Nudne spotkanie Malagi z Realem Sociedad kończy się zwycięstwem tego drugiego zespołu. Gol w 1. minucie zapowiadał świetny mecz, ale wraz z upływającym czasem widowisko tylko słabło. Drużyna z San Sebastian, schowana za podwójnymi zasiekami, czekała na kontry, a Malaga nie potrafiła się przebić przez blok defensywny gości.
Niesamowicie szybko rozwiązał się nam worek z bramkami w tym meczu – już w 1. minucie szybki atak Realu Sociedad przeprowadzony lewym skrzydłem sfinalizował Carlos Vela. Kompletnie zagapił się w tej sytuacji Jesus Gamez, który odpuścił krycie przy asystującym Diego Ifranie. Kolejne minuty mijały w bardzo sennym tempie, żadna drużyna nie potrafiła dłużej utrzymać się przy piłce, a o groźnych sytuacjach nie było nawet mowy. Ataki Malagi starał się napędzać Saviola, ale jego rajdy były zbyt chaotyczne, by mogły zagrozić bramce gości. Z czasem jednak faworyci tego spotkania zaczęli przejmować inicjatywę.

Wydawać by się mogło, że gol w 1. minucie rozkręci mecz, jednak poza bramką przez pierwsze pół godziny nie zobaczyliśmy żadnego celnego strzału! Owszem, zdarzały się sporadyczne ataki z obu stron, ale kończyły się albo niecelnymi dośrodkowaniami, albo nieudanymi dryblingami, a w ostateczności słabymi strzałami. Groźnie zrobiło się w 36. minucie, gdy Joaquin popisał się niezłym rajdem, lecz po jego centrze piłka została wybita na rzut rożny. Stały fragment gry wykonywał właśnie Joaquin, w polu karnym najlepiej odnalazł się Saviola, który po przyjęciu oddał mocny strzał bramkę Zubikaraia. Zasłonięty bramkarz Realu Sociedad nie mógł dobrze interweniować i dzięki temu zobaczyliśmy drugą bramkę w tym spotkaniu. Chwilę później strzelał Isco, ale piłka zwolniła po rykoszecie i Zubikarai w dobrym stylu odbił ją do boku.
Do końca pierwszej połowy nie zobaczyliśmy już nic ciekawego i na przerwę piłkarze obu drużyn schodzili z remisowym rezultatem. Winnymi sennego tempa meczu byli w głównej mierze zawodnicy z San Sebastian, którzy ograniczali się głównie do ustawiania zasieków defensywnych. Statystyka strzałów była dla nich bezlitosna – raptem dwa uderzenia, w tym jedno celne, które wystarczyło do zdobycia bramki. Malaga również zawodziła, ale grała zdecydowanie bardziej odważnie niż goście. Kilka niezłych akcji zapowiadało kolejne bramki w drugiej połowie.
Na początku drugiej połowy również brakowało celnych uderzeń, jednak coraz śmielej atakowała Malaga. Najczęściej inicjatorami akcji ofensywnych byli Joaquin i Isco, z kolei z zadań defensywnych bez zarzutów wywiązywał się Toulalan. Goście starali się wyprowadzać groźne kontry, jednak brakowało w nich dokładności i płynności. Nic nie zwiastowało nieszczęścia, które spotkało Malagę w 59. minucie – niepotrzebnie podanie przeciwnika przecinał Onyewu i zrobił to tak pokracznie, że piłka wylądowała wprost pod nogami Xabiego Prieto. Doświadczony Hiszpan bez problemu minął Caballero i wpakował piłkę do pustej bramki.











