci, którzy stanowią o jej sile, znaleźli się w kadrze również teraz.
Nowa twarz w defensywie
Myślę, że ostatnie mecze naszej kadry można by podsumować jednym słowem – „nowość”. Hasło to jest szczególnie trafne, gdy odniesiemy je do naszej formacji obronnej. Od momentu powrotu międzynarodowej piłki po lockdownie w kadrze Polski zdążyli już przecież zadebiutować Walukiewicz, Bochniewicz czy Karbownik. Ci zawodnicy również teraz znaleźli się na liście powołanych, jednak jest tam również ktoś, o kim trzeba wspomnieć.
Robert Gumny.
Były obrońca Lecha Poznań zebrał już niemałe doświadczenie z gry w kadrach młodzieżowych, jednak reprezentacja seniorska będzie już dla niego czymś nowym. Można zaryzykować, że kariera Gumnego nie rozwija się na razie w taki sposób, jak przewidywano jeszcze kilka lat temu. Miał być rekord transferowy ekstraklasy? Miał być. Był? Oj, zdecydowanie nie.











