Podczas dzisiejszego dnia obchodzimy walentynki oraz Popielec. Dla fanów piłki nożnej najważniejszy będzie wieczór, bo w Madrycie w meczu Ligi Mistrzów Real zmierzy się z PSG. Obrońcy trofeum nie są w najwyższej formie, ale nie wolno ich lekceważyć w europejskich pucharach. Paryżanom marzy się wreszcie dojście na szczyt, jakim jest finał najlepszych klubowych piłkarskich rozgrywek świata.
Czy Real wreszcie się otrząśnie?
Jaka jest sytuacja „Królewskich”, wszyscy dobrze wiedzą. Real jest w trakcie trudnego sezonu, w którym pojawia się coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Mówi się o wypaleniu zawodników, którzy coraz częściej przechodzą obok meczów. Coraz więcej plotek o rewolucji transferowej czy nawet zwolnieniu Zinedine’a Zidane’a, który jeszcze pół roku temu był noszony przez wszystkich na rękach.
Dzisiejszy wieczór da jasną odpowiedź, czy „Królewskich” stać jeszcze na uratowanie sezonu. Jak nie idzie w lidze hiszpańskiej, to skupią całą siłę na pojedynku z PSG.
Straty do Barcelony w La Liga nie da się już odrobić. Realowi pozostaje walka o najlepszą trójkę oraz wygraną w Lidze Mistrzów. I właśnie dzisiejszy wieczór da jasną odpowiedź, czy „Królewskich” stać jeszcze na uratowanie sezonu. Jak nie idzie w lidze hiszpańskiej, to skupią całą siłę na pojedynku z PSG. W poprzedniej edycji dzięki wygranej w finale przeszli do historii jako pierwsza drużyna, która obroniła trofeum. Wygrana z tak mocnym przeciwnikiem może wyraźnie podreperować morale hiszpańskiej drużyny.

Nastroje fanów Realu nie są najlepsze, ale właśnie magia Ligi Mistrzów działa na piłkarzy „Królewskich”. Ostatnią drużyną, która wygrała w Madrycie, było Schalke 04. Miało to miejsce w 2015 roku podczas spotkania rewanżowego 1/8 finału. Na Santiago Bernabeu grało już także PSG, które w sezonie 2015/2016 przegrało tu 0:1.
Cała nadzieja Realu w Cristiano Ronaldo. Portugalczyk może w La Liga nie rozpieszczał skutecznością, ale za to na dźwięk hymnu Ligi Mistrzów niesamowicie się nakręca. W fazie grupowej obecnych rozgrywek strzelał w każdym spotkaniu minimum jedną bramkę.
Jeżeli chodzi o wykonawców, to cała nadzieja Realu w Cristiano Ronaldo. Portugalczyk może w La Liga nie rozpieszczał skutecznością (i tak jest najlepszym strzelcem w drużynie z 11 golami), ale za to na dźwięk hymnu Ligi Mistrzów niesamowicie się nakręca. Jak bardzo lubi być pierwszoplanową postacią swojej drużyny, przekonały się przed rokiem takie ekipy jak Bayern, Atletico i Juventus. W fazie grupowej obecnych rozgrywek strzelał w każdym spotkaniu minimum jedną bramkę.
Niestety forma reszty zawodników jest wielką niewiadomą. O ile można liczyć na pozytywny występ piłkarzy z drugiej linii, o tyle nie wiadomo, czego można się spodziewać po bocznych obrońcach. Zwłaszcza Marcelo popełnia dużo błędów w obronie, głównie nie wracając się z ataku. Dobrą wiadomością jest forma Garetha Bale’a po powrocie po kontuzji. Walijczyk strzelił już parę ważnych bramek.











