Lechia Gdańsk po raz kolejny udowodniła, że aby wygrać, wcale nie trzeba grać przepięknej, miłej dla oka piłki. Dzisiejsze spotkanie miało być najtrudniejszym w tym roku i faktycznie, liderowi wcale łatwo się nie grało. Jednakże pragmatyzm i skuteczność podopiecznych Piotra Stokowca po raz kolejny okazały się kluczowe. Tym razem ofiarą zaciekłej gry obronnej był grający najlepszą piłkę w rundzie wiosennej Piast Gliwice.
Piast Gliwice stracił dzisiaj dwa gole, czyli łączną liczbę goli straconych w ostatnich pięciu spotkaniach. Lechia ponownie nie rozegrała porywających zawodów, ale po raz kolejny dała do zrozumienia, że tak naprawdę nie jest ważne, w jakim stylu zdobywa się punkty. Ważne, by punktować regularnie. Żelazna defensywa i niemiłosierny atak gdańszczan poskutkowały przerwaniem passy pięciu zwycięstw z rzędu Piasta Gliwice.
Podopieczni byłego selekcjonera reprezentacji Polski Waldemara Fornalika już w 5. minucie spotkania stracili bramkę. Od tego momentu stało się jasne, że to, co Lechia chciała osiągnąć, czyli zdobyć bramkę i umiejętnie się bronić, a co za tym idzie – czyhać na jakiś błąd rywala i kontratakować, już od samego początku się realizuje. I faktycznie, od tego momentu Lechia nie zamierzała już ryzykować. Po podwyższeniu prowadzenia na kwadrans przed zakończeniem pierwszej odsłony to Piast dominował. Lechia całkowicie oddała pole gry gościom.
Szczęście sprzyja lepszym
Można grać ładniejszą piłkę. Można mieć lepszą skuteczność podań, urzekać wymiennością pozycji, ale nic nie zastąpi postawienia kropki nad i. W tym sezonie to z tym najczęściej mają problemy rywale Lechii Gdańsk. Dzisiaj gliwiczanie utrzymywali się dłużej przy piłce, wymienili blisko 300 podań więcej, ale to na nic się zdało. Zamiast zdobyć bramkę, obijali słupek lub golkipera gospodarzy. Podobne zjawisko mogliśmy również obserwować w meczu Lechii z ostatnim Zagłębiem Sosnowiec. Po zdobyciu bramki podopieczni Stokowca nie zamierzali już ryzykować.
Natomiast gdańszczanie są bezlitośni. Ilekroć przydarzy im się jakaś dobra okazja, to muszą ją wykorzystać. To bardzo ważne w kontekście walki o mistrzostwo ligi, w której Lechia obok drugiej Legii wydaje się obecnie faworytem. Co więcej, dwie pierwsze drużyny naszej ekstraklasy grają bardzo podobny futbol. Pragmatyczny, wyrachowany, opierający się na solidnym przygotowaniu fizycznym i szczelnej defensywie.
https://twitter.com/Sledz_Patryk/status/1111722120374038530
Jose Mourinho mawiał, że ofensywa wygrywa mecze, a defensywa zdobywa tytuły. Nie inaczej było na zeszłorocznych mistrzostwach świata. Obecni mistrzowie – Francuzi – również nie grali pięknej piłki. Oni również starali się pierwsi objąć prowadzenie, a potem zaciekle się bronić. Wielu ludziom nie podobało się, że już do końca spotkania cała ekipa „Les Bleus” była cofnięta.
Dzisiaj w podobnym tonie kibice mogą wypowiadać się na temat gry Lechii. Brzydka gra, schematyczna, pozbawiona polotu, ale niezwykle skuteczna. Tak trzeba opisać aktualną grę Lechii. Oczywiście sami kibice z Gdańska nie powinni być z powodu brzydkiego stylu załamani, w końcu dla ich ulubieńców liczy się to, by zdobywać komplet punktów, a co za tym idzie – podtrzymywać obecną pozycję lidera. Jednakże neutralni kibice zawsze będą narzekać.











