Real Madryt pewnie wygrał z Sevillą 3:0 i w razie porażki Barcelony w Vallecas już dzisiaj może cieszyć się z tytułu Mistrza Hiszpanii. Bramki dla „Los Blancos” strzelali Ronaldo i Benzema (dwie).
Goście z Sewilli od pierwszych sekund mieli spore problemy z ofensywnie ustawionym i usposobionym Realem. Eksperymentalnie zestawiona obrona „Los Nervionenses” gubiła się pod pressingiem gospodarzy. W 4. minucie przyjezdni świetnie wykonali rzut wolny, Pepe przewrócił się, gdy zorientował się, że źle wybił piłkę, sędzia stwierdził, że Portugalczyk był faulowany przez Negredo. Gol, którego zdobył po tej akcji Ivan Rakitić nie został uznany. Do zabawnej sytuacji doszło kilka minut później – po kolejnej niezbyt groźnej akcji Realu piłkę wyprowadzał Varas, ale trafił w blokującego wybicie Ronaldo i mało brakowało, a wpadłaby ona do bramki. W 12. minucie mocno zakotłowało się w polu karnym Sevilli – świetnymi podaniami rozrywali je Oezil i Marcelo, a akcje próbowali wykańczać Ronaldo i Benzema. Mało szczęścia miał w pierwszym kwadransie Negredo, najpierw „faulował” Pepego przy nieuznanym golu dla Sevilli, później Portugalczyk wypchnął go na barierki otaczające boisko, a dzieła zniszczenia dokończył… Jesus Navas, przypadkowo uderzając kolegę z drużyny w miejsce, które wcześniej ucierpiało.
Rosły napastnik trochę się pokrzywił, ale ostatecznie pozostał na boisku. Po chwili goście znów byli bardzo bliscy zdobycia gola po rzucie wolnym – Fazio strzelił głową jakiś metr obok słupka. W kolejnej akcji zabójczo uderzył Real: Benzema świetnie rozegrał piłkę z Di Marią, po czym dokładnie podał do Ronaldo, ten z łatwością ograł interweniującego Coke i plasowanym strzałem na długi słupek dał „Los Blancos” prowadzenie. 43 gol „CR7” i Real prowadzi! Po kilku minutach goście ponownie zaatakowali – Navas wycofał piłkę na 15. metr do Reyesa, ale ten fatalnie skiksował. W kolejnej akcji skrzydłowi zamienili się rolami – kapitalnie zagrywał były gracz Realu i Atletico, a z presją nie poradził sobie filigranowy Navas. W 29. minucie Reyes powtórzył to zagranie, w fenomenalny sposób rozrywając obronę Realu, ale będący w idealnej sytuacji Negredo strzelił lobem nad bramką. Sevilla zdecydowanie powinna już prowadzić. Wysoki snajper w kolejnej akcji nie dał rady nawet przyjąć piłki w polu karnym rywala po podaniu Navasa, zamiast tego upadł, wykonując przy okazji efektowny piruet.
Już po kilku sekundach swoją okazję miał Real – piłkę wyprowadzili Ronaldo i Benzema, a ten drugi świetnie, płasko uderzył z dwudziestu metrów – jednak minimalnie niecelnie. Po chwili defensywę Andaluzyjczyków rozklepali Oezil z Marcelo, ale uderzenie Brazylijczyka zatrzymał Varas. W 35. minucie dośrodkowanie Arbeloi do Ronaldo niebezpiecznym zagraniem próbował wybić Fazio – arbiter Mateu Lahoz zaordynował rzut wolny pośredni, a Portugalczyk (po trąceniu piłki przez kolegę) huknął w słupek. Zawodnicy będący w murze z pewnością cieszyli się, że Ronaldo celował w bok bramki. W kolejnych minutach dwie dynamiczne akcje przeprowadził Di Maria, ale w decydującym momencie zawsze na drodze do bramki stawał rywal. Po chwili zawodnicy Realu przeprowadzili kontrę 4-2, ale najpierw Oezil nie najlepiej podał do Benzemy, a po chwili ten ustrzelił kibica w górnym rzędzie. W ostatniej minucie pierwszej połowy po ogromnym zamieszaniu Ronaldo próbował strzelać piętą, przed szansą stanął też ponownie Francuz, ale wynik do przerwy brzmiał 1:0.










