Po wpadce w poprzedniej kolejce zespół Lecha Poznań udał się do Lubina, aby się zrehabilitować. „Kolejorz” nie miał łatwego zadania, ponieważ musiał mierzyć się z drużyną, która w zeszłym tygodniu pokonała Legię Warszawa. Dodatkowo „Miedziowi” po raz ostatni przegrali w 23. kolejce. W spotkaniu inaugurującym 32. kolejkę główną rolę odegrał VAR.
Pierwsza połowa do zapomnienia
Od pierwszych minut Lech Poznań został zmuszony do gry w obronie. Gospodarze prowadzili grę, ale od czasu do czasu poznaniacy próbowali odpowiedzieć. Jednak nic z tego nie wynikało. Żadna z drużyn nie miała stuprocentowych okazji. Obie ekipy miały jakiś plan na ten mecz, ale nie do końca on wypalił. Podsumowując pierwszą połowę, można powiedzieć, że była ona bez historii.
W 32. minucie Robert Gumny dostał pierwszą żółtą kartkę, a kilka minut później powinien otrzymać drugi żółty kartonik i co za tym idzie, przedwcześnie udać się do szatni. Arbiter jednak oszczędził prawego obrońcę „Kolejorza”. W pierwszej połowie Robert Gumny grał bardzo nerwowo, popełniał sporo błędów, a jego podania były niedokładne.
Robert Gumny i jedna akcja
Na drugą część tego spotkania piłkarze Lecha wyszli o wiele bardziej zmotywowani. Od razu przystąpili do działania, czego efekt pojawił się już w 52. minucie. Z prawej strony boiska piłkę w pole karne idealnie wrzucił Robert Gumny, który miał lepszy fragment w meczu. Futbolówka została trącona przez Situma i trafiła do Gytkjaera, który kolanem wpakował ją do bramki.
https://twitter.com/HubertMichno/status/987416595940208640
Asystę i asystę drugiego stopnia zaliczyli dwaj piłkarze, którzy byli najsłabszymi zawodnikami poznańskiej drużyny. I tak pozostało do końca spotkania. Ta jedna akcja była tylko miłym wyjątkiem.
Po objęciu prowadzenia lechici umiejętnie się bronili i dowieźli wynik do końca meczu. Szczerze powiedziawszy, Zagłębie nie zrobiło nic, aby zdobyć chociażby jeden punkt. Mieli większe posiadanie piłki, ale to zespół Lecha bardziej kontrolował przebieg spotkania. „Miedziowi” oddali nawet więcej strzałów (13), ale żaden z nich nie był celny. To mówi samo za siebie.
Co dalej?
Dzięki zwycięstwu Lech pozostanie na pozycji lidera przynajmniej do następnej kolejki. Po bolesnym upadku w Poznaniu podopieczni Nenada Bjelicy zrobili ważny krok w kierunku mistrzostwa. Pozostało jeszcze tylko pięć kroków do pucharu.











