Przed nami 24. kolejka hiszpańskiej Primera Division. Real Madryt będzie w niej szukał zmniejszenia straty do Atletico Madryt, które gra trudny mecz z Realem Valladolid. Łatwo nie będzie jednak także podopiecznym Jose Mourinho, który ma zamiar dać odpocząć swoim najlepszym graczom.
Malaga – Athletic Bilbao
Zawsze przy okazji spotkań Athleticu Bilbao w tym sezonie mamy niemały problem. Klub to niby wciąż wielki, ze wspaniałymi piłkarzami i znakomitym trenerem. Ale problem w tym, że nawet jeśli w jakimś momencie wydaje się, iż niebawem wyjdzie z dołka, przychodzą 2-3 mecze, które sprowadzają nas na ziemię. Baskowie nadal rozczarowują i nadal nie prezentują się tak, jak byśmy tego oczekiwali. Malaga ostatnio również nie zachwyca, bo gra w kratkę. Prawdą jest więc to, że początek roku to zawsze okres, w którym bardzo dobrze spisujące się do tej pory drużyny łapią zadyszkę. Andaluzyjczycy będą faworytem sobotniego meczu, jednak ich ostatnia dyspozycja przed własną publicznością nie napawa optymizmem. „Los Boquerones” nie wygrali na La Rosaleda od trzech meczów, przegrywając 1:3 z Barceloną i remisując w stosunku 1:1 z Celtą i Saragossą. Athletic z kolei od trzech meczów nie wygrał na wyjeździe, ale „Lwom” poza San Mames ogólnie wiedzie się nie najlepiej. Marcelo Bielsa może i mógłby liczyć na sprawienie niespodzianki, o ile miałby do dyspozycji pełną kadrę. Do Andaluzji nie zabierze jednak Carlosa Gurpegiego, Ruiza de Galarrety, Inigo Pereza, Fernando Llorente, Borjy Ekizy i prawdopodobnie Ikera Muniaina i Ibaia Gomeza. Jeśli chodzi o gospodarzy, to przeciwko Athleticowi nie będą mogli zagrać Jesus Gamez, Duda i Eliseu.
Granada – FC Barcelona

Czy waleczną ekipę z Grenady stać na kolejne sensacyjne zwycięstwo? Nie tak dawno podopieczni wówczas jeszcze Juana Anqueli zdołali pokonać na własnym stadionie Real Madryt, jednak nie od dzisiaj wiadomo, jak kiepsko wiedzie się piłkarzom Jose Mourinho na ligowym podwórku. Co innego Barcelona, która praktycznie nie notuje wpadek i tak samo powinno być teraz. Granada jest oczywiście zespołem groźnym przed własną publicznością, która żywiołowo reaguje na boiskowe wydarzenia, ale ostatnia dyspozycja „Blaugrany” powinna wystarczyć do tego, by sięgnąć po trzy punkty i jeszcze bardziej zbliżyć się do tytułu mistrzowskiego. Być może jesteśmy trochę zbyt pewni zwycięstwa Katalończyków, którzy przecież w lidze nie wygrali na wyjeździe od dwóch meczów, a jeśli dodamy do tego remis z Realem Madryt, wyjdzie nam faktycznie, że gospodarze wcale nie muszą być bez szans. Sęk w tym, że oprócz remisu właśnie z „Królewskimi” punkty Barcelonie w lidze urwały zawsze groźna u siebie Valencia, a także Real Sociedad, który po prostu ma patent na mecze z „Barcą”. W sobotni wieczór trener Tito Vilanova nie będzie mógł skorzystać z Xaviego Hernandeza, Jonathana dos Santosa i Davida Villi. Jeśli chodzi o gospodarzy, nieobecni będą Fran Rico, Dani Benitez i Yancine Brahimi.











