Z racji czwartkowych spotkań eliminacji do Ligi Europy niedziela w polskiej ekstraklasie stała pod znakiem meczów z udziałem naszych przedstawicieli na europejskiej arenie. Śmiało można powiedzieć, że był to dobry dzień dla Górnika, Lecha i Jagiellonii. Ci pierwsi co prawda zagrali kiepskie spotkanie, lecz pomimo złej dyspozycji wyszarpali jeden punkt. Pozostałe ekipy odniosły zwycięstwa, pokonując swoich rywali 2:0.
Wielki niedosyt płocczan
Pojedynek w Zabrzu przyniósł mocne rozczarowanie przyjezdnym, jeśli chodzi o końcowy rezultat. Od samego początku obie ekipy swoją grą nie zachwycały zgromadzoną publiczność. Na pierwszą próbę którejkolwiek ze stron należało poczekać ponad dwa kwadranse. W 35. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Nico Varela, który został jednak zatrzymany przez bramkarza Górnika. Odwetu próbował Szymon Żurkowski, jednakże piłka po jego strzale przeleciała minimalnie nad poprzeczką. Jeśli chodzi o pierwszą odsłonę pojedynku, to by było na tyle.
Drugą połowę od konkretnego natarcia rozpoczęli piłkarze Wisły Płock. Tomasza Loskę pokonał Brazylijczyk Ricardinho, który bez większych problemów sfinalizował akcję przeprowadzoną prawym skrzydłem przez Mateusza Szwocha. Po chwili goście powinni podwyższyć prowadzenie, lecz strzały Damiana Szymańskiego i Dominika Furmana nie znalazły drogi do bramki. Szczęście dopisało zabrzanom także w 54. minucie. Przed szansą znów stanął Ricardinho po błędzie Loski, który zwodem chciał przechytrzyć rywala. Uderzenie do pustej bramki ostatecznie zostało zablokowane przez Michała Koja.
Gospodarze po raz pierwszy doszli do głosu w 75. minucie, co przyniosło oczekiwany efekt. Pierwszy celny strzał na bramkę autorstwa rezerwowego Igora Angulo został zamieniony na bramkę. Na sam koniec odgryźć próbowała się jeszcze Wisła, gdy w sytuacji sam na sam Szwoch uderzył nad poprzeczką.
Jeśli ktoś może mówić o niedosycie, to zdecydowanie podopieczni Dariusza Dźwigały. Górnik zagrał zwyczajnie źle i z taką dyspozycją czwartkowa podróż na Słowację może być jedynie wycieczką krajoznawczą aniżeli walką o odrobienie strat z pierwszego przegranego pojedynku z Trenczynem.











