Villarreal pokonał u siebie z Mallorkę 2:0 w ostatnim wtorkowym meczu 5. kolejki Primera Division. Bramki dające pierwsze zwycięstwo w tym sezonie zdobył duet napastników „Żółtej Łodzi Podwodnej”: Giuseppe Rossi i Nilmar.
Villarreal już w pierwszej akcji meczu mógł objąć prowadzenie: Nilmar wykorzystał brak koncentracji zawodników rywali, wychodząc na czystą pozycję. Tylko dobre zachowanie Dudu Aouate’a uchroniło gości od straty bramki. W kolejnych akcjach graczom w żółtych trykotach brakowało nieco dokładności lub pomysłowości, by przedostać się pod pole karne Mallorki, ale widać było, która ekipa jest tego dnia lepiej dysponowana. Już w 8. minucie odzwierciedlał to również wynik: do świetnego, prostopadłego podania Catali w narożniku pola karnego dopadł Rossi, po czym strzelił między nogami odważnie interweniującego golkipera gości. I mimo dość ostrego kąta i rozpaczliwych interwencji Ramisa i Chico, trafił do siatki! 1:0 dla Villarrealu! Kilkadziesiąt sekund później Włoch w dziecinny sposób zabrał piłkę Tissone, niemal w tym samym miejscu boiska, po czym wpadł w pole karne. Zbyt długo zwlekał z odegraniem piłki do Nilmara, wskutek czego w końcu stracił futbolówkę na rzecz Ramisa.

Piłkarze „Żółtej Łodzi Podwodnej” cały czas byli stroną przeważającą, grając niemalże tak, jak przyzwyczaili nas w poprzednim sezonie: szybko, często z pierwszej piłki, dokładnie, bazując na ruchliwości. Mallorca nie była w stanie przeciwstawić się takiej postawie gospodarzy, chyba że poza nielicznymi, wyprowadzanymi w nieco chaotyczny sposób kontratakami, kończącymi się w najlepszym wypadku dośrodkowaniami z miejsca, lądującymi ostatecznie w rękach Lopeza. Jedynym przebłyskiem przybyszy z Balearów był atomowy strzał niemal z 40 metrów w wykonaniu Tejery, jednak na szczęście dla gospodarzy minął on nieznacznie ich bramkę. W odpowiedzi podopieczni Garrido błyskawicznie przedostali się pod bramkę Aouate’a, któremu przyszło się mierzyć ponownie z Nilmarem i to Izraelczyk wyszedł z tego pojedynku zwycięsko, wygarniając Brazylijczykowi piłkę.
Na początku ostatniego kwadransa goście powoli zaczęli przełamywać hegemonię miejscowych, coraz dłużej utrzymując się przy piłce i zapędzając się z nią dosyć często na przedpole. Sędzia podyktował dla Mallorki kilka stałych fragmentów gry i choć nie przyniosły one gościom wymiernego efektu bramkowego, przynajmniej raz (po strzale Tejery z 37. minuty) piłka mogła wpaść do siatki. Hamulcowym czwartej drużyny poprzedniego sezonu był Borja Valero, zawodnik, który przeważnie stanowi o jej obliczu. W sobotni wieczór łysy pomocnik raził niedokładnością podań i nonszalancją przy wyprowadzaniu piłki. Być może szkoda mu było byłych kolegów z drużyny? Im nie było z pewnością szkoda obecnych kolegów Borjy, czego dowodem są dwa złośliwe faule, za które Pina i Tissone otrzymali żółte kartki. Chwilę później arbiter tego spotkania, Gonzalez Gonzalez, zakończył pierwszą połowę.











